System jakim jest szkoła formatuje nasze umysły. Instaluje bardzo silne i głębokie przekonania, które często determinują resztę życia i wpływają na jego jakość. Perfekcjonizm, bycie we wszystkim dobrym, skupianie się na słabościach to tylko niektóre z nich. Warto ten system zaktualizować.
1.) Bezrefleksyjne posłuszeństwo i bycie podwładnym.
Współczesna szkoła nadal funkcjonuje w modelu Bismarcka. Mocno przedwczorajszy system mający nas przygotować do jutrzejszego życia… System ten miał przygotowywać nie tyle do życia co do pracy etatowej i służby wojskowej.
Karność, posłuszeństwo, brak inicjatywy czy zadawania pytań. Znamy? Znamy. Odpowiedzialność zbiorowa, pozbawianie indywidualności (mundurki, a w pracy dress code), trzymanie w szeregu. Karanie za ciekawość i kwestionowanie „autorytetów”. Przyjmuj, rób co każemy, nie zadawaj pytań i nie wychylaj się. Gwóźdź, który wystaje pierwszy zostaje wbity. Kto – będąc dorosłym na jakimś wykładzie czy szkoleniu, na które poszedł bo interesuje się tematem w momencie „czy są jakieś pytania” zada to, które ma w głowie…? Nie wstyd nie wiedzieć, wstyd nie zapytać się gdy się nie wie.
Już ułożenie ławek w tradycyjnej szkole ma znaczenie w instalowaniu posłuszeństwa i podwładności. Brak kontaktu z innymi uczniami, siedzenie jeden za drugim, wzrok zwrócony na nauczyciela, który (np. na uczelniach jest na podwyższeniu). Odpowiadanie na stojąco (podczas gdy nauczyciel siedzi), wstawanie na wejście nauczyciela. Rygor, musztra, chodzenie jak w zegarku od dzwonka do dzwonka.
Szkoła buduje bardzo silny autorytet zewnętrzny jednocześnie osłabiając wewnętrzny. Efektem jest brak pewności siebie, pytanie innych o zdanie i np. czekanie aż potwierdzą nasze wybory i decyzje.
Warto świadomie patrzeć kiedy warto za innymi podążać, a kiedy nie. Umieć rozróżnić kiedy działanie systemowe będzie służyć, a kiedy ma na celu kontrolę i manipulację. Pomocne może być zastanowienie się jaka jest intencja tworzącego system. Często nie jest w jego interesie abyśmy ją poznali…
2.) Brak kreatywności i ciekawości.
Ponownie podążanie za schematami i systemem. Rób co każą nie zastanawiaj się dlaczego i po co. Podążanie za schematami zwalnia z kreatywnego myślenia, do tego za „wychylanie się” jesteśmy karani. Ślepa wiara w to co przekazują „autorytety”. Powtarzanie, uległość, bierność. Jest to wygodne dla tych, co system wdrażają. Jeśli jednak pewne rzeczy robimy z musu, zastraszeni czy będąc pod wpływem poczucia winy to z tej mąki dobrego chleba nie będzie.
Kreatywność i ciekawość, tępione w szkole są bezcenne w życiu. Nigdy nie jest za późno aby zrobić coś, na co ma się ochotę. Nauka nie kończy się na liceum czy studiach, po nich tak naprawdę dobrze aby się zaczęła. Jest masa możliwości nauki wszelkich rzeczy w komfortowy, przyjazny i przede wszystkim SKUTECZNY sposób. Człowiek starzeje się gdy przestaje się uczyć.
3.) Ocenianie za rezultaty.
