Telefon stał się częścią ciała… Coraz więcej „przyjaciół” i „znajomych” na ekranie, coraz mniej w życiu. Coraz dłużej wpatrzeni w telefon, coraz bardziej samotni, zmęczeni, niewyspani, mniej wydajni i zestresowani. Dlaczego tak się dzieje, że wybieramy scrollowanie zamiast spotkania z żywą osobą i patrzenia jej w oczy? co sprawia, że pierwszą rzeczą jaką widzimy rano i ostatnią przed zaśnięciem jest ekran komórki?
Aplikacje społecznościowe tworzone są tak aby wciągały, tj. żeby jak najtrudniej z nich było wyjść. Wiele stosowanych w nich mechanizmów – powiedzmy to wprost – ma uzależniać. Dowodem na to jest np. to, że menadżerowie największych firm zabraniają swoim dzieciom korzystania z ich produktów. W imię zasady dealerów – nie ćpaj własnego towaru…
Uzależnia i ma uzależniać. Pracują nad tym sztaby ludzi i korzystając z aplikacji społecznościowych możemy mieć 100% pewności, że bierzemy udział w jakimś badaniu. Dyplomatycznie czy też PR-owo nazywani są oni „inżynierami zaufania”… Zajmują się badaniem i testowaniem na nas tego, co zrobić abyśmy więcej czasu spędzali z telefonem w ręce… Stosują mechanizmy odwołujące się do najgłębszych potrzeb i pierwotnych uwarunkowań. Po każdym wylogowaniu algorytm już szykuje inne treści aby kolejnym razem nas jednak dłużej zatrzymać. Cały czas nasza aktywność w internecie jest skupulatnie śledzona, a Orwell się w grobie przewraca…
Czy to jest etyczne? Wg amerykańskiego kongresu: etyczne jest aby za pomocą wielu manipulacji powodować, że ludzie przez coraz więcej czasu patrzą w telefony… Za duże pieniądze za tym stoją aby znalazło się tu miejsce na etykę.
To konkretnie jakie mechanizmy stoją za mediami społecznościowymi?
1.) Pętla dopaminowa.
Biologiczna nagroda oparta na neuroprzekaźnikach pojawia się w zasadzie w każdym z poniższych punktów. Dopaminowy mechanizm nagrody to fundament tego, że tak łatwo przepalać czas z telefonem w ręce, który stał się dziś częścią ciała… Powstało nawet pojęcie nomofobii, czyli lęku przed utratą kontaktu z telefonem (NO MObile Fobia). Pamiętasz to uczucie jak tracisz na chwilę zasięg, jak zepsuła albo rozładowała Ci się komórka? Wciąga nas jednak nie sam telefon, tylko to, co dzięki niemu robimy w internecie.
Biologia tak nas skonstruowała, że za podjęty wysiłek czekała nas nagroda. Nie tylko w postaci przeżycia i jedzenia na jakiś czas, o ile to my upolowaliśmy, a nie upolowano nas, ale też w postaci przyjemności, relaksu, ukojenia i rozluźnienia. Miało to motywować do podejmowania kolejnych wysiłków. Czyli najpierw wysiłek, a potem nagroda.
Dziś jest inaczej. Jest natychmiastowa nagroda, ale nie ma już wysiłku. Eliminuje się zarówno wysiłek fizyczny jak i intelektualny. Coraz mniej się ruszamy, coraz mniej myślimy. Śmieciowe jedzenie, słodycze, alkohol, porno, narkotyki, papierosy są oparte na bardzo silnym mechanizmie nagrody związanym m.in. z dopaminą. Jeśli pierwotnie najwyższą przyjemnością był seks i generował 100% wyrzut dopaminy to sama tylko nikotyna daje 150%… Większość z tych rzeczy jest zakazana, albo (dla zysków) dopuszczona przez prawo, jednak działa i uzależnia identycznie. Cukier czy alkohol mają działanie identyczne z narkotykami: uzależniają, są destruktywne dla zdrowia fizycznego i psychicznego biorącej je osoby i dla jej otoczenia.
Aplikacje społecznościowe, media informacyjne, portale plotkarskie czy gry online działają na mechanizm nagrody dokładnie w ten sam sposób… Do tego jednocześnie odwołują się do głębokich potrzeb relacyjnych, związanych z samooceną, bezpieczeństwem, rozwojem, szczęściem i satysfakcją. Odwołują się do prawdziwych potrzeb aby je fikcyjnie realizować…
2.) Kasyno zawsze wygrywa.
Media społecznościowe działają jak kasyno i również jak kasyno zawsze wygrywają. Zawsze. Kasyno to obietnica i jednocześnie niepewność nagrody. Samo oczekiwanie generuje wystrzał dopaminy… Jest rzeczywiście prawdopodobne, że wygrasz. Jednak długoterminowo kasyno zawsze wygrywa, a w tym przypadku chodzi o Twój czas… Więc i pośrednio Twoje pieniądze, relacje, zdrowie i życie. Spędzając 2 godziny dziennie scrollujac ekran w rok daje to miesiąc z życia… W kasynie pracuje się nad tym aby tracić poczucie czasu: nie ma np. okien, nie ma zegarów… Na aplikacjach społecznościowych również.
A zagram jeszcze raz bo może tym razem będzie inaczej, albo się „odegram”. Może dostanę lajka, komentarz, udostępnienie. Niepewność czy ktoś skomentuje, jak skomentuje, da lajka, może serduszko, czy może skrytykuje. Piki dopaminowe są najwyższe kiedy nagroda jest losowa, a więc niepewna. Niepewność jest potęgowana prawdziwymi i fałszywymi powiadomieniami – raz są, raz ich nie ma, a jak są, to dotyczą czegoś co zdarzyło się dawno temu, np. „3 użytkowników niedawno polubiło Twoją stronę”. To „niedawno” to ostatnie np. 3 dni i już dawno o tym wiesz, ale klikasz, a przy okazji zostajesz na dłużej…
„Znajomy wspomniał o Tobie w komentarzu” czy „zostałeś oznaczony na zdjęciu”- mamy tu lukę informacyjną. Klasyczny zabieg manipulacyjny oparty na niepełnej informacji. Powiadomienie sugeruje, że po kliknięciu dostaniemy odpowiedź. Niekoniecznie bo np. jest to np. „wzmianka” zbiorowa, a administrator strony dał „@wszyscy obserwujący”…
Jeżeli jakiś post zbierze np. 30 reakcji to nie dostaniesz ich wszystkich od razu. Algorytm monitorując aktywność i Twoje ruchy itp. wykryje, że zamierzasz opuścić aplikację to właśnie wtedy odpali kolejne powiadomienie żebyś się jednak zatrzymał. Niepewność i losowość nagrody – nie ma tu przypadku. Oczekiwanie często jest większą nagrodą niż zobaczenie danej wiadomości czy powiadomienia. Mechanizm dopaminowej nagrody jest tu włączany non stop. Oczywiście jest to celowe działanie, które powoduje silne uzależnienie, tym bardziej, że to nagroda dostępna niezwykle łatwo i bezpłatnie… Bezpłatnie, jednak nie za darmo – płacimy swoim czasem, a w konsekwencji i życiem. Spędzając około 3,5 godziny dziennie przed ekranem daje to w sumie 11 lat życia…
2.) FOMO czyli obawa przed byciem niedoinformowanym.
Informacja to kwestia przeżycia i życia, przynajmniej tysiące lat temu. Czasy się zmieniły, a mechanizm pozostał. Chęć zdobywania, czy czasem wręcz uzależnienie, od informacji ma podstawę w najgłębszych mechanizmach mających korzenie w prehistorii. Koncentracja na przekazie dotyczącym zagrożenia bezpieczeństwa pozwalała o to bezpieczeństwo zadbać. Wiedza o tym gdzie zaczyna się terytorium wrogiego klanu, które rośliny są trujące, jaki wąż może ukąsić czy gdzie polują na ludzi tygrysy miała lokalne i realne znaczenie. Dziś media koncentrują się na zagrożeniach, jednak są one albo nierealne albo kompletnie nas nie dotyczą. Mózg tego jednak nie odróżnia, dąży do pozyskiwania wiedzy o zagrożeniach i reaguje prawdziwymi emocjami na fikcyjne zagrożenia i dąży do wchłonięcia jak największej liczby informacji. Kwestią świadomości jest poddanie refleksji tego czy to służy i czy jest potrzebne.
Dochodzi tu kolejny raz pętla dopaminowa i związany z nią mechanizm nagrody. Jesteśmy bardzo wrażliwi na nowe informacje, nowe=wartościowe, bo – znowu ten pierwotny mechanizm – pozwala przeżyć. Dziś jednak informacje w głównych mediach bardzo rzadko są wartościowe i prędzej nasze życie skrócą niż poprawią jego jakość. Dlatego uważam, że warto się od nich odciąć. Moim ulubionym rozwiązaniem jest dieta niskoinformacyjna o której piszę więcej tutaj.
W kontekście mediów społecznościowych FOMO oznacza, że chcesz być „na czasie”. Negatywnych wiadomości oczywiście znajdziemy tu pod dostatkiem. Rozwijające się w ostatnich latach krótkie i do tego znikające treści mają potęgować przywiązanie do telefonu. Rolka czy inna „relacja” są widoczne tylko przez 24 godziny, potem się usuwają. Wiesz i czujesz, że zniknie, więc chcesz zdążyć… Presja czasu, straty, że coś Cię ominie. Niekończące się krótkie treści, które automatycznie jedna po drugiej się włączają. Czy rzeczywiście jest tak ważne aby je sprawdzać? Często kilkaset razy dziennie, podczas spotkania, randki, w łóżku, przed zaśnięciem, w nocy, po obudzeniu… Jak chcesz się przekonać zainstaluj aplikację monitorującą liczbę odblokowań telefonu i czas spędzony w poszczególnych apkach…
Pułapką aplikacji społecznościowych i treści, które z nich czerpiemy jest też zamykanie nas w bańce informacyjnej. Wystarczy jeden klik poza medium, a ono już jest spersonalizowane i podrzuca podobne treści. W zależności od jakości tych treści może to mieć sens lub nie, tak czy inaczej wynik wyszukiwania nie jest wynikiem wyszukiwania tylko wynikiem działania algorytmu, którego celem jest albo zatrzymać nas dłużej w apce albo wyświetlić więcej dopasowanych reklam. Dodatkowo większość wyników „wyszukiwania” pojawia się tam też dlatego, że ktoś za to zapłacił…
4.) Formułują nierealne do odhaczenia cele,
Umysł nie lubi rozpoczętych zadań, więc każde rozpoczęte zadanie ciąży ciężarem potrzeby dokończenia. Dlatego aby skończyć często warto zacząć, a pierwszy krok to połowa sukcesu. Media społecznościowe mocno wykorzystują ten mechanizm. Chcemy sprawdzić, wyzerować dzwoneczki, powiadomienia itp. Kłopot w tym, że NIE DA SIĘ TEGO ZROBIĆ, a my żyjemy w ciągłej presji niedokończonych zadań. Matryca Eisenhowera to narzędzie, które dzieli sprawy na ważne i pilne, ważne i niepilne, nieważne i pilne i nieważne i niepilne. Aplikacje i to, co nam zabiera tyle czasu to rzeczy to głównie niepilne i nieważne… Choć wydaje nam się odwrotnie, więc przerywamy ważne zadania. Skraca się czas koncentracji ludzi oscylujący aktualnie w okolicach możliwości złotej rybki czyli około 9 sekund…
Powiadomienie na czerwono? Też bez przypadku. Biologicznie to kolor ostrzeżenia i niebezpieczeństwa, a więc czegoś na czym warto – jak najszybciej – się skoncentrować. Emocje powodują zmianę naszego zachowania. Chcą dla nas dobrze, jednocześnie chcą aby zadziałać natychmiast co już niekoniecznie będzie służyć. O tym „natychmiast” wiedzą oczywiście twórcy aplikacji i liczą, że – jak mawiał król Julian: zrobimy szybko zanim zorientujemy się, że to bez sensu… Usiedliśmy „na chwilkę” a minęło 20, 30 czy 40 minut… O tym jak odczytywać emocje piszę tutaj.
Podsumowanie
Tu zakończę część pierwszą. Jest tego tak dużo, że jeden artykuł byłby zbyt długi. Warto znać pułapki jakie na nas są szykowane i korzystać z mediów społecznościowych na własnych zasadach.
Reasumując: świetnie skupić się na tym jaka jest treść i jakość czasu spędzanego przed ekranem. Jeśli podejść do tematu świadomie masy rzeczy można się nauczyć i dowiedzieć, bo mamy największą w historii łatwość i dostępność do wiedzy. Do śmieciowych informacji niestety jeszcze większą… Warto uświadomic sobie swoje potrzeby i uważnie podejść do ich zdrowego zaspokajania, wtedy mamy minimalne ryzyko wpadnięcia w sieci aplikacji.
Każdy człowiek umiera, ale nie każdy żyje… Obawiam się, że do listy 5-ciu rzeczy, których ludzie najbardziej żałują u kresu życia z czasem dojdzie „żałuję, że tyle czasu spędzałem siedząc w telefonie…”
Przydatne książki i źródła:
Magdalena Bigaj – „Wychowanie przy ekranie”
Anna Lembke – „Niewolnicy dopaminy”
James Clear – „Atomowe nawyki” – sporo tu mowy o podświadomych czynnikach będących fundamentami trudnych do pozbycia się nawyków,
Podcasty z drem Maciejem Dębskim, Miłoszem Brzezińskim i Robertem Rutkowskim
Niezmiennie nieodmiennie: Robert Cialdini – „Wywieranie wpływu na ludzi”

Jurek najgorsze jest to, że ten tekst przyswoilem na telefonie. Ale zakładam, że to ta dobra strona używania telefonu.
Jak pisałem – liczy się jakość czasu spędzonego z telefonem 🙂 Więc jeśli było to dla Ciebie wartościowe to bardzo popieram i dziekuję za lekturę 🙂 Media społecznościowe mają swoje pozytywy, mimo, że bazują na wielu nieetycznych mechanizmach. Znając je można z nich świadomie i zdrowo korzystać.
[…] Stosowana jest tu masa mechanizmów mająca na celu zmienić nasze zachowanie. Jak coś jest bezpłatne to nie jest darmowe. Bo oprócz pieniędzy walutą jest też nasza uwaga. Poniżej kolejna porcja strategii, które są stosowane, wcześniejsze trzy w pierwszej części. […]
[…] ponad miarę, wpadanie w media społecznościowe, gry online, oglądanie seriali i zarywanie nocy to wszystko strategie mające na celu jedno: […]
[…] dopaminowa nagroda, w której specjalizują się np. media społecznościowe. Chwilowa ulga, przyczyna jednak pozostaje. Fundament uzależnień. To cierpienie, które sami […]