sport-2

Co aktywność mówi o naszym sposobie myślenia? O myśleniu w sporcie, część 2.

O sporcie część 1 – czyli jak osiągać więcej przestając sobie przeszkadzać?


O sporcie część 3 – jak głowa może wspomagać ciało?


Jeśli przyjąć, że aktywność, sport i trening mogą być jednocześnie polem do rozwoju mentalnego to osobiście widzę kilka etapów tej drogi. Sport może być dla nas niesamowitym lustrem, kwestia tego czy mamy odwagę zobaczyć odbicie? 


Wszystkie poziomy są możliwe do osiągnięcia bez 80 lat medytacji. Nad każdym mógłbym się solidnie rozwodzić, tu skupię się względnie zwięźle tylko nad kwestiami sportowymi i tym co może być przełomem do zmiany perspektywy i sposobu myślenia. 


1. Umysł zamknięty na zmianę.


Mądrość przychodzi z wiekiem, ale czasem przychodzi tylko wiek… Brak ruchu, a nawet rozważania zabrania się za jakąś aktywność. Niezdrowy tryb życia pod właściwie każdym względem. Rowery jeżdżą same, hulajnogi jeżdżą same, schody jeżdżą same, windy używamy już w przypadku pierwszego piętra. Na dół, nie do góry. Od dziesiątek lat ruszamy się coraz mniej, bo ma być „wygodnie”. Normy ciśnienia krwi czy minimalnej dawki ruchu są zmieniane aby ratować „normalność” i statystyki. Eliminujemy wysiłek argumentując to tym, by „mieć” więcej czasu. Jednak jakoś dziwnie nie mamy, bo czasu nie da się „mieć”, można jedynie decydować na co go przeznaczamy… 


Gamechanger: śmierć. Czasem, pod koniec życia, ludzie mają błysk świadomości. Zbadała to na przestrzeni wielu lat np. Bronnie Ware zbierając 5 rzeczy, których ludzie najbardziej żałowali, tu szczegółowo je rozwijam. Na tym poziomie mentalnym po prostu nie starcza życia na zmianę sposobu myślenia… Śmierć takiej osoby może być natomiast drastyczną, ale jednak, inspiracją dla jej bliskich, że da się i warto zyskać świadomość wcześniej.


2. Minimalna otwartość na zmianę sposobu myślenia. 


Rozwój tylko czasem nadąża za wiekiem. Podobnie jak wyżej, kompletny brak ruchu, niezdrowy i konsumpcyjny tryb życia. Prowadzi on do wielu dolegliwości, zarówno psychicznych jak i fizycznych. Osoby w tym punkcie często żyją wbrew sobie, realizują potrzeby innych nie dbając o siebie. Jakość ich życia jest na niskim poziomie.


Brak ruchu, niezdrowa dieta, alkohol i tytoń są przyczyną 50% chorób na świecie, co ciekawe wszystkie są mocno związane z psychiką. Oprócz wysiłku fizycznego eliminowany jest też intelektualny, ale o tym kiedy indziej. 


Gamechanger: desperacja. Ciężka choroba, autodestrukcja i nałogi, przepracowanie, wypadek, kłopoty finansowe, śmierć kogoś bliskiego. Na tym etapie potrzebne jest szorowanie po dnie. Bardzo, bardzo rzadko wystarczy wyłącznie inspiracja…


3. Mam tego dość!


Frustracja i złość dochodzą do głosu. Tu ktoś np. chce się odchudzić czy zacząć trenować, jednak albo w ogóle nie zaczyna, albo bardzo szybko odpuszcza. Przyczyną jest małe poczucie sprawstwa, nieznajomość własnych potrzeb, preferencji, silnych stron, a w głowie funkcjonuje przekonanie, że sporty są tylko dwa: bieganie i siłownia… 


Opcja zmiany jest tu jednak wstępnie rozważana co jest znaczącym mentalnym postępem. Funkcją emocji jest zmienić nasze zachowanie tak aby było to dla nas dobre, pewną „trudnością” jest, że emocje są i tyle. Wskazówek co konkretnie zrobić, jak to zrobić i kiedy już nie dadzą. Frustracja i złość są jednak bezcennym sygnałem, że nasze potrzeby nie są zaspokojone. 