Już samo ocenianie na zasadzie „dobrze/źle”, a w szkole głównie „źle” jest destruktywne dla psychiki i przez np. Marshalla Rosenberga klasyfikowane jako przemoc. Ocenianie za rezultaty podkopuje pewność siebie i uzależnia ją od czynników zewnętrznych. Ponownie – zamiast wewnętrznego – wzmacnia się autorytet zewnętrzny. Rodzi się przekonanie, że aby być docenionym „trzeba” osiągać rezultaty. Szkolne ocenianie najczęściej odbywa się publicznie, towarzyszą mu emocje takie jak wstyd, zażenowanie, upokorzenie, poczucie winy. Z czasem – aby się przed nimi chronić uruchamia się stres, strach i lęk. W statystykach ludzie boją się wystąpień publicznych bardziej niż własnej śmierci…
Ocenianie za rezultaty powoduje utożsamianie się z wynikami. Rodzi się przekonanie, że na akceptacje, dostrzeżenie, docenienie, miłość trzeba sobie zasłużyć właśnie wynikami. Złaknieni docenienia ukojenia szukamy w lajkach w social mediach, które oceniają wręcz ekstremalnie. Tam, czy w grach online, jest jednak znacznie większa szansa dostania pozytywnej oceny, jednocześnie pewna doza niepewności, wraz z obietnicą możliwej nagrody powoduje bardzo silne uzależnienie. Czasem gra jest jedyną przestrzenią gdzie usłyszymy, że zrobiliśmy coś dobrze… Będę o tym jeszcze pisać.
DOceniać zamiast oceniać…
Doceniać zaangażowanie, charakter, konsekwencję, rozwój, proces, postępy i podejście. To rzeczy wewnętrzne, niezależne od opinii innych. Oddzielić wyniki od poczucia wartości, traktować je jako wartość informatywną – zrobiłem/nie zrobiłem, co mogę zrobić inaczej następnym razem, co zadziałało? Co przestać, co zacząć co kontynuować. Bez oceny. Jak gdzieś kiedyś ojciec powiedział do syna po meczu: uwielbiam patrzeć jak grasz. Nie ważne jak zagrał, tylko jaką miał postawę podczas gry.
4.) Skupianie się na błędach i słabościach.
Klasówka oddawana przez nauczyciela ma zaznaczone WYŁĄCZNIE BŁĘDY. Na czym się koncentrujesz 30 lat później robiąc cokolwiek czy chcąc się czegoś nowego nauczyć? Na błędach. Zaznaczane są one na czerwono – krew, biologiczny kod niebezpieczeństwa. Przypadek? Oczywiście, że nie. To jeden z najsilniej wkodowanych w umysł znaków ostrzegawczych, dlatego tak mocno się to utrwala, do tego towarzysząca ocenie atmosfera emocjonalna: wstyd, poczucie winy, upokorzenie.
Koncentracja na słabościach w połączeniu z podpinaniem poczucia wartości pod rezultaty jest destruktywna. „Motywacja” poprzez krytyczną ocenę jest przemocą i jest przeciwskuteczna w rozwoju i nauce. Ciągle bardzo niewiele osób to rozumie. Głęboka analiza motywacji w tym wpisie. Czy w ogóle zauważasz to, co robisz dobrze? Prawdopodobnie nie, bo skupiając się wyłącznie na błędach widzisz wyłącznie błędy. Masz to, na czym się koncentrujesz. Efekt potwierdzenia – wyławiamy te zdarzenia, fakty i sytuacje, które utwierdzają nas w dotychczasowym sposobie myślenia.
Błąd to lekcja, dawka nauki. Mistrz popełnił więcej błędów niż uczeń spróbował. O ile pamiętam to Hemingway powiedział, że pierwsza wersja wszytkiego to g…no. Jak najszybciej popełnić błąd to świetny sposób na naukę. Dać sobie prawo do błędu… Oj… rzadkie. Nikt nie jest doskonały, ale chcemy być perfekcyjni bo to „zapewnia” ochronę przed krytyką. Podstawa – rozdzielić wyniki od poczucia wartości i uczyć się na błędach. W miarę możliwości na cudzych, choć są takie, które dobrze aby były naszym udziałem.
