Masz być grzeczna, dobrze się uczyć i ładnie wyglądać. Przekaz rodzinny, społeczny, religijny i kulturowy. Wgrany do głowy jak system operacyjny. Jak po cichu wpływa na zachowania, decyzje, a czasem całe życie? Kilka mocniejszych spostrzeżeń z męskiej strony.
1.) Masz być grzeczna.
W jednym zdaniu, od dziecka, instalowane jest, że masz siedzieć cicho, nie bronić swojego zdania, nie stawiać granic, być posłuszna i uległa, słuchać wszystkich dookoła (zwłaszcza mężczyzn) i spełniać przede wszystkim ich wymagania. W tym przekazie brak dbania o własne potrzeby, jeśli w ogóle jest to oznacza „egoizm” i masz się czuć winna, że coś dla siebie robisz. Ewentualnie „kiedyś”, „jak będę miała czas” czy „jak się odrobię” to się sobą zajmę. Kiedyś, czyli w praktyce, nigdy. Ile razy czując „nie” mówiłaś „tak”? Tymczasem głównymi fundamentami atrakcyjności jest wiedzieć czego się chce, autentyczność, niezależność, żeby mieć swoje zdanie, zasady wyrażać je i stawiać granice. Mężczyźni o takich kobietach mówią, że mają „to coś”, a chłopcy się ich boją co wyrażają w krytyce czy kontroli.
2.) Masz się dobrze uczyć.
W jednym zdaniu wgrywana jest presja na wyniki. We wszystkim masz być bardzo dobra, co z założenia jest niemożliwe i niezdrowe. Skupienie, energia i koncentracja idą w stronę słabych stron i „złych” ocen, zamiast w rozwijanie talentów i zasobów. Efektem jest wieczne poczucie bycia niewystarczająco dobrą, brak satysfakcji i stres przed czymkolwiek co wiąże się z oceną – innych albo przez siebie samą. Z czego ta druga bywa po wielokroć ostrzejsza… Ocena szkolna, skupianie się na błędach i związane z nimi przekonania psychologicznie są jedną z bardziej toksycznych rzeczy dla ludzi.
Wyniki szkolne – poza kwestiami mentalnymi i ich konsekwencjami – mają minimalne przełożenie na życie, bo jak powiedział Mark Twain: „Wykształcenie jest czymś co warto zdobyć nie zawracając sobie głowy nauką szkolną”. Jak dla mnie przekonania wdrukowane w szkole są godne jak najszybszej aktualizacji. Więc tu życzę kreatywności, oryginalności, uczenia się bez względu na wyniki, poszukiwania form nauki, które niosą radość i satysfakcję. Dojścia do momentu, że proces daje radość bez względu na wynik, a ewentualny „błąd” nie jest powodem do dołowania się. To „coś” to odcięcie poczucia wartości od wszelkich wyników i ocen z zewnątrz, występuje też w definicji pasji: robisz to bo lubisz i sprawia Ci radość bez względu na rezultat i zewnętrzne opinie.
3.) Masz ładnie wyglądać.
To można zamknąć w jednym zdaniu – wygląd to bardzo niewielka część piękna kobiety.
Atrakcyjna jest ta, która czuje się dobrze sama ze sobą, a to ma podstawę w środku, nie na zewnątrz. Akceptuje i dba o swoje ciało z jednej strony, z drugiej zna pozostałe swoje wartości, silne strony, zasoby i talenty i je realizuje, dba o siebie, wie czego chce, stawia granice, ma swoje zdanie i go broni. Emanuje zdrową kobiecą energią, radością i swobodą.
To „coś” to jest to jak dana kobieta ze sobą się czuje, nie jak wygląda… Marketing, social, filmy i cały biznes chcą jednak dokładnie odwrotnie. I patrząc na to co się dzieje bardzo dobrze i skutecznie to realizują. Bieg za idealnym wyglądem nie ma mety… Biznes się kręci. Pozostaje zadać pytanie czy te kobiety w związku z tym biegiem i zdobywanymi kolejnymi „kilometrami” są szczęśliwe? Te, które ja znam – nie.
Postawiona dziś na pierwszym stopniu podium zewnętrzna atrakcyjność fizyczna jest efektem ubocznym dbania o siebie. Kłopot w tym, że na tym podium drugie i trzecie miejsce są puste, a wygląd często jest celem, a nie skutkiem… Całkowite skupienie na wyglądzie zewnętrznym oznacza najczęściej jednoczesny brak skupienia na wnętrzu. Ma to jeszcze inną konsekwencję: przyciąga mężczyzn patrzących wyłącznie na wygląd… Nie ma dla nich znaczenia jaką osobę mają u boku, znaczenie ma pompowanie ego tym, że taka ładna mnie „chciała”. On nie ma ego, ego ma jego. Dobrej relacji z tego nie będzie…
Na koniec mocna myśl: jakość życia zależy od jakości myślenia. Myśl stara, wręcz starożytna bo padła z ust Marka Aureliusza… To jak się czujesz sama ze sobą i jak na siebie patrzysz to kwestia Twojej oceny i Twoich przekonań na temat siebie samej. To jest w głowie, to „coś” też w niej się zaczyna. Odkrycie tego pozwala dojść do punktu gdzie do „żyli długo i szczęśliwie” dochodzi wiedza co to dokładnie oznacza, bo w bajkach o tym nie ma ani słowa… Pozostaje wniosek, że do tego nie potrzeba wcale żadnego księcia. Będąc szczęśliwa sama ze sobą jesteś całością, a nie „połówką”. Jeśli będziesz chciała z kimś być to prędzej z królem zamiast z królewiczem, który nadal mieszka z mamą, nie umie zapłacić rachunków czy włączyć pralki, wszystko mu się należy więc wszystko trzeba za niego robić, bez słowa wdzięczności panicza oczywiście. Zresztą królewicz nie zainteresuje się królową bo wcześniej po prostu ucieknie. W spodniach ma tyle samo co w momencie urodzenia…
Każda kobieta jest piękna, nie każda to czuje. Czasem, jak śpiewa Natalia Kukulska, bardziej to czuje niż wie… Jednocześnie dobrze jest tu, oprócz czucia, również wiedzieć. Każda z Was ma to „coś” kwestia tylko kiedy je odkryje. Jeśli do tej pory nie czułaś się królową to czas zacząć. Na co dzień, nie od święta.
Ilustracje do wpisów to fragmenty moich obrazów, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten.

[…] Warunkowe traktowanie można zawrzeć np. w przekazie: masz być grzeczna dobrze się uczyć i ładnie wyglądać. To jedno zdanie i zachowania związane ze spełnianiem oczekiwań za nim stojące często niszczą wiele lat życia dziewczynki, a potem kobiety… Pisze o tym więcej tutaj. […]