Jakie znaczenie ma talent, a jakie praca włożona w rozwój? Najczęściej przeceniamy pierwsze, a nie doceniamy drugiego… Zapominamy też o jeszcze innym rozróżnieniu… Koncentrujemy się na czymś na co wpływu nie mamy, rezygnujemy z działań będących pod naszą kontrolą. Jak postrzeganie talentu wpływa na rozwój? Kilka przemyśleń.
To, co myślimy o talencie, jego posiadaniu lub braku może potężnie wpłynąć na to, czy się rozwiniemy, osiągniemy mistrzostwo albo czy w ogóle się daną rzeczą zajmiemy… Możemy talent mieć, możemy nie mieć, a może się nam jeszcze wydawać jedno albo drugie. Możemy też nie wiedzieć, że mamy, albo mieć, ale myśleć, że skoro ja tak mam to wszyscy inni też, więc to nie talent. Opcji jest wiele…
Marcus Buckingham z Instytutu Gallupa definiuje go następująco: „Talent to każdy powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania lub zachowania, który może znaleźć praktyczne zastosowanie”. Prób ujęcia w ramy zdolności jest masa, o samych definicjach i rozumieniu talentu piszę nieco w pierwszej części.
Talent czy praca?
Skupiać się na talencie czy pracy? Jest tu gigantyczna różnica. Konsekwencje i wpływ na skuteczność w działaniu podobnie. W tym artykule, jednak chcę zająć się czymś nieco innym: jaki sposób myślenia i postrzegania talentu może wpływać na skuteczność w rozwijaniu umiejętności.
Posiadanie lub nie talentu plus praca lub jej brak prowadzą do kilku kombinacji. Jak dołożymy kwestię czy to fakt czy przekonanie robi się ich multum… Najważniejsza jednak jest proporcja, że 90-95% to mądra i skuteczna praca, konsekwencja, charakter, wytrwałość i trening, a talent to 5-10% dodatek. Wiele osób uważa jednak odwrotnie…
Myślenie i przekonanie “nie mam talentu” rodzi się często z tego, że ktoś kiedyś powiedział nam “bo ty nie masz talentu”, zapewne sam żyjąc w przekonaniu, że “trzeba mieć talent”…
Głos najważniejszych dla nas ludzi staje się naszym głosem wewnętrznym, choćby mocno mijał się z prawdą… Wierzymy w niego zanim nabierzemy umiejętności względnie obiektywnej jego oceny. Zamienia się w przekonanie. Steruje z tylnego siedzenia, staje się „prawdą” na nasz własny temat. Zostaje uwewnętrzniony stając się częścią tożsamości, stanowiąc „rację”, za którą wiele osób będzie walczyć. Umysł będzie dążył do jej potwierdzania za wszelką cenę, odrzucając argumenty przeciwne. Tymczasem to często wirus, który zainfekował system operacyjny w głowie. Albo my sterujemy umysłem albo on nami…
To, co robiono nam to robimy sobie. Co robili sobie nasi opiekunowie było dla nas wzorem. Uczymy się nieświadomie poprzez przykład i naśladowanie, słowa są bez znaczenia… Traktujemy siebie tak jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie, a to jak traktujemy siebie uczy innych traktowania nas.
Talent a poczucie wpływu i siła sprawcza czyli o sposobie myślenia.
Mamy kilka kombinacji:
Nie mam talentu i nic nie robię.
Mam talent, ale nic nie robię.
Nie mam talentu, ale coś robię.
Mam talent i coś z nim robię.
Pierwsze dwa to brak siły sprawczej i tzw. umysł zamknięty. Bo ja tak mam i nic się nie da zrobić. Dodatkowo „nie mam talentu” jest fałszywym przekonaniem, bo po prostu nie wiem jaki mam, a w zamkniętym umyśle nawet nie szukam… Kolejne dwa reprezentują umysł otwarty – gram kartami jakie mi rozdano najlepiej jak potrafię. Robię co się da z tym, co mam. Nieważne skąd wieje wiatr, ważne jak ustawić żagle. Siła sprawcza, proaktywność, wewnętrzna motywacja i otwartość na działanie zamiast bierności. Szukanie rozwiązań zamiast problemów. To popularna koncepcja opisana przez amerykańską psycholożkę Carol Dweck.