Uczyć się na tym co zrobiliśmy dobrze – wyciągnąć wnioski co zrobiłem dobrze, co służy, gdzie mam silne strony. Silne strony? Jakie silne strony…? No właśnie, szkoło hej! Ojej… Gdzie jestem skuteczny? Dzięki czemu jestem skuteczny? Na te pytania w szkole raczej się nie odpowiada…
5.) Wypaczone rozumienie talentu.
Ukończenie szkoły często kończy się z przekonaniem , że „nie mam talentu”. Szkolne rozumienie talentu często jest sprowadzone do „humanistycznego”, „ścisłego”, „plastycznego”, „sportowego”, „muzycznego” i ewentualnie „talentu do języków”. Z czego ten ostatni jest jednym z większych mitów: osoba wychodząca ze szkoły z przekonaniem, że nie ma „talentu do języków” warto aby się dowiedziała, że ma małe predyspozycje do nauki języków w sposób jaki proponuje szkoła, a jest to jedna z najgorszych metod nauki języków…
Wiara w to, że aby coś osiągnąć „trzeba mieć talent” jest kolejnym mitem, który za jakiś czas będę rozwijać, a tu tylko krótki komentarz. Przekonanie, że „trzeba mieć talent” oddaje sporą część sprawstwa i poczucia wpływu na zewnątrz, na „talent” właśnie. Prawdziwy talent jest wtedy kiedy w jakiejś dziedzinie z łatwością robimy szybki progres, daje nam to satysfakcję i spełnienie bez względu na rezultaty. Czyli – znowu w kontrze do kulturowych przekazów – jak coś łatwo i szybko idzie to właśnie tam warto pracować. Paradoks polega na tym, że jak łatwo przychodzi to wtedy tego nie cenimy bo cenimy rzeczy osiągnięte dużym wysiłkiem, najlepiej przez krew, pot i łzy… Dlatego mądra praca przegrywa z ciężką, a my kierujemy się w stronę pracy nad słabościami, zamiast rozwijać silne strony. Z kolei odpowiednia praca jest bardzo ważna bo badania mówią, że talent to kwestia 5-10% sukcesu. Czyli samo się nie robi, a wygrywają najwytrwalsi zamiast najbardziej utalentowanych. Jak mówi Eric Thomas – stałem się wielki będąc dobrym przez długi czas. Wybitne w czymś osoby łączą talent z mądrą pracą, na poziomie mistrzostwa czy geniuszu ten niewielki procent nabiera znaczenia.
Talenty mogą być mocno niestandardowe: odkrywanie, ciekawość, inspirowanie innych, motywowanie zespołu, empatyczność, przywództwo, strategiczne myślenie, naprawianie, tworzenie relacji i wiele innych. Czy o którymś usłyszymy w szkole? Minimalnie prawdopodobne. Jeśli chcesz więcej to polecam test Gallupa i blog Dominika Juszczyka gdzie znajdziesz sporo na ten temat. Świadomość silnych stron to podstawa zdrowej samooceny i pewności siebie, najczęściej wychodząc ze szkoły mamy je na poziomie ledwo skoszonej trawy, a o satysfakcji ze zrealizowanego zadania możemy zapomnieć. Częstym uczuciem jest ulga… I ta myśl, że tym razem jeszcze uchowaliśmy się przed krytyką i wytknięciem nam błędów. Na szczęście da się to zmienić, bo jak większość rzeczy – jest to przede wszystkim w głowie.
6.) Opieranie poczucia wartości na wynikach i opiniach innych.
Ocenianie za wyniki, zamiast za to, co do nich prowadzi, powoduje formatowanie umysłu. Identyfikujemy się z wynikami – jestem tak dobry jak moje rezultaty.
