Co powiedzieć chcąc sprawić twórcy prawdziwy komplement? Jak docenić aby podsycić ogień i motywację? Jakie głębsze rozumienie ma w naszej kulturze „ale Ty masz talent!” i dlaczego to jedna z opcji wartych refleksji?
Bycie docenionym to jedna z fundamentalnych potrzeb. Wzmacnia, motywuje do rozwoju i wspiera. Są jednak różnice w odbiorze tego, za co i jak jesteśmy doceniani… Z pozoru drobne, subtelne, niezauważalne bo „tak się mówi”. Niewielkie różnice, a konsekwencje wręcz przeciwnie. Zarówno na plus jak i minus.
Wstęp
W Analizie Transakcyjnej Erica Berne’a m.in. komplementy, wyrazy uznania, docenienia itp. to tzw. znaki rozpoznania. To sytuacje gdzie coś robimy (lub nie robimy) i inni przez to nas widzą, dostrzegają i postrzegają. Następnie szanują, akceptują, lubią, czy kochają… A my – na nieświadomym poziomie – uczymy się pewne rzeczy robić częściej aby tę szeroko rozumianą akceptację otrzymać. Niezmiernie ważne jest to, co i jak jest zauważane, bo na tym budują się fundamenty psychiki, poczucia wartości i podejścia do siebie. Znaki wzmacniają zachowania, my coś robiąc testujemy różne zachowania, które mogą być różnie rozpoznane. Co ciekawe, jeśli głód pozytywnych znaków pozostaje nienasycony to poszukujemy negatywnych byle jakiekolwiek dostać…
Uwielbiam patrzeć na twoje prace. Większość z nas chętnie by coś w tym stylu usłyszała. Brak oceny, nieważne jakie te prace są. Docenienie zamiast oceniania. „Ładnie rysujesz” czy „piękny obraz” są oceną. „Ale masz talent” odnosi się najczęściej do daru i wrodzonych możliwości czyli do czegoś poza naszym wpływem. „Jestem pod wrażeniem wytrwałości w pracy nad rozwijaniem warsztatu” skupi się na rzeczach, na które wpływ jest. „Nie ma fioletowych królików”, „co to za bazgroły?” itp. to negatywne wersje. To wszystko właśnie znaki rozpoznania.
Komplement w dowolnej formie jest znakiem rozpoznania, pewną „walutą”, której wymiana nasyca różne potrzeby obu stron. Stąd tytułowa transakcja. Wymiana znaków rozpoznania odbywa się warunkowo w sytuacji gdy zrobisz coś/osiągniesz/będziesz jakiś. Wtedy cię zauważymy, a Ty, aby zauważonym być robisz tego więcej… Akceptacja bezwarunkowa za bycie jakim się jest zdarza się dużo rzadziej…
Warunkowy znak rozpoznania odnosi się do tego, co robimy, bezwarunkowy kim jesteśmy. To jakich znaków pragniemy, a jakie pomijamy kształtuje się we wczesnych latach życia. To tzw. skrypty życiowe, wewnętrzny system operacyjny, czasem pełen wirusów. Dlatego np. tak wiele osób natychmiast po usłyszeniu umniejsza komplementy – nie mieszczą się one w ich skrypcie. Programy umysłu podlegają zmianie, konieczna jest jednak ich świadomość. Ten wstęp jest kluczowy dla mojej argumentacji za jakością komplementów.
Ogólnie o talencie
Talent nie powoduje, że coś samo się robi, „udaje” czy „wychodzi”, choć tak najczęściej słyszymy… Zwłaszcza my, artyści. Marcus Buckingham z Instytutu Gallupa definiuje go następująco: „Talent to każdy powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania lub zachowania, który może znaleźć praktyczne zastosowanie”. Prób ujęcia w ramy zdolności jest masa, o samych definicjach i rozumieniu talentu piszę nieco w pierwszej części, oraz o nim w kontekście siły sprawczej piszę w tym artykule.
