talent

Czy trzeba mieć talent? Czym jest i jakie rzeczywiście ma znaczenie?

Pokładamy w talencie ogromne nadzieje i oczekiwania lub stawiamy go jako główny warunek do sukcesu. Tymczasem talent to około 5-10% tego, że robimy coś dobrze. Jest bardzo mocno przereklamowany. Kluczem do osiągnięcia co najmniej bardzo dobrych rezultatów jest przede wszystkim odpowiednia praca. Ważne będzie oczywiście nieco szczęścia, jednocześnie jego rola jest przeceniana lub przekładana na przestrzenie, na które jednak wpływ mamy.

 

Talent to naturalna predyspozycja, której nie da się nauczyć. Różni ludzie mają różne predyspozycje do różnych rzeczy bo różnorodność zwiększała szanse na przetrwanie stada w najdawniejszych czasach. Sama predyspozycja jednak nic nie da bez jej rozwijania i pracy nad nią. Biologia stworzyła tu więc silny mechanizm nagrody, w postaci pozytywnych emocji i idących za nimi endorfin, dopaminy, ukojenia, satysfakcji i spokoju. Naturalny mechanizm, dziś często wypaczony i zablokowany przez różne obarczenia społeczne i kulturowe, bo „trzeba”, „jesteś za stary”, „na tym nie zarobisz” itp.


W kapitalnej książce “Droga na szczyt” autorzy twierdzą, że talent polega jedynie na darze jaki mamy wszyscy. Darze niesamowitych zdolności adaptacyjnych mózgu. Przeczą, popierając to świetnymi i głębokimi analizami historii geniuszy, że mieli oni jakieś wrodzone zdolności. Dowodzą, że ich niesamowity rozwój wynikał przede wszystkim z odpowiedniej pracy, rozpoczętej często w bardzo wczesnym dzieciństwie. Istotne było też bardzo środowisko wczesnych lat życia.


Czytałem tę książkę jakiś czas temu i nie przypominam sobie jednak aby zwracali oni uwagę na aspekt emocjonalny. O ile dziecko uczy się bezwiednie poprzez naśladowanie to w późniejszym wieku to, jak się czujemy robiąc daną rzecz nabiera znaczenia. Coś sprawia, że jednak ta, a nie inna czynność jest dla nas czynnością witalną, co powoduje, że zaczynamy nad nią pracować więcej. I jeśli pracujemy odpowiednio to szybko osiągamy efekty. Pomimo najlepszej metodyki nauki nie zostanę dobrym księgowym bo prędzej umrę z nudów…

 

Talent nie powoduje, że coś samo się robi, „udaje” czy „wychodzi”. Talent to coś, co powoduje, że ta, a nie inna rzecz nam daje radość i spełnienie, jednocześnie nie przejmujemy się rezultatami. To bardzo ważne kryteria. To, że czegoś uczymy się prędzej niż inni w połączeniu z podnoszącymi energię emocjami powoduje, że jest to tzw. czynnością witalną. Łączy rozwój silnych stron, radość, satysfakcję i spełnienie. I takie rozumienie talentu jest mi bliskie.

 

Więc siłą rzeczy robimy więcej, a jak więcej (byle nie za dużo), konsekwentnie i długo to z czasem coraz lepiej i finalnie bardzo dobrze lub wybitnie. Talent powoduje, że wyciągamy lepsze wnioski niż inni i szybciej się dzięki temu uczymy. Sztuką i drogą do sukcesu nie jest powtórzyć ćwiczenie 10 tysięcy razy czy trenować 10 lat, sztuką jest ćwiczyć i po każdym powtórzeniu wyciągnąć wnioski, korygować i zrobić następne. Jakość tak wykonanych 10 tysięcy powtórzeń i przede wszystkim postępy będą ogromne…

 

Talent jest jedną ze składowych silnej strony. Aby wszystko działało skutecznie i efektywnie potrzebne są jeszcze inne przestrzenie, na które wpływ mamy. Pierwsza to wiedza, czyli uporządkowane informacje na temat dziedziny, którą się zajmujemy. Uporządkowane, stosowane i wdrażane w życie. Tego ostatniego np. bardzo rzadko uczy szkoła. Przekładanie wiedzy na praktyczne doświadczenie i finalnie na umiejętności jest kolejną kluczową częścią silnej strony. Wiedza i umiejętności są wyuczalne i mamy na nie wpływ.  


Marcus Buckingham definiuje silną stronę i sprowadza je do skrótu S.I.G.N., czyli z angielskiego znak. SIGN – Succes, Instinct, Growth, Needs. Jeżeli jednocześnie zachodzą te 4 rzeczy mamy do czynienia z silną stroną. 