Ten sposób myślenia to fundament stresu, braku satysfakcji i spełnienia w życiu. To podstawa chwiejnego i – najczęściej – niskiego poczucia wartości. Oddawanie podstaw pewności siebie na zewnątrz, na opinie innych i na to, jak oczekiwania różnych osób zostaną spełnione. Motywacja zewnętrzna, będąca najczęściej wynikiem różnych presji. Bardzo często towarzyszy jej mentalność braku: wiecznie jest za mało, można by było lepiej, czyli wracamy do koncentracji na słabościach i błędach.
7.) Nauka bez wprowadzania wiedzy w życie.
Kto potrzebuje dziś budowy ameby, pantofelka, arcyrzadkich angielskich wyjątków gramatycznych, czy wzorów skróconego mnożenia…? Przyswajanie masy niepotrzebnej wiedzy – często w nudny sposób – rodzi podejście, że nauka się w życiu do niczego nie przydaje. Szkolna rzeczywiście niezwykle rzadko, co trafnie ujął Mark Twain: „Wykształcenie jest czymś co warto zdobyć, najlepiej z pominięciem edukacji szkolnej”.
Uczymy się więc dla faktu nauki. Wiedza – totalnie niepraktyczna życiowo – przydaje się wyłącznie do zdania testu czy egzaminu. Liczy się tylko wdrożona w praktykę wiedza, a w przypadku szkolnej rzadko da się to zrobić. Efektem uczenia się dla samego uczenia się jest „ćpanie wiedzy”. Jeszcze oglądnę ten film, zrobię tamten kurs czy przeczytam tę książkę i już będę „przygotowany” aby coś zacząć. Potem okazuje się, że jednak jest za mało więc dalej i dalej. A ile z tej wiedzy jest wdrażane w życie? Bardzo, bardzo niewiele.
„Dobre studia” są ciągle pokutującym mitem. Pójdź na studia to będziesz miał „dobrą pracę”. Dobrą czyli jaką? Jako tako może płatną, ale czy zgodną z silnymi stronami i dającą spełnienie i satysfakcję czy taką gdzie tylko czeka się na piątek…? Dziś masy rzeczy można nauczyć się poza systemem edukacji, często na znacznie wyższym poziomie niż tam. Przez praktyków zamiast teoretyków. Kursy, szkolenia, materiały online. Często na studia po prostu nie warto iść, czasem warto je przerwać. Warto kiedy kierunek jest naszą pasją, jest zgodny z nami i nie ma innej opcji, jak np. medycyna czy prawo.
8.) Porównywanie oparte na dewaluacji i równaniu się w dół.
Porównywanie koncentrujące się na słabościach i umniejszaniu włożonego wysiłku. Czasem 3ka, waży więcej niż 5tka. Co dostałeś? 4kę. No widzisz, a Jasiu 5tkę. Co dostałeś? 5tkę. A ile było 5tek? I w momencie całe zaangażowanie, dyscyplina, planowanie, konsekwencja i postawa idą w piach, a koncentracja przenosi się na wynik. Boimy się byc wyjątkowym i dumnym z tego co robimy dobrze, bo często tego nawet nie wiemy, o podejściu do wyjątkowości piszę więcej w tym artykule.
Porównywanie oparte na inspiracji, ciekawości i chęci uczenia się od lepszych od siebie to w szkole rzadkość. Porównywanie do siebie z przeszłości, koncentracja i dostrzeganie procesu i postępów. Motywacja wynika z działania, a zaangażowanie, konsekwencja i spełnienie z obserwowanego progresu. Mało kto w szkole zwraca uwagę na to co PROWADZI do rezultatów… Tymczasem proces jest ważniejszy: prawidłowy proces to lepsze wyniki.
9.) Bycie „grzecznym”.
Brak stawiania granic, zabiegania o swoje potrzeby, ślepe posłuszeństwo wbrew sobie, swoim wartościom i potrzebom, spełnianie oczekiwań innych. Osłabianie autorytetu wewnętrznego, podążanie za zewnętrznym, uległość, bierność, w efekcie często brak spełnienia.
