O sporcie część 1 – czyli jak osiągać więcej przestając sobie przeszkadzać?
O sporcie część 2 – połączenia i związki sposobu myślenia i aktywności.
Wszystko w sporcie zaczyna się w głowie, choć najczęściej skupiamy się głównie na treningu ciała… A tymczasem trening to 90% ciało i 10% głowa, podczas startu w zawodach odwrotnie. Co warto obserwować i jak podchodzić aby podnieść skuteczność?
Sytuacja bio-psycho-społeczna. Na starcie warto przeanalizować jak wygląda nasze środowisko i proporcje trening-praca-dom-dzieci kontra odpoczynek. Każde z nich kosztuje nas czas i energię, czasem bardzo dużo czasu i bardzo dużo energii. Zaciągamy kredyt energetyczny pijąc energetyki czy śpiąc mniej. Odespać – poza grobem – się nie da. Kredyt jak to kredyt, spłacić trzeba, to tego z odsetkami…
Jeśli ktoś np. pracuje po 8 godzin dziennie, do tego 2 spędza na dojazdach to ponad 30% doby spędza w pracy lub jej okolicach. Już samo to wymaga regeneracji. Dochodzi odwieźć/przywieźć dzieci, zrobić z nimi lekcje, posprzątać, ugotować… Robi się 22 albo 23. Regularność treningu w połączeniu z małą objętością może być dobrym rozwiązaniem. To ta sytuacja gdzie trenuj mądrze zamiast ciężko nabiera kluczowego znaczenia. Zadanie sobie pytania czy potrzebuję pracować tak dużo też jest warte chwili czasu. Czy może pewne rzeczy mogę oddelegować dzieciom albo komuś zlecić?
Jaki jest balans realizacji własnych potrzeb oraz innych osób? Będąc spełnionymi i szczęśliwymi w bonusie wszystkim wokoło też jest lepiej. W świecie „poświęcania się” i zostawiania siebie na „kiedyś” to jednak dość rzadkie podejście. Sytuacja biopsychospołeczna to również dbanie o zdrowe emocje, jednak to wykracza poza ramy tego wpisu i więcej jest w cyklu o poprawie jakości życia.
Ogromnie ważne dla skuteczności i satysfakcji w treningu (i w życiu w ogóle) będzie poczucie wpływu i sprawstwa. Świadomość tego na co mamy wpływ jest kluczowa dla samooceny i pewności siebie. Umiejętność odróżnienia tego na co wpływ nie mamy od tego na co mamy i działania na tym drugim polu. Na pogodę nie mamy wpływu, na to czy poćwiczymy w deszczu i zimnie już tak. Jacy będą rywale, kto będzie sędziował i czy nas lubi – nie mamy wpływu, na swoje przygotowanie mamy. Dlatego warto zamienić „udało się” na „zrobiłem”. Słowa mają moc bo za nimi są – często nieuświadomione – przekonania, które wpływają na nawyki, a nawyki wpływają na nasze życie. Czyli w skrócie – to jak myślimy determinuje naszą przyszłość.
Motywacja, warto nad nią się pochylić, zostawiając frazesy typu „możesz wszystko” czy „sky is the limit”. Dla skuteczności, satysfakcji i spełnienia warto aby motywacja była wewnętrzna. Czyli robię bo chcę. Gdybym był na bezludnej wyspie i miał infrastrukturę to też bym daną rzecz robił bo jest to czynnością witalna. Robiłbym to wiedząc, że nie pochwalę się w social mediach, robiłbym gdyby nikt nie patrzył. Czynności witalne są czymś co dodaje sił, daje radość i satysfakcję, bez względu na wyniki, tu piszę o nich więcej. Będąc przy motywacji warto zobaczyć jej dwie strony: „od” – czyli czego nie chcę, od czego się dystansuję robiąc to co robię. Druga strona to „do” czyli do czego dążę. Ważne aby oba te powody były motywowane wewnętrznie, a o tym co może utrudniać motywację piszę w części pierwszej o sporcie.