 

Ssukces – wykonując zadanie mam większą wydajność, szybciej osiągam ponadprzęcietne rezultaty, 

 

Iinstynkt – bez żadnej zewnętrznej motywacji z jakiegoś powodu ciągnie mnie do wykonywania tych czynności, 

 

G (growth) – rozwój – czuję że się rozwijam, działanie dostarcza mi ekscytacji i radości bez względu na wyniki, szybko się uczę, mam najwięcej pomysłów, czas przestaje mieć znaczenie, łatwo wchodzę w stan flow; jest to więc czynność witalna, niezwykle istotna dla jakości życia, tu pisze o tym więcej, 

 

N (needs) – potrzeby – zaspokajam z zasady ważne dla siebie potrzeby, pojawiają się emocje dodające energii jak ekscytacja i radość, występuje spełnienie i satysfakcja mimo zmęczenia, ponownie wyczerpują się tu cechy czynności witalnej, 

 

Aby rozwijać talent potrzeba więc przede wszystkim mądrej, regularnej i konsekwentnej pracy. W „Drodze na szczyt” nazywa się do „deliberate practice”, czyli „celowe ćwiczenie pod kierunkiem eksperta”. Szczerze plecam tę książkę. O ile nie mamy kilku lat to potrzeba nam świadomości własnego wpływu i siły sprawczej. Świadomości wpływu otoczenia i obarczeń społecznych, które często blokują przed rozwojem. Warto pamiętać też o tym, że nawet nie mając predyspozycji to takim konsekwentnym podejściem i mądrą pracą można osiągnąć bardzo dużo, często więcej niż ci, którzy talent mają. Bo jak ktoś powiedział: zwycięzcami zostają nie najlepsi czy najbardziej utalentowani, tylko Ci, którzy najdłużej wytrwali. Geniusze i najwybitniejsze osoby łączą rozwijanie silnych stron i odpowiedniej pracy. Gdy badano tych ludzi okazywało się, że pracowali najwięcej z pozostałych.

 

Największe ograniczenia w rozwijaniu talentów i silnych stron.

 

Jest ich wiele, dlatego tak wiele osób pozostaje w tłumie przeciętnych, często podziwiając innych za swój niezrealizowany potencjał.

 

Skupianie się na słabościach to jedno z najważniejszych ograniczeń do rozwoju. Wspomniany M. Buckingham mówi: „prawdziwa życiowa tragedia nie polega na tym, ze komus brakuje zdolności, tylko na tym, że nie potrafi wykorzystać tych, które posiada”. Ogromnie warto nie tyle robić więcej, co przestać sobie przeszkadzać. Wiele z tych ograniczeń instaluje nam szkoła, w tym artykule zbieram 12 rzeczy, których zdecydowanie są warte modyfikacji.

 

Bronnie Ware i 5 rzeczy, których ludzie najbardziej żałowali u kresu życia: 

1. Żałuję, że nie miałem więcej odwagi żyć życiem prawdziwym dla mnie, a nie życiem, którego oczekiwali ode mnie inni. 

2. żałuję, że pracowałem tak ciężko, 

3. Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć. 

4. Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie ze swoimi przyjaciółmi. 

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy. 

 

Zwróćmy uwagę, że aż 4 z tych punktów są związane z rozwojem tego co daje radość, spełnienie i satysfakcję… Temat tych 5-ciu rzeczy rozwijam w tym artykule.

 

Ciemna strona talentu

 

Jest masa przekonań związanych z talentem, które rzadko kiedy służą, czy to jego rozwojowi czy w życiu ogólnie. Wielu z nas uważa, że „nie ma talentu” bo usłyszało „bo Ty nie masz talentu” wypowiedziane przez osobę, która uważała, że „trzeba mieć talent”…

 

„Bo trzeba mieć talent”… Osoby, które by chciały robić coś dobrze tak najczęściej uważają. Nie trzeba. Można, ale nie trzeba. Mądra i konsekwentna praca pozwoli osiągnąć bardzo wiele, czyli wystarczająco dużo. Często ludzie szukają usprawiedliwienia aby czegoś w ogóle nie zacząć tym właśnie przekonaniem, lub jego wariacją w postaci „ja nie mam talentu”. „Trzeba mieć talent” to też oddanie sprawczości na zewnątrz, na coś, na co wpływu nie mamy. Kończąc szkołę mamy niewielką szansę wyjść z niej z przekonaniem, że mamy jakiś talent. Postrzeganie talentu jest tu mocno ograniczone.