Gamechanger: kryzys wieku średniego, czyli nieco słabsza desperacja niż powyżej. W okolicach 35-45 lat (o ile nie pracuje się świadomie nad mentalem) ludzie naturalnie dochodzą do wniosków z gatunku: czego chcę, czego nie chcę, co chcę robić, a czego nie. Uświadomienie, że np. ostatnie 25 lat spędzili w pracy, której nie lubią, że może by było warto zadbać o siebie i coś zmienić mogą zaboleć, jednak dyskomfort trwania w obecnym jest większy niż wysiłek potrzebny do zmiany. Kryzys wieku średniego to mocny – choć w tej wersji nadal jeszcze nieświadomy – bodziec do podjęcia działań innych niż do tej pory.


4. Nadrobić „stracone” lata czyli chcę od razu!


Mogę wszystko! Sky is the limit! Tu pojawia się bardzo dużo energii i wielka chęć szybkiego osiągnięcia wyników połączona z brakiem pokory. Wyniki się jeszcze nie pojawiają więc tym ciężej i więcej ktoś trenuje. „Go hard or go home”, „no pain no gain” czy „krew pot i łzy” zdobią lodówkę, zdjęcia w tle i koszulki. Bo żeby coś osiągnąć trzeba zap…lać, a odpoczynek i regeneracja to „lenistwo” i „marnowanie czasu”. Z ekstremum braku aktywności wahadło podąża w drugą skrajność… 


Podczas treningu taka osoba skupia się głównie na słabościach, błędach i czerpie niewiele satysfakcji z ćwiczeń, choć przy okazji naturalnie rozładowywują one stres. Treningi są ciężkie i jest ich dużo, odpoczynek, a zwłaszcza sen, się nie liczy. Pojawia się wielka ambicja, za która może iść stawianie sobie nierealnych celów, które w dłuższym terminie prowadzą do rozczarowania.


W momencie jakiegokolwiek osiągnięcia ludzie na tym etapie mogą czuć się lepsi od innych, traktować z wyższością osoby nieaktywne czy z nadwagą. Sportowy tryb życia jest jedyną słuszną drogą i racją, a wszyscy myślący inaczej są krytykowani i negatywnie oceniani. Jednocześnie ktoś taki zazwyczaj dewaluuje swój sukces, umniejsza go i oddaje przypadkowi czy szczęściu, mówiąc, że „się udało”. Poczucie sprawstwa i wpływu, jest niewielkie, a motywacja wyłącznie zewnętrzna. 


Gamechanger: „więcej” bardzo często oznacza „za dużo”. Prędzej czy później pojawia się kontuzja, przetrenowanie, choroba, wypalenie. Jak nie masz czasu na odpoczynek znajdziesz go na kontuzję. Przy świadomym podejściu jest to świetny moment do zatrzymania się i docenienia ważności regeneracji, uprzytomnienia sobie poruszania się po ekstremach i przyczyn dlaczego tak bardzo na czymś zależy. W przypadku braku uważności i wyciągania wniosków sytuacja się powtarza aż do uzyskania świadomości i zmiany sposobu myślenia, albo do poważnego urazu definitywnie kończącego daną aktywność.


5. Liczą się tylko wyniki.


On ma ego czy ego ma jego? Wytrenowanie pozwala walczyć o rezultaty, o ile ktoś do tej pory uchował się od kontuzji czy przeciążenia. One stają się najważniejsze: egotyczny i opierający swoją wartość na wynikach umysł przejmuje stery. Programowanie szkolne włącza się z całą mocą – człowiek jest wart tyle ile jego miejsca i czasy. 


Jak coś zrobi inaczej niż idealnie zaczyna sobie dowalać i odpalać najostrzejszą krytykę. Sposób myślenia oparty jest na rezultatach i poczuciu braku. Takie osoby są ciągle niezadowolone, uważają, że można było więcej, da się lepiej. Towarzyszy temu perfekcjonizm, brak satysfakcji z progresu, doświadczenia czy umiejętności, bo – patrząc głównie na wyniki – tej strony medalu nie dostrzegają. Po zawodach w social mediach wrzucają wyłącznie miejsca, czasy i inne rezultaty. Pomimo osiągania dobrych rezultatów i wysokich miejsc poczucie wartości takiej osoby nadal jest niskie, mało stabilne, a pewność siebie niewielka.


Motywacja jest zewnętrzna, oparta na krytycznym porównywaniu i wynikach. Podzielenie się doświadczeniem i wiedzą z innymi nie wchodzi w grę ponieważ oznaczałoby „hodowanie” sobie konkurencji. Obowiązuje mental: „moja wygrana-twoja przegrana”.


Podejście do pojawiających się kontuzji opiera się na „samo przejdzie”, „rozbiega sią”, a pomoc fizjoterapruty lub refleksja nad potrzebą odpoczynku jeszcze nie są brane pod uwagę. Regeneracja oznacza „lenistwo”. Osoba na tym etpaie nie szuka rozwiązań bo wie wszystko najlepiej, każdą sugestię odrzuca zwrotem: „tak, ale…” To ten trudny moment kiedy potrzebujemy zaakceptować fakt, że ktoś potrzebuje nauczyć się na własnych błędach.


Gamechanger: dostrzeżenie programowania skupionego na wynikach, zrozumienie chwiejności poczucia wartości opartego na rezultatach i konsekwencji oceniania szkolnego; w efekcie stopniowe uwalnienie się od presji na rezultat i rozpoczęcie budowania poczucia wartości w oddzieleniu od wyników. Pozbycie się presji na wynik jest pierwszym bardziej zaawansowanym etapem pracy nad mentalem. Szerzej piszę o tym w pierwszej części o sporcie


6. Droga jest ważniejsza niż cel. 


„Mogę wszystko: zamienia się w „mogę znacznie więcej niż mi się wydaje”. Ludzie zaczynają tu dostrzegać, że prawdziwą wartością są umiejętności, doświadczenie, skuteczność, charakter i podejście. Coś co mają bez względu na to jaki wynik osiągną. Pewność siebie zaczyna być stabilna bo dystansuje się od wyników, a osadza na tym co do nich prowadzi. Istotne robi się skupienie na zadaniu i koncentracja na procesie. Wynik jest efektem ubocznym i niesatysfakcjonujący nie jest podstawą do krytykowania siebie. Wyciąga się wnioski i leci dalej nie czując się „gorszym”. „No pain no gain” i „jak boli to rośnie” ustępują koncentracji na skuteczności i podejściu „trenuj mądrze zamiast ciężko”.


W Japonii niektóre firmy na stanowiska menagerskie mają wymaganie aby kandydat miał czarny pas w jakiejś wschodniej sztuce walki. Aby zdobyć poziom mistrzowski potrzeba trenować około 10 lat. Jeśli ktoś wytrwał to wymagało to od niego odpowiedniego charakteru: wytrwałości, zaangażowania, pasji, konsekwencji, dyscypliny i samokontroli. I to jest cenione, a nie wyniki.


Pojawia się motywacja wewnętrzna, oceny i opinie innych tracą na znaczeniu. Ktoś taki dostrzega poczucie sprawstwa i odkrywa swój wpływ. Social media zaczynają zmieniać swoje oblicze: pojawiają się wnioski, relacje, opisy spotkań z ludźmi i wielu rzeczy oprócz rywalizacji i wyników. Pojawia się otwartość na inne podejścia, kończy się walka o jedyną słuszną rację.


Podejście do kontuzji też się zmienia. Ktoś zaczyna stosować ćwiczenia prewencyjne, w przypadku bólu trwającego dłużej niż kilka dni konsultuje się z fizjoterapeutą. Ciało przestaje być narzędziem do osiągania celów, a staje się czymś o co warto dbać. Pojawia się podejście 100% trening = 100% odpoczynek.