Bądź grzeczna, dobrze się ucz i ładnie wyglądaj to przepis na złamanie życia dziewczynce, a później (jeśli nie uświadomi sobie konsekwencji) także dorosłej kobiecie… Dwie z tych rzeczy, oprócz oczywiście domu, w wzmacniane są w szkole. Chłopcy mają nieco inaczej, ale za to mają znacznie silniejszą presję na wyniki, podkręcana wielokrotnie przez jeszcze łatwiej mierzalny i ocenialny sport. O sposobach myślenia pomagających w sporcie piszę w tej serii artykułów.
10.) Takie samo podejście do uczenia czegoś różnych ludzi.
Różni ludzie w różny sposób uczą się tego samego. Już choćby chłopcy i dziewczynki uczą się inaczej. Do tego czasem dziewczynki między sobą różnią się bardziej niż dziewczynki od chłopców. Mózgi biologicznie mamy nieco inne, w różnym wieku też dojrzewamy. Jesteśmy różni wbrew temu co dzisiaj jest tak mocno instalowane. Kobiety i mężczyźni są różni i bardzo dobrze, źle się dzieje jeśli są różnie traktowani, ale to inny temat. Inność i robienie czegoś lepiej nie oznacza bycia gorszym i odwrotnie.
Równanie w jeden szereg sprawdza się jak się sprawdza. Jako narzędzie wpływu i kontroli ludzi świetnie. Zwróćmy uwagę, że zakony, wojsko, sekty posługują się tymi samymi schematami co szkoła.
Kolejną kwestią jest to, że w szkole uczą głównie kobiety co ma też wpływ na proces nauki. Oprócz nauczycielek potrzeba też męskiego wzorca, mistrza, mentora, prawdziwego nauczyciela. Tych jest bardzo niewielu.
11.) Strach przed nowym i nieznanym.
Strach przed doświadczaniem nowych rzeczy bierze się z tego, że od razu byśmy chcieli robić coś dobrze. Dobrze czyli bezpiecznie. Bezpiecznie od krytycznej oceny i koncentracji na błędach. Strach i stres przed nowym przykrywa więc strach przed oceną. Ma spowodować reakcję zamrożenia lub ucieczki i oszczędzić kolejnej warstwy czyli emocji podpiętych pod bycie ocenianym: wstydu, poczucia winy, smutku, rozczarowania czy upokorzenia.
Perfekcjonizm jest jedną z form radzenia sobie ze strachem przed oceną: zrobię idealnie to nikt mnie nie skrytykuje. Finalnie albo w ogóle nie robię, robię w ostatniej chwili (co ma minimalne szanse powodzenia), albo wiecznie cyzeluję aby było idealnie. „Kiedyś” bardzo często oznacza tu „nigdy”. Jeśli w jakimś przypadku skończę to prędzej odczuwam ulgę niż satysfakcję. W sytuacji kiedy nikt mnie nie skrytykuje jest bardzo możliwe, że zrobię to sam w stosunku do siebie… a to często jest najostrzejsza i najokrutniejsza ocena. Traktujemy siebie tak jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. I często wśród nich są nauczyciele.
Doświadczanie, wchodzenie w nowe i nieznane, wychodzenie jeśli to nie jest to. Próbowanie dalej. Nauka nowych rzeczy. Są podstawami jakości życia, często w ten sposób odkrywamy czynności witalne, kluczowe dla satysfakcji i spełnienia, więcej o nich piszę tutaj.
12.) Bycie we wszystkim dobrym.
Z założenia nierozsądne podejście, które idzie w parze ze skupianiem się na słabościach. Tymczasem warto pracować tam gdzie jest szybki progres, satysfakcja i spełnienie, a słabości zostawić na niezbędnym minimum. Skupianie na słabościach blokuje rozwój talentu, predyspozycji i silnych stron. Mamy tu też powielanie mitu ciężkiej pracy zamiast inwestowania czasu w to, co szybko i łatwo przychodzi. Pracuj mądrze zamiast ciężko.
Kiedyś malowalem mural w szkole, w przerwach zaglądałem do księgi pamiątkowej. Nikt nie pisał o ocenach, wynikach czy średnich najcenniejsze były dla uczniów relacje z ludźmi, lekcji o nich jednak w szkołach wątpię abyśmy się doczekali…
Najważniejszych rzeczy uczymy się poza szkołą, a jeśli w szkole, to poza lekcjami. Jak w historii gdzie trójkowy syn przyszedł do ojca mówiąc, że ma słabe oceny. Ojciec odparł, że dla niego ważniejsze jest to, czego uczy się w czasie, który w innym przypadku przeznaczyłby na to aby mieć same piątki.

[…] Ocena szkolna – zwłaszcza publiczna – jest książkowym przykładem toksycznego i szkodliwego zachowania, które niszczy psychikę. Poczucie wartości nie dość, że wręcz równa z ziemią to powoduje, że zaczynamy je opierać na rezultatach. Jestem tak dobry jak moje wyniki, utożsamiamy siebie z rezultatami… W momencie krytycznej oceny reagujemy emocjami takimi jak wstyd, poczucie winy, zażenowanie, smutek, rozczarowanie, żal. Z kolei na nich buduje się stres, lęk i strach, które – w swoim założeniu – mają ochronić nas przed ponownym przeżywaniem tych pierwszych. I mamy fundament strachu przed oceną, perfekcjonizmu (bo tylko jak zrobię idealnie to uchronię się przed krytyką) czy obaw przed wchodzeniem w nowe i nieznane. Więcej o rzeczach ze szkoły, których zdecydowanie warto się oduczyć pisze tutaj. […]
Mam wrażenie, że autor ostatni raz jakiś kontakt z edukacją szkolną miał z 25-30 lat temu i na tej podstawie piszę post z dość nieaktualnymi argumentami. Co więcej z postu wynika brak przepracowanych traum z okresu szkolnego lub po prostu straszny pech w kwestii przydziału nauczycieli. Mimo wszystko następnym razem polecam zrobić aktualizację informacji zanim zostanie napisany taki post 🙂
Chętnie podyskutuję na argumenty 🙂
[…] Skupianie się na słabościach to jedno z najważniejszych ograniczeń do rozwoju. Wspomniany M. Buckingham mówi: “prawdziwa życiowa tragedia nie polega na tym, ze komus brakuje zdolności, tylko na tym, że nie potrafi wykorzystać tych, które posiada”. Ogromnie warto nie tyle robić więcej, co przestać sobie przeszkadzać. Wiele z tych ograniczeń instaluje nam szkoła, w tym artykule zbieram 12 rzeczy, których zdecydowanie są warte modyfikacji. […]
[…] Pozwolić komuś, a tym bardziej sobie, popełnić błąd. To kolejne ogromnie wspierające zachowanie. Jesteśmy najczęśniej za błędy karani i to jedna z rzeczy ze szkoły, której warto się oduczyć. […]
[…] “obijanie się”, bo “trzeba” zająć się czymś pożytecznym? Np. daleką od pożytku w życiu szkolną nauką? Odpoczynek jest formą dbania o siebie, a jeśli za to spotyka nas kara to właśnie do systemu w […]
[…] oceniani od dziecka. Wszystko jest dobrze i źle, a najczęściej źle. Szkoła skupia się głównie na błędach i krytycznym porównywaniu, do tego często publicznym. W momencie takiej oceny czujemy wstyd, poczucie winy, zażenowanie, upokorzenie. Strach przed tymi […]
[…] to niestety ciągle rzadkość. Presja na wyniki, na słabości i bycie we wszystkim dobrym. Wielu rzeczy ze szkoły świetnie się oduczyć. Niekoniecznie warto marnować czas na niepotrzebnych studiach tylko dlatego, że jest presja […]