Komunikat i przekaz „bo ty nie masz talentu” – pozbawia siły sprawczej, a wszelkie osiągnięcia oddaje na zewnątrz, dodatkowo niezbędnym warunkiem jest talent właśnie. Jeśli padł z ust ważnej dla nas osoby albo autorytetu to bez uważności i świadomego podejścia może ustawić na resztę życia… I potem sami o sobie tak samo twierdzimy. Czasem bywa, że taka osoba kompletnie nie ma podstaw do jakiejkolwiek analizy tego talentu, a ocenę opiera na „wydaje mi się”. I na czyimś „wydaje mi się” my budujemy naszą pewność… „Jasiu, bo ty masz umysł ścisły”…
„Ty masz talent” również może pozbawiać siły sprawczej. Jedna z opcji to zabrnięcie w pułapkę, że – skoro mam talent, czy „geny” – to samo się uda/wyjdzie i można sobie bimbać. Jak mam poczucie siły sprawczej to umiem, a nie „wychodzi”, robię zamiast „się udało”, bo udać może się co najwyżej pogoda czy los na loterii. Lepiej podkreślić co ktoś, lub my sami, robimy aby zdolności rozwijać. Decyzje, wybory i zaangażowanie.
Rzeczywisty brak talentu w jakiejś dziedzinie i skupienie na poczuciu wpływu może zdrowo zmotywować do mądrej pracy, jednak jakiekolwiek mówienie komuś (czy samemu sobie), że nie ma talentu już stoi bardzo daleko od wsparcia. Czasem jedno zdanie usłyszane od kogoś dla nas ważnego może wpłynąć na wiele lat życia… Wspierające podejście będzie skoncentrować się na tym, co można zrobić, bez względu na talent. Jak śpiewał Jerzy Stuhr o talencie zresztą: „cała reszta to betka, nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać”.
Bo mądra i konsekwentna praca wygrywa z nierozwijanym talentem lub jego brakiem. Brak talentu można zhakować wykorzystując inne swoje silne strony do pracy nad daną dziedziną. „Możesz wszystko” to frazes, jednak możesz znacznie więcej niż Ci się wydaje, a to już wystarczy.
Świadomość talentu powiązana z siłą sprawczą i mądrą pracą do jego rozwijania daje największe efekty. To jest najlepszy przypadek z tutaj rozpatrywanych. Mistrzowie i osoby wybitne w swoich dziedzinach łączyły przede wszystkim skuteczną i mądrą pracę z talentem. Skupiają się na jakości wyciąganych wniosków, uczą na cudzych doświadczeniach i błędach. Błędu nie traktują jako porażki i powodu do krytykowania siebie tylko jako wynik eksperymentu inny od zamierzonego. Cieszą się procesem i małymi krokami.
Jak badano najlepszych muzyków, sportowców czy szachistów to trenowali co najmniej tyle samo co reszta. Ich system rozwijania umiejętności opierał się na wysokiej jakości praktyce i zaangażowaniu zamiast na wynikach. Jeśli trenowali mądrze postępy były jeszcze szybsze. Bo nie zawsze liczy się liczba powtórzeń, decydujące są wyciągane z nich wnioski. Świetnie opowiada o tym książka „Droga na szczyt”, która obala w ogromnej mierze kwestie kluczowości talentu w sukcesie, a za największy uznaje zdolności adaptacyjne mózgu. Ciekawe, że autorzy nie biorą pod uwagę aspektu emocjonalnego związanego z wykonywaniem tej, a nie innej czynności, a ma to wielkie znaczenie w kwestii zaangażowania i wytrwaniu w konsekwencji działania. Bywa, że rzecz związana z talentem jest „czynnością witalną” i emocje są tu potężnie istotne dla podtrzymania danego zachowania.
Pułapki talentu i myślenia o nim.
Można talent zbagatelizować, bo rzeczy z nim związane przychodzą szybciej niż innym i z łatwością. Wtedy jest szansa, że powstanie przekonanie, że to proste, a jak proste to wszyscy inni też tak potrafią. Skoro inni też potrafią to zaczynam uważać, że to nic takiego, a więc niewiele warte. Kultura dodatkowo mówi, że tylko ciężka praca się liczy. Cenimy wkładany wysiłek z jednej strony, a z drugiej po osiągnięciu celu, oddajemy sprawczość na zewnątrz mówiąc, że to właśnie kwestia talentu, genów, gwiazd, liczb czy innego „udało się”… Regularne, wieloletnie odłączanie od siły sprawczej, podstawy zdrowej pewności siebie.
Skupianie się na słabościach to jedno z najważniejszych ograniczeń do rozwoju. Masz to, na czym się koncentrujesz… Widzimy słabości nie widząc silnych stron. Na klasówce co było zaznaczone? Wyłącznie błędy. Aplikacja językowa nawet przy 100% poprawności akcentuje błędy komunikatem „0 błędów”. Można powiedzieć „wszystko dobrze”, ale nie, koncentracja na błędach jest obecna nawet jak jest idealnie.
Podejście aby w tym, czego się nie lubi zostawić tróję z dwoma, a z szybkiej piątki zrobić 9-tkę jest niezmiernie rzadkie, a warte rozważenia 🙂 M. Buckingham mówi: „prawdziwa życiowa tragedia nie polega na tym, że komuś brakuje zdolności, tylko na tym, że nie potrafi wykorzystać tych, które posiada”. Ogromnie warto nie tyle robić więcej, co przestać sobie przeszkadzać. Wiele z tych ograniczeń instaluje nam szkoła.
Rodzice, opiekunowie, bliscy, pierwsi nauczyciele, trenerzy dobrze aby wspierali dzieci w odkrywaniu talentów aby miały one szansę wyboru i odpowiedzi na pytanie w którą stronę pójść. Teoretycznie… Praktycznie różnie bywa, bo kto tego podejścia uczył rodziców albo dziadków? Czy rodzice sami znają swoje talenty? Tak, mogli się sami tego nauczyć, jednocześnie przekaz międzypokoleniowy jest bardzo silny i działa nieświadomie. Nie znając historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie.
Kto we wszystkim dobry ten w niczym mistrzem… Próbować jak najróżniejszych rzeczy? Podpisuję się rękami i nogami. Dążyć do jak najlepszych wyników, umiejętności, kwalifikacji ze wszystkiego Zdecydowanie nie…
Eksperymentowanie z szerokim wachlarzem możliwości aby poznać naturalne predyspozycje to coś innego niż równość w wynikach ze wszystkiego co się poznaje… I szkoła nieźle zapewnia poznawanie różnych rzeczy, niestety za chwilę strzela wielkiego samobója… Same piątki i czerwone paski? Bardzo destruktywna rzecz, którą system instaluje nam bardzo silnie. Dodatkowo jest to wzmacniane na wielu polach: punkty za matury, rankingi szkół, limity, stypendia za średnie ocen itp. Prowadzą do tracenia czasu na rozwój wszystkiego zamiast tego, co łatwo przychodzi. Skupiamy się na słabościach, co jest przeciwskuteczne. Wyjątek to kiedy jakaś słabość mocno wpływa na jakość wykonania w przestrzeni, co do której mamy zdolności.
Wsparcie rodziców, ważnych bliskich osób, trenerów i nauczycieli jest bardzo ważne w pierwszych latach życia. Wsparcie w rozwoju, doświadczaniu, odkrywaniu. Oceniania, krytyka i „negatywna motywacja” są dużo popularniejsze i czasem niestety nazywane wsparciem… Bardzo szeroki temat. Doceniać zamiast oceniać… Popularne metody są po pierwsze przemocowe, a po drugie przeciwskuteczne, ale mają się dobrze, bo przecież „wyrósł na ludzi”. Nie dzięki temu tylko pomimo… Efekty – parcie na wyniki, zewnętrzną aprobatę i motywację wewnętrzną. Możliwe konsekwencje – wypalenie i rezygnacja z rozwoju to najlżejsze. Epidemia depresji wśród młodzieży rośnie. Kilka powyższych myśli zainspirowanych przez komentarz Pani Elżbiety, bardzo dziękuję.
Podsumowanie
Najkrócej ujmując – talent jest od nas niezależny, a włożona praca tak. Docenianie i wspieranie rzeczy niezależnych osłabia motywację, przenosi sprawstwo na zewnątrz i obniża pewność siebie. Może rozwijać myślenie magiczne, które samo w sobie też mówi dużo o sprawstwie i bardzo wiele w tym od sprawstwa odłączenia.
Zamiast umieć to „wychodzi”, zamiast robić „się udaje”. Amerykanie mówią jednak „you did it” a nie „it happened”… My hołdujemy zewnętrznemu lokowaniu wpływu i wartości. Oddawanie na czynniki niezależne przyczyn sukcesów, postępu czy rozwoju jest przeciwskuteczne i demotywujące.
Z kolei docenianie rzeczy i zachowań, na które wpływ mamy powoduje wzrost chęci do dalszego działania. Dostrzeżenie swojego sprawstwa pomaga wytrwać i kontynuować pracę. Skupianie się na postępach, wyborach, decyzjach i konsekwencji działania. Komunikacja podkreślająca rzeczy wewnętrzne i wynikające z działań danej osoby i tego na co ma ona wpływ będą wspierające. Na talent wpływu nie ma, na to, co ktoś z nim zrobi – już tak. My wybieramy jak zagrać rozdanymi nam kartami. Nawet jak nie ma to pozostaje działanie i sprawstwo.
Docenianie wyłącznie „talentu” jest pozbawianiem danej osoby siły sprawczej. Oddaje przyczyny sukcesu czy umiejętności na rzeczy zewnętrzne od tej osoby niezależne. Podświadomie uczymy się wtedy, że to, co osiągamy jest „przypadkiem”, „szczęściem” czy się „udaje”. Przestajemy dostrzegać własne działanie, postępy, wkład i pracę. Może towarzyszyć temu tzw. syndrom/fenomen oszusta i lęk przed sukcesem.
Komplementem i wsparciem będzie docenienie rzeczy związanych z możliwością wpływu. Mamy go na pracę, jakość systemu treningu, zaangażowanie, dyscyplinę, konsekwencję, wytrwałość, umiejętności proszenia odpowiednich ludzi o wsparcie. Mamy wpływ na proces i jakość sposobów uczenia się. Te rzeczy są i będą bez względu na efekty czy wyniki związanych z nimi działań.
Wewnętrzne umiejscowienie wartości, stabilna pewność siebie i odporność psychiczna. Decyzje, wybory, sztuka powiedzenia „chcę” i „nie chcę”. To rzeczy zdecydowanie ważniejsze do skomplementowania niż „talent”, a jeśli już koniecznie chcemy o nim wspomnieć to można zwrócić uwagę jak dana osoba go rozwijała i co konkretnie zrobiła aby nabywać umiejętności. Znowu wracamy do siły sprawczej.
Wsparcie bywa kluczowe dla osiągnięć, sukcesów i ogólnej jakości życia. Warto wspierać właśnie jakość: procesu, nauki, myślenia, rozwoju, umiejętności. Postępy i konsekwencja zamiast rezultatów. Świadomość.
Talent czy praca? Najważniejszy jest sposób myślenia o obu… Umysł otwarty i umysł zamknięty. Jakość życia zależy od jakości myślenia.
„Często dar jest niewielki, ale skutek z niego ogromny.” Seneka Młodszy
Przydatne książki:
Aders Ericsson i Robert Pool – „Droga na szczyt”
Miłosz Brzeziński – podcasty o produktywności i efektywności
Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kerste

Add a Comment