Znajomość swoich talentów i silnych stron. Świadomość, że – po pierwsze – talent jest związany z czynnościami witalnymi, a po drugie w około 5-10% decyduje o sukcesie w dążeniu do celu. Co przeczy wielu mitom, że „trzeba mieć talent”. Kolejnym mitem, aby coś osiągnąć, jest „konieczność” przepracowania 10 tysięcy godzin. Nie liczy się jednak czas tylko jakość pracy, inaczej większość wykładowców po 40 latach byłaby genialnymi mówcami, a nie jest… Najważniejsza będzie więc tu metodyka pracy – czyli przede wszystkim mądrze, a tylko czasem ciężko. Trening pod okiem eksperta, skuteczne wyciąganie wniosków i uczenie się. „Droga na szczyt” to świetna książka, która bardzo rozwija temat metodyki skutecznej nauki. Mądrość nie wynika z doświadczenia tylko z refleksji nad doświadczeniem. Znajomość silnych stron pozwala znacznie podnieść skuteczność i wybrać sport gdzie szybko i z radością będziemy robić postępy.
Postępy to kolejna kluczowa rzecz, na której warto się skupić. Proces i progres zamiast wyników. Bardzo warto notować, monitorować i spoglądać wstecz aby analizować. Gdzie byłem rok temu, a gdzie jestem dzisiaj. Co konkretnie zrobiłem, żeby być tu gdzie jestem. Co pomagało, co warto zmienić, a co wyeliminować. Podejście „przestań, zacznij, kontynuuj” pozwala zrobić analizę bez oceny. Pozbycie się oceniania siebie jest niesamowicie ważne. Zamiast skupiać się na źle/dobrze warto podejść na zasadzie: co to dla mnie znaczy?, jakie są konsekwencje?, czego się nauczyłem?
Brak oceny i osądów to jeden z fundamentów NVC, czyli porozumienia bez przemocy. Marshall Rosenberg zwraca uwagę, że warto je stosować również przez siebie do siebie. W niezwykle łatwo mierzalnym i opartym na źle/dobrze sporcie wyzbycie się oceny może wydawać się karkołomne. Jest możliwe i warto nad tym pracować.
Porównywanie się jest kolejnym ważnym punktem. Zdrowe będzie porównywanie się do „siebie z wczoraj”, czyli monitorowanie procesu o czym piszę w akapicie wyżej. Kolejne ważne porównywanie się to inspiracja od innych. Zamiast krytycznego i dewaluującego patrzenia na siebie w kontekście np. naszego idola, warto zadać sobie pytania: co tę osobę doprowadziło do jej osiągnięć? Co robi w treningu? Jak ja mogę to wykorzystać? Czego się mogę nauczyć? Ważne też żeby znać kontekst i umiejscowić się na „osi czasu”. Jeżeli ktoś trenuje wiele lat to będzie dla nas średnią inspiracją, nieźle znaleźć kogoś kto jest stosunkowo niedaleko przed nami, bo wtedy wół jeszcze dobrze pamięta jak cielęciem był.
Zdrowe podejście do wyników opiera się na zdrowym porównywaniu o którym powyżej. Porównywanie też może się odbywać bez oceny, a zamiast niej wnioski, korekta i lecimy dalej.
Wynik świetnie też traktować jako wartość informatywną. Osiągnąłem taki czas, siakie miejsce, wyprzedziłem Kowalskiego. Warto się zatrzymać i zastanowić jakie moje działania i decyzje do tego doprowadziły. Kto i jak wspierał i pomagał, czego się nauczyłem. To są wszystko sposoby pozwalające wzmacniać poczucie sprawstwa i dostrzegać to na co wpływ mamy. Co z kolei jest kluczowe dla odporności psychicznej, zdrowej pewności siebie i stabilnej samooceny. Odporność psychiczna pozwala zachować spokój na starcie, ograniczyć stres i skupić się na zadaniach, a one są kluczowe dla skuteczności. Wynik jest bonusem i efektem ubocznym.
Wizualizacje to kolejna praca głową, która ogromnie pomaga w treningu. Pomaga gdy wyobrażamy sobie proces, konkretne ruchy, w konkretnych sytuacjach. Badania pokazują, że sportowcy, którzy pracowali w ten sposób osiągali lepsze wyniki. Mózg jest ślepy i podatny na to co mu mówimy, więc wyobrażając sobie proces pracuje bardzo podobnie jak w realnej sytuacji. To co przepracował więc w wyobraźni „odkłada się” do swego rodzaju doświadczenia i procentuje na zawodach. Wyobrażanie sobie procesu pomoże, wyobrażanie wyniku już niekoniecznie.
Postawmy sobie realny cel. Zbyt mały cel – brak satysfakcji, za duży – rozczarowanie. To co sami przez siebie określamy jako „realne” może być obarczone wieloma pułapkowymi sposobami myślenia, dlatego uważność, praca nad mentalem i dobra opinia z zewnątrz są ważne. Tu świetnie zasięgnąć opinii znawcy i eksperta w danym sporcie. Życzliwy nam trener zrobi wywiad i w przyjazny sposób oceni nasze aktualne możliwości wobec obranego celu.
Odpowiedzialność. Decyduję, wybieram, chcę/nie chcę, warto aby zastąpiły „muszę”, „powinienem”, „trzeba”. To drobne różnice językowe, jednak w myśleniu są wielkie. Odpowiedzialność to droga do poczucia sprawstwa. Zrobiłem czy osiągnąłem zamiast „udało się”. Formą pozbawiania się siły sprawczej jest też myślenie magiczne, wiara w przesądy itp, ale to dłuższy temat i o nim innym razem. W wielu przypadkach łatwiej oddelegować odpowiedzialność i sprawstwo gdzieś na zewnątrz mówiąc „nie udało się”, czy „brakło szczęścia”, bo to wtedy nie nasza „wina”. Dla siły psychicznej i zdrowego poczucia wartości budowanie świadomości sprawczej jest ogromnie istotne. Dlatego warto łapać się za słowa, bo za nimi stoją przekonania. To bardzo pokrótce bo o tym będzie dłuższy spis.
Głębszym wglądem będzie poznanie intencji treningu i startów. Aby się do niej dokopać warto zadać sobie pytanie „po co to robię?”. Dlaczego to robię? Co mi to daje? „Dlaczego?” warto powtórzyć przynajmniej 5x, po takiej liczbie zaczynają się pojawiać intencje i często ukryte w psychice powody. Jaka jest potrzeba mnie-zawodnika? Co jest ważne dla mnie-sportowca? Co jest ważne dla mnie-sceptycznego wobec startu? Taki świadomy dialog wewnętrzny może dać sporo odpowiedzi.
Zrobione jest lepsze od doskonałego. Warto tak przestawić umysł, aby mieć satysfakcję, że zrobiliśmy wystarczająco dobrze. Perfekcjonizm wynika z obaw przed byciem ocenionym, prowadzi do zaniechania działań lub rozczarowania. Nie możemy „wszystkiego”, za to możemy znacznie więcej niż nam się wydaje. To wystarczy na ogromnie dużo. Wystarczająco dużo. I tego życzę w sporcie i nie tylko, bo przedstawione tu sposoby myślenia są uniwersalne w każdym aspekcie życia 🙂
O sporcie część 1 – czyli jak osiągać więcej przestając sobie przeszkadzać?
O sporcie część 2 – połączenia i związki sposobu myślenia i aktywności.
Ilustracje do wpisów to fragmenty moich obrazów, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten,..

Add a Comment