Gamechanger: realne, emocjonalne oddzielenie się od dążenia wyłącznie do rezultatów. Radość, spełnienie i satysfakcja z procesu, progresu, nauki i doświadczania.


7. Aaaa, zobaczę co się stanie. 


Mądrość wynika nie z doświadczeń, tylko z refleksji nad doświadczeniami. Ciekawość, otwartość na nowe, brak presji na rezultat. Radość z nauki nowych rzeczy. Osoba taka robi coś bo lubi, i nadal to lubi bez względu na czas czy zajęte miejsce. Nie ma potrzeby aby udowadniać cokolwiek komukolwiek. 


Luz i spokój zapewnia pełną moc możliwości, paradoksalnie tu zdecydowanie ludzie zaczynają osiągać lepsze wyniki, bo dobre wyniki daje koncentracja na procesie. Odpuszczenie wyników eliminuje stres przed startem, strach przed oceną i opiniami innych. Poczucie wartości jest stabilne bo zdbudowane na doświadczeniu, umiejętnościach, a świadomość siły sprawczej jest duża. „Udało się” zamieniane jest na „zrobiłem”.


Wynik na tym etapie stanowi wartość informatywną: punktem do dostrzeżenia nowych doświadczeń, wyciągania wniosków, rozwoju, odkrywania talentów. Motywacja jest wewnętrzna i wynika z potrzeby dbania o siebie, realizacji i rozwoju silnych stron, radości z tego płynącej oraz satysfakcji i spełnienia. 


Gamechanger: poznanie swoich silnych stron i świadome ich rozwijanie.


8. Równowaga i balans. 


Żeby osiągnąć ten poziom nie potrzeba 90 lat medytacji w pustelni w Himalajach. Sport jest czymś znacznie więcej niż aktywnością fizyczną, stał się drogą do odkrywania i zrozumienia siebie. Osoba na tym etapie wie czego chce, czego nie chce, dba o siebie, robi to co lubi, realizuję i zna swoje potrzeby. Znalazła aktywność zgodną z jej silnymi stronami.


Pojawia się podejście, które pozwala odkrywać siłę do pokonywania przeszkód leżących w naszych możliwościach, zaakceptowania tych na, które nie mamy wpływu i mądrość do odróżniania jednych od drugich. 


Ktoś taki umie się cieszyć tym co ma, docenić to co ma, jednocześnie postępuje tak jak mówił Dalajlama: żyje tak jakby to był ostatni dzień, a planuje jakby miał żyć 100 lat. Potrafi sięgnąć do przeszłości, wyciągnąć lekcje i ją skutecznie zamknąć i zostawić.


Pomoc dla innych w podnoszeniu swoich umiejętności jest naturalna, pojawia się brak poczucia zagrożenia, że ktoś będzie lepszy. Kończy się poczucie wyższości i bycia lepszym od innych ze względu na rezultaty. Nawet jeśli ktoś będzie lepszy to jest to przyjmowane z radością i spokojem.


Gamechanger: głębsza mentalna praca nad sobą, odkrycie i uwolnienie się od blokad i ograniczeń; dzielnie się wiedzą z innymi, mentalność dostatku i podejście „win-win”. Przydatne będą np. dobry coaching, książki i filmy poszerzające perspektywę, praca z przekonaniami, rozmowy ze świadomymi ludźmi, psychoterapia oraz – na to liczę – również ten blog 🙂


Ruch może stanowić niesamowitą drogę. To czego doświadcza się w sporcie można przełożyć na każdy aspekt życia. W zdrowym ciele zdrowy duch, bez zdrowego ducha ciało pozostanie niekompletne. 


Jak powiedział, o ile pamiętam Arystoteles: „wstyd zestarzeć się nie doświadczając tego jak piękne i do czego zdolne mogą być nasze ciała”


O sporcie część 1 – czyli jak osiągać więcej przestając sobie przeszkadzać?


O sporcie część 3 – jak głowa może wspomagać ciało?

Ilustracje do wpisów to fragmenty moich obrazów, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten,..

2 komentarze

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *