Nasz czas ich pieniądze… Jak działają social media – część 2.
Jak często pierwsza rzecz po przebudzeniu i ostatnia wieczorem to sięganie po telefon? Z komórką w kolejce, w windzie, przy stole, na toalecie i w łóżku, broni się jeszcze prysznic. 2 godziny przewijania ekranu dziennie daje miesiąc rocznie. Około 3,5 godziny dziennie daje 11 lat życia…
Da się z mediów społecznościowych korzystać w zdrowy sposób, ustrzec się od marnowania czasu i przepalania go na przewijanie bezwartościowych treści. Potrzebna jest jednak świadomość jak to działa. Aby korzystać z nich na swoich zasadach warto poznać zasady jakie wobec nas są używane.
Stosowana jest tu masa mechanizmów mająca na celu zmienić nasze zachowanie. Jak coś jest bezpłatne to nie jest darmowe. Bo oprócz pieniędzy walutą jest też nasza uwaga. Poniżej kolejna porcja strategii, które są stosowane, wcześniejsze trzy w pierwszej części.
4.) Informacja zwrotna
Krytyka, pochwały, ocenianie, opinie to wszystko informacje zwrotne, za którymi podążamy. Pułapką jest, że większość z nich jest w formie ocen. Wg psychologii np. Racjonalnej Terapii Zachowania czy NVC czyli porozumienia bez przemocy ocena jest przemocą… Dochodzi tu jeszcze wspomniany w pierwszej części mechanizm dopaminowy związany z niepewnością i oczekiwaniem na potencjalną nagrodę.
W internecie jest to wszystko po pierwsze spotęgowane w stosunku do świata realnego – bo może nas ocenić każdy mający dostęp do aplikacji, a po drugie nierealne obiekty i osoby, do których się porównujemy są najczęściej wytworami kreacji, marketingu, filtrów do zdjęć, pracy grafików, a od niedawna też sztucznej inteligencji.
W „potrzebie” ciągłego zasięgania opinii innych, zdobywania lajków i komentarzy mamy głębsze przyczyny. Pogoń za oceną to – rzadko kiedy zdrowa – kwestia socjalna utrwalana od dziesiątków lat, m.in. przez system szkolny, o którym więcej piszę tutaj.
Jak często śpisz gorzej czy przerywasz spotkanie z bliską osobą bo coś dingnęło i „koniecznie” trzeba sprawdzić?
Uzależnienie poczucia wartości od wyników, opinii z zewnątrz, motywacja zewnętrzna, autorytet zewnętrzny czyli reaktywność i zewnątrzsterowność to paliwo dla mediów społecznościowych. Warto je zastąpić motywacją wewnętrzną, świadomością siły sprawczej i swojej prawdziwej wartości. Kiedy inni powiedzą nam, że jesteśmy ok, wtedy sami uznamy, że rzeczywiście tak jest. Niestety nie. My sami przed sobą potrzebujemy uznać, że jesteśmy ok. Bezwarunkowo.
Jeżeli jesteś sam lub z kimś szczęśliwy prywatnie to nie masz potrzeby aby udowadniać to w social mediach…
Jung podsumowywuje: Wartość człowieka ostatecznie nigdy nie wyraża się w stosunku do danego człowieka, tylko w stosunku do siebie samego. Dlatego też nigdy nie powinniśmy uzależniać naszego poczucia własnej wartości albo też poczucia własnej godności od innych ludzi, bez względu na to, jak cierpieliśmy z tego powodu.
Czy to co publikujesz w mediach społecznościowych jest zgodne z rzeczywistością?
5.) Osiągnięcia
Wiele aplikacji jest jak gry – można coś „zdobyć”. Mamy ikonki, poziomy i odznaki jak np. „lider wśród fanów”, „inicjator dyskusji” i masę innych tego typu. Nagrody są oczywiście fałszywe bo nie raz zdarzało mi się aby po jednym komentarzu raz na kilka tygodni od razu dostać „lidera”… Haczyk polega na tym, że będąc odznaczeni czy „wyróżnieni na liście najaktywniejszych” czujemy się bardziej zobowiązani do wywiązania się z „liderstwa”, a więc większej aktywności w komentarzach. Przypadek? Oczywiście, że nie. Reguła konsekwencji i zaangażowania. Warto być konsekwentnym, jednocześnie jeśli jest to spowodowane manipulacją to mamy jedną z sytuacji kiedy warto się wyłamać.
Poziomy i osiągnięcia w mediach społecznościowych to fikcyjny progres. Satysfakcja wynika jednak z dostrzeganych postępów i już mamy kolejny haczyk mający zatrzymać nas na dłużej, żeby tylko osiągnąć jakiś kolejny „level”… Za którym nie stoi jednak rozwój, nauka czy zdobycie jakichkolwiek umiejętności. Poziomy (bez presji na wynik) warto osiągać na co dzień, w sporcie, w życiu, w pracy, w rozwoju zamiast w iluzorycznym świecie.
6.) Fikcyjne zaspokajanie prawdziwych potrzeb.
Media społecznościowe odwołują się do najbardziej fundamentalnych potrzeb ludzi. Realne potrzebny realizują najczęściej w iluzoryczny sposób. Zamiast spokoju, spełnienia, rozrywki i relaksu dostarczają lęk, niepokój i presję. Często te potrzeby są nieuświadomione i właśnie to powoduje, że tak łatwo dać się wciągnąć i realizować je w niezdrowy sposób. To potrzeby przynależności, docenienia, bycia akceptowanym, wsparcia, wysłuchania, dostrzeżenia, akceptacji czy bycia potrzebnym.
W świecie wszechobecnej krytyki – często to aplikacja czy gra jest jedynym miejscem dla (nie tylko młodego) człowieka, gdzie dostanie gratulacje, wsparcie, zostanie doceniony czy podziękuje mu się za spędzony czas. Robi to albo aplikacja, albo towarzysze online. O grach będzie jednak osobny artykuł, bo – pomijając aplikacje mobilne – ten diabeł akurat nie jest aż taki straszny jak go często malują.
Przynależność i kultura klanowa. Dla zaspokojenia potrzeby przynależności, związanej na głębszym poziomie z poczuciem bezpieczeństwa, jesteśmy skłonni robić wiele rzeczy wbrew sobie i przyjmować niezdrowe nawyki. Tylko aby zdobyć akceptację grupy, która to grupa jest jednym z najpopularniejszych narzędzi w aplikacjach. Do tego często sę to grupy zamknięte, z ograniczonym dostępem i już mamy dodatkowo połechtaną wyjątkowość i elitarność. O kulturze klanowej w kontekście mocno związanej z mediami społecznościowymi mody piszę tutaj Grupy to świetne narzędzie, warto z niego korzystać świadomie i nie dawać się wciągnąć w manipulacyjne mechanizmy. Brać swoje, dać od siebie i bez presji, toksycznego zaangażowania i iść dalej.
Do jakich grup należysz i co rzeczywiście Ci to daje? Jaka jest intencja twórców tych grup?
Mamy tu też fikcyjne poczucie wpływu. Poczucie siły sprawczej jest jednym z fundamentów pewności siebie. Uważasz, że „możesz” sobie ustawiać preferencje czy wybierać reklamy? Niestety nie. Możesz ustawiać, ale nie ma to żadnego wpływu na to, co algorytm Ci wyświetli. Nie raz próbowałem odhaczyć reklamy alkoholu czy mediów informacyjnych klikając „nie interesuje mnie”. Nie da się, bo to fikcja, o czym dowiedziałem się potem z wypowiedzi np. dra Macieja Dębskiego. Rozwiązaniem jest po prostu nie przewijać wall’a i wtedy można przy każdym logowaniu obserwować co algorytm zmienia i podrzuca abyśmy tylko się jednak zatrzymali.
Potrzeba bycia docenionym. Miliony kobiet lokujące swoją wartość w wyglądzie i pogoni za akceptacją i jej potwierdzeniem. Instagram aż pęka w szwach, salony „beauty” rosną jeden za drugim. Wchodzą do nich oryginalne kobiety, a wychodzą takie same… Uformowane wg marketingowych trendów, przycięte (czasem dosłownie) do aktualnego szablonu. Wychodzą z przekonaniem, że są atrakcyjne. Intencją tych branż niestety jest wyłącznie zysk. Urodziłaś się oryginałem więc nie umieraj jako kopia…
Media społecznościowe są konstruowane do tego żeby się porównywać i zdobywać aprobatę społeczną. Potrzeba aprobaty i docenienia jest ogromnie istotna, jednocześnie pułapką jest uzależnianie poczucia wartości i pewności siebie od tej aprobaty. Nie ma możliwości aby tę potrzebę w aplikacji zaspokoić, bo to zależy od naszego sposobu myślenia na własny temat.
Jeśli np. wątpię w swoją atrakcyjność będę wrzucać zdjęcia w oczekiwaniu, że inni mi ją potwierdzą. Media społecznościowe to wręcz istny raj dla marketingowców branży mody i beauty, a jak one działają piszę w pierwszej i drugiej części o mechanizmach mody.
Jak polajkują i powiedzą jaka jestem piękna to się poczuję piękna. Przez chwilę, bo to ocena z zewnątrz, a nie efekt myślenia o sobie. Ocena, która w każdej chwili może się zmienić i mamy ciągłą niepewność… Dziś już 10-letnie dziewczynki publikują zdjęcia obrobione filtrami, później są zabiegi beauty, sztuczność czy operacje plastyczne. Niestety to nie działa, czego dowodem jest masa modelek z depresją czy uzależnionych influencerów żyjących w ciągłym napięciu podtrzymywania swojego idealnego obrazu. Choćby cały świat kliknął „lubię to” i dał serduszko to nas to nie przekona bo zewnętrzna akceptacja nie zastąpi wewnętrznej… Jednak świadoma osoba to stracony klient.
Podsumowanie
Temat jest bardzo szeroki i spokojnie można o nim napisać książkę. Fundamentem jest poznanie własnych potrzeb i zdrowe ich realizowanie. Prędzej czy później dociera się do poczucia wartości, ono najczęściej jest podstawą większości naszych zachowań.
Pracując nad siłą sprawczą, wewnętrznym autorytetem, wewnętrzną motywacją, świadomością własnych potrzeb i proaktywnością stajemy się w dużym stopniu odporni na wpływ. Potrafimy się zatrzymać i zastanowić czy nam to będzie służyć, czy tego rzeczywiście potrzebujemy, czy też jesteśmy manipulowani. Twórcy mediów społecznościowych w tej manipulacji celują. Sprawdza się tu powiedzenie Dostojewskiego, że najlepsze więzienie jest wtedy kiedy nie wiemy, że się w nim znajdujemy.
Jeden z psychologów wypowiadający się o aplikacjach społecznościowych postawił trafne i niewygodne pytanie: Pokaż mi co wrzucasz w social media, a powiem Ci jakie są Twoje niezrealizowane potrzeby. Warto te potrzeby poznać i zastanowić się jak je zrealizować w zdrowy dla siebie sposób.
Świadome korzystanie z aplikacji społecznościowych pozwala na kontakty, inspirację, rozwój czy naukę. Można wyłowić masę bardzo cennych treści. Wymaga to włożenia pewnej pracy, jednocześnie tam gdzie warto dojść nie ma drogi na skróty. Żyjemy w czasach kiedy jak nigdy wcześniej jesteśmy „motywowani” do tego aby coraz mniej myśleć. Czas na tym świecie mamy ograniczony, tak czy inaczej upłynie, do nas należy jak nim rozporządzimy. Czy warto oddawać go aby nabijać kieszenie wielkim korporacjom?
Przydatne książki i źródła:
Magdalena Bigaj – „Wychowanie przy ekranie”
Anna Lembke – „Niewolnicy dopaminy”
James Clear – „Atomowe nawyki” – sporo tu mowy o podświadomych czynnikach będących fundamentami trudnych do pozbycia się nawyków,
Podcasty z drem Maciejem Dębskim, Miłoszem Brzezińskim i Robertem Rutkowskim
Niezmiennie nieodmiennie: Robert Cialdini – „Wywieranie wpływu na ludzi”

Add a Comment