Jak badano artystów to w większości rozróżniają „dar” od rozwiniętego talentu. Wiedza wdrożona w życie, trening i praktyka w rozwoju umiejętności są niezbędne i mają znaczenie z motywacji do pracy.
Nieco akademicko
Talent to w bardziej naukowym i rzadko spotykanym na co dzień rozumieniu to właśnie połączenie wrodzonych predyspozycji z włożoną w ich rozwój pracą. To stan i moment kiedy ktoś już dobrze gra rozdanymi kartami. Inwestycja już pracuje i przynosi zyski. Sam „dar”, z angielskiego „gift”, jest od nas niezależny. Utalentowany to więc coś innego niż „gifted” czyli „uzdolniony”, „obdarzony”. U nas – w kulturze bardzo wspierającej odłączanie się od sprawczości – „talent” i „dar” są traktowane równorzędnie. Utalentowany jednak włożył pracę z zdobycie wiedzy i rozwinięcie umiejętności aby uzdolnienie wykorzystać.
I w tym kontekście „ale ty masz talent” nabiera nieco innego znaczenia bo zawiera w sobie docenienie pracy włożonej w rozwój. Uzdolniony ma potencjał, ale sam potencjał to właśnie jeszcze nie „talent”. Potrzebna jest praca. Szerzej o tym pisze Joanna Okołowicz w swojej pracy „Talent czy dar?”, będę te zagadnienia rozwijać na podstawie tego i innych tekstów.
Inwestycja
Talent to też – dosłownie – jednostka wartości i wagi. Pierwotnie grecka, potem rozpowszechniona w innych starożytnych krajach. Coś, co ma wartość, coś, co można zainwestować. Transakcje bardziej dosłownie. Dar, coś, na co nie mamy wpływu, swego rodzaju „spadek”, dla wielu – od Boga. Będąc przy Bogu to grzechem jest ten dar marnować czyli unikać jego odkrycia (bo tego Bóg już nie zapewnia), rozwoju i inwestycji w niego. W finansach brak działania to strata. Czas działa na niekorzyść pieniędzy, które nie pracują. Czas i decyzje w nim podjęte mają więc gigantyczne znaczenie. Znowu sprawczość… Ewangelia wg św. Mateusza i „Przypowieść o talentach” również stawia na wartość, wagę, pracę i inwestycję: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.”
Zamknięty i otwarty umysł.
To podejście zostało szeroko opisane przez psycholożkę Carol Dweck. Otwarty umysł szuka rozwiązań i robi co się da z tym, co ma. Szuka możliwości nauki, pracuje, podejmuje działania i wysiłek. Umiejętności podlegają treningowi. Gra jak najlepiej kartami jakie mu rozdano. Osoba z otwartym umysłem ma dużą siłę sprawczą, inicjatywę i poczucie wpływu.
Zamknięty umysł można w skrócie określić stwierdzeniami „bo ja tak mam”, „takie życie” i „nic się nie da zrobić”, lub właśnie „trzeba mieć talent” czy „ja nie mam talentu”. Zdolności są wrodzone i nic się nie da z tym zrobić, bo takie geny. Narzeka na karty jakie dostał i „los”, który mu je rzucił. Bierność bywa jednak wygodna bo unika się odpowiedzialności, wzięcia tego, co możliwe w swoje ręce i działania. W przypadku umysłu zamkniętego siła sprawcza jest minimalna, dodatkowo często pojawia się myślenia magiczne.
Niektóre sposoby myślenia o talencie w kontekście siły sprawczej.
Osiągnięcia, umiejętności i zdolności artystyczne są bardzo specyficzne postrzegane. Przerzucanie większości ich przyczyn na „wrodzony” i niezależny od nas talent to tylko jeden z wielu interesujących towarzyszących sprawie sposobów myślenia. Sposobów wartych refleksji, bo czasem dalekich od wspierających. Innych lub nas.
Szkolne rozumienie talentów… Lista jest krótka: humanistyczny/ścisły/muzyczny/sportowy/plastyczny/językowy… To bardzo powoli się zmienia, ale się zmienia. Szkoła dodatkowo zamiast tworzyć zazwyczaj uczy odtwarzać. Aby się jakiejś rzeczy nauczyć, zazwyczaj potrzeba oduczyć się czegoś innego, przekaz szkolny zawiera sporo rzeczy wartych modyfikacji i aktualizacji. Krótka lista „szkolnych talentów” może powodować, że edukację kończymy z przekonaniem o braku zdolności. Siła tego, co powiedzieli nam ważni dla nas ludzie jest ogromna… W bonusie odłącza od poczucia wpływu bo autorytety rzadko się kwestionuje.
Podstawa w typowym komplementowaniu wielu osiągnięć, zwłaszcza artystycznych, to skupienie na talencie, genach, czy tym, że coś „wychodzi”, czy „udaje się”. Oznacza to lokowanie ich przyczyn w rzeczach od nas niezależnych, czyli odłącza od siły sprawczej. Mówiąc „ale Ty masz talent” natychmiast znika wszystko to, co ktoś włożył w jego rozwój. Lata nauki, wytrwałość, konsekwencja, dyscyplina. Akcent idzie na coś niezależnego, natomiast pomijane są wybory, decyzje i działania danej osoby, na które wpływ miała i ma. Artyści i nie tylko – świadome bądź mniej – to dostrzegają. „Udało się” zamiast „zrobiłeś”. Aby wesprzeć i zmotywować (siebie lub innych) świetnie dostrzegać to, co podlega wpływowi i mieści się w zakresie siły sprawczej. Zastąpmy „wychodzi” czy „udaje się” tym, że ktoś umie.
Zdolności artystyczne otoczone są pewną „magią”. Muzy, natchnienie, wena… Jeśli czegoś nie potrafimy wytłumaczyć to oddajemy to siłom od nas niezależnym: bóstwom, amuletom, gwiazdom, liczbom czy planetom. Czyli mamy kolejny czynnik wpływający na oddawanie sprawczości na zewnątrz. Myślenie magiczne, pomija wiele kropek i łączy je w obraz, który „tłumaczy” związek przyczynowo-skutkowy tam, gdzie go nie ma.
Umiejętność malowania, grania, śpiewania czy tańczenia podlega bardzo konkretnym treningom. Talent jest niewielką składową, bo żeby na czymś np. zagrać potrzebne są umiejętności i wiedza. Żadne z nich nie jest wrodzone. Intuicja – mimo bycia decydowaniem bez udziału intelektu – opiera się na wcześniejszych doświadczeniach i ich jakości. Podlega więc treningowi. Instynkt jest bardziej tajemniczy – umiemy, mimo że nikt nas nie uczył… Tak czy inaczej magii często oddajemy to, czego nie rozumiemy. W takim przypadku, nawet jeśli moglibyśmy coś zrozumieć i mamy na to wpływ, to trudno go dostrzec bo myślenie magiczne utrudnia naukę i wyciąganie wniosków.
System nauki i rozwoju twórczych umiejętności ma czasem tysiące lat historii jak rzeźba czy malarstwo, albo, przynajmniej, grube setki jak muzyka czy taniec. Metodyka jest, krok po kroku. Z kolei panuje silne przekonanie, że np. malować się nauczyć nie da bo to kwestia właśnie weny, genów, muz, czy właśnie jakiegoś nieuchwytnego i niedefiniowalnego „talentu”. Da się, choć warto tu uważać na np. perfekcjonizm i stawianie „geniuszu” i „wybitności” na równi z po prostu byciem wystarczająco dobrym. Zaczynam i już chcę być super, natychmiast, od razu. Tam gdzie warto dość nie ma drogi na skróty, choćby nad nią był drogowskaz „talent”. Tak czy inaczej zamiast koncentracji na własnej pracy i tym, co możemy robić z tym, co posiadamy, skupiając się na „talencie” mamy zewnętrzne umiejscowienie wpływu.
Patrząc na powyższe – sporo związanych jest z umysłem zamkniętym i reaktywnością i oddawaniem kontroli na zewnątrz. Umysł otwarty to działanie, sprawczość, kreatywne podejście, jest w mniejszości. Dlatego właśnie za bardzo istotne uważam komplementowanie rzeczy związanych z siłą sprawczą, zaangażowaniem, charakterem i działaniem, pomimo że naukowa definicja zawiera je w „talencie”. Wsparcie tego, co podlega naszym decyzjom buduje motywację, pewność siebie, odporność psychiczną i świadomość wpływu na proces i naukę.
Podsumowanie
Potrzebujemy akceptacji w formie zdrowej i potrzebnej dla nas. To pozytywne znaki rozpoznania. Różne nurty psychologii uczą co wzmacnia i wspiera, a co wręcz przeciwnie. Dystansowanie się od rezultatów, wewnętrzne umiejscowienie motywacji i koncentracja na sprawczości są tu głównymi ze wspólnych mianowników. Wsparcie zewnętrzne wzmacnia i jest ważne, a w przypadku twórczości ma istotne znaczenie bo sztuka powstaje w momencie odbioru. Jeśli jednak celem pracy jest zabieganie o tę zewnętrzną akceptację, a ona jest warunkiem tego jak się czujemy i patrzymy na własną pracę to warto się zatrzymać.
Mała jest szansa, że ludzie zaczną doceniać włożoną pracę, charakter i wysiłek, najpewniej powiedzą właśnie: „ale ty masz talent”. Tak, w naszej kulturze jest to zwrócenie uwagi na rzecz od nas niezależną: geny czy np. dar od Boga. Jeśli jednak sami potrafimy się docenić za działania, decyzje i wybory zależne od nas i to, co z tym talentem zrobiliśmy to jesteśmy w domu. Znając swoją wartość nie potrzebujemy nikomu niczego udowadniać. Potrafiąc zauważyć to, na co mamy wpływ i jeśli stanowi to podstawę naszego patrzenia na siebie i własną twórczość to wtedy to, co i jak powiedzą inni jest bez większego znaczenia. Na głębszym poziomie: to jak traktujemy siebie uczy innych traktowania nas.
„Talent” w bardziej naukowym rozumieniu ma w swoją definicję wpisaną pracę, zaangażowanie i rozwój. To jednak rzadkie, akademickie podejście, a w kulturze, która tak bardzo oddaje sprawczość na zewnątrz i wspiera myślenie magiczne, warte jest wyraźne docenianie rzeczy, na które wpływ mamy. Z drugiej strony znając to znaczenie, sami słysząc powiedzenie „ale ty masz talent”, możemy potraktować je inaczej.
Rozumiejąc realia, kontekst kulturowy, przyczyny i korzenie zmieniamy podejście. Akceptujemy. Podziękujemy, wiedząc, że różne osoby nie potrafią i nie wiedzą, że można wyrazić uznanie bardziej wspierająco. Możemy zaznaczyć, że jeśli ktoś chce nas skomplementować to wolimy konkretną formę i rodzaj docenienia. Jak ktoś w efekcie tego zechce poszerzyć perspektywę i zobaczy, że docenienie procesu, działań czy sprawczości jest bardziej wspierające i motywujące niż „ale ty masz talent” to zapewne sam solidnie na tym skorzysta. Jego otoczenie też.
Źródła, inspiracje oraz polecane lektury:
Książka Ian Stewart i Vann Jones „Analiza Transakcyjna dzisiaj”
Joanna Okołowicz „Talent czy dar? Kontrowersje teoretyczne i empiryczne wokół zjawiska talentu”
Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kerste

Add a Comment