„Nie mam talentu” – ponownie nieprawda, po prostu nie wiem jaki mam. Świetnie zapytać innych ludzi co uważają, że robimy dobrze, co jest naszą super mocą. Dobrze zrobić test predyspozycji np Gallup Strength finder (za około 20$) lub bezpłątny 16 personalities. Możemy mocno się zdziwić.


“Bo ty nie masz talentu”. Taki komunikat może spowodować, że uwierzymy w niego co zrodzi przekonanie „ja nie mam talentu”. Wypowiada to ktoś sam żyjący w przekonaniu, że “trzeba mieć talent”. I mamy błędne koło ograniczających przekonań, a że mówił to ktoś będący dla nas autorytetem (np. rodzic, opiekun, trener czy nauczyciel) to mocno się to utrwala. Na szczęście sposób myślenia da się zmienić.

 

„To takie proste”… Talent powoduje często to, że nie doceniamy tego, co robimy. Bo mając predyspozycje to, co lubimy przychodzi nam łatwo i szybciej niż innym, więc często uważamy, że to „nic takiego” i każdy tak potrafi bo to takie proste… Skoro ja tak mam to wszyscy inni też. Błąd w myśleniu: co proste dla nas niekoniecznie jest proste dla innych. Oczywiste dla mnie nie jest oczywiste dla innych. Skoro łatwo i szybko idzie, do tego daje radochę i spełnienie to znaczy, że właśnie w tym kierunku warto pracować. Przede wszystkim mądrze, czasem też ciężko. Bo to jeden z nielicznych wyjątków gdzie ciężka praca jest uzasadniona. Paradoks i pułapka pojawiają się w okolicach pracy „ciężkiej”, bo tę przede wszystkim cenimy. Skoro łatwo nam przychodzi to „głupio” będziemy się czuć, że coś mamy, jednocześnie bez krwi potu i łez.

 

„Udało się” to fraza związana również z talentem i trudnością w dostrzeżeniu własnej siły sprawczej i wpływu. Poczucie wartości oparte o wyniki (zamiast np. o umiejętności) powoduje strach przed oceną i presję aby wynik powtórzyć. Stąd „bezpieczniej” wyprzeć talent, silne strony i zostać w szeregu mówiąc „udało się” aby nie ponosić odpowiedzialności. Czy to za sukces: strach przed „koniecznością” jego potwierdzania (tzw. syndrom oszusta); czy to za „porażkę”: lęk przed krytyczną oceną.

 

Obok „udało się” często stoi przerzucenie sukcesu na zewnątrz. Ktoś kto coś osiągnął jest doceniany za „talent”, bo miał „dar” więc mu się „udało”. A gdzie decyzje, wybory, praca, nauka, trening, wyciąganie wniosków i przerobione lekcje? Czyli te osoby są pozbawiane własnego sprawstwa w sukcesie, a doceniane jest to, na co wpływu nie miały. W świecie ceniącym przede wszystkim wysiłek mamy tu paradoks: przestajemy dostrzegać pracę, która dana osoba włożyła w to żeby osiągnąć to, co osiągnęła, a cały sukces wyciągamy i oddajemy na rzeczy, na które ten ktoś wpływu nie ma. Na to jaki mamy talent nie mamy wpływu, za to mamy wpływ na to, co z nim zrobimy i to jest warte docenienia. 

 

Praca nad słabościami to kolejny ogromnie ograniczający i kontrproduktywny przekaz. Zamiast skupiać się na rozwoju talentu i silnych stron koncentrujemy się na brakach. Lepiej łatwą 5tkę zamienić na 8mkę niż wkładać masę energii aby z 3ki zrobić 5tkę. Ponownie kłania się szkoła…

 

Tymczasem 90% sukcesu to własne decyzje, wybory i praca. Motywacja wynika z działania, a satysfakcja z dostrzegania postępów.

 

Rozwój talentów i silnych stron pozwala uniknąć wypalenia zawodowego i, w dużej mierze, kryzysu wieku średniego, będącego często efektem pracy, w której czeka się na piątek… Wykorzystanie naturalnych predyspozycji – choćby otoczeniu wydawały się dziwne – pozwala wzrastać i mieć szczęśliwe i spełnione życie. 


Żyj tak by nie czekać na piątek 🙂


Przydatne książki:

Aders Ericsson i Robert Pool – „Droga na szczyt”

Miłosz Brzeziński – podcasty o produktywności i efektywności

 

Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

Powiązane

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *