krolowa

Królowa czy królewna?

Królowa czy królewna?


Kultura akcentuje królewny. I przy okazji królewiczów. Coraz więcej chłopców mieszka w domach w wieku 30, 35, a czasem więcej lat… Coraz więcej grzecznych księżniczek patrzących wyłącznie na to czy „ładnie” wyglądają. Na weselu, imprezie, na instagramie. Zamiast w lusterka patrzą w telefon. Skąd się to bierze? Zapraszam do przemyśleń, które zebrałem na przestrzeni kilku lat.


Królowa wie, że mądrość nie przychodzi z wiekiem bo czasem przychodzi tylko wiek. Mądrość to efekt nie tyle doświadczeń co kwestia jakości wniosków wyniesionych z tych doświadczeń. Królowa jak potrzebuje poprosi o pomoc, bez myśli że “robi kłopot”. Prośba o wsparcie nie oznacza to dla niej „słabości”, “wszystko zrobię sama” zostawia królewnom. Wie, że iść po pomoc to iść po MOC. Mądrość wspiera świadomość. Obie się zdobywa.


Królowa zamiast „powinna”, „trzeba” i „wypada” wybiera, chce i decyduje. Z szacunkiem do siebie i innych. Umie, a nie jej „się udaje”. Jak nie umie to się uczy. Królewna to perfekcjonistka, często zamiast uczyć się nowego to zostanie w szeregu w strachu przed oceną. Zamiast zacząć odwleka bojąc się negatywnego scenariusza. Czuje się gorsza, a nawet jeśli coś osiąga to chwilę po szybko umniejsza mówiąc, że „skoro ona dała radę to łatwe było”. Nie potrafi też przyjąć komplementu, natychmiast go dewaluując. Podobnie królewicz. Królowa rozwija to, co jej łatwo przychodzi, skupia się na silnych stronach zamiast na słabościach. Umie przyjąć komplement.


Królowa wie, że praca jest ważniejsza niż talent. Zna swoje silne strony i je rozwijać zamiast zwalac na „geny” czy inne niezależne rzeczy. Gra jak najlepiej kartami, które jej rozdano. Rozróżnia szczęście i to na co ma wpływ od tego, co jest poza nim. Ceni pracę mądrą ponad ciężką. Królewna będzie pracować jak kopciuszek próbując sobie zasłużyć. Jest reaktywna, oddaje szczęściu to, co mogłaby mieć pod kontrolą, frustruje się brakiem kontroli nad rzeczami, które są poza nią. Uważa, że „nie ma talentu” bo ktoś ważny powiedział jej kiedyś „ty nie masz talentu”.


Królowa nie podąża bezrefleksyjnie za modą bo wie czego chce i czego nie chce, jak to wie, to ma swój styl zamiast brać cokolwiek co podrzuci „moda”. Ma swój styl i odwagę do niego, czasem więc wręcz tę modę wyznacza. Naśladowana często bezrefleksyjnie przez królewny. One chcą być takie jak ona, nauczone jednak koncentracji na wyglądzie, upodabniają się wyłącznie zewnętrznie. Tylko wewnętrzna podróż daje zewnętrzne rezultaty. „Chcę być taka jak ona” to świetne lustro. Jak powiedział Wojciech Eichelberger: jeśli kogoś podziwiamy, identyfikujemy się to patrzymy na swój niezrealizowany potencjał. Jeśli go dostrzeżemy to wygląd i strój przestaje mieć znaczenie, może być kompletnie inny. 


Autentyczność jest fundamentalną potrzebą wszystkich ludzi, jednocześnie z niej w imię innych najczęściej rezygnują. Przynależność wiedzie tu prym, nieznacznie wyprzedzając docenienie czy aprobatę. Stąd tak wielkie parcie do bycia w różnych grupach, które świetnie podpięte są pod modę.


Królowa i księżniczka w relacjach


Królowa lubi sama siebie i się dobrze ze sobą czuje, nie jest więc „połówką” i nie potrzebuje nikogo aby uzupełniać swoje braki. Relacja to dla niej wejście na inny poziom, nie „konieczność”, czy zrealizowanie kulturowego rytuału. Podejście – jak się pobierzemy to na pewno „jakoś się ułoży”, byle się pobrać, zmienić nazwisko na facebooku i pomyśleć „ktoś mnie chciał” więc jestem ok. Lepiej być rozwódką niż panną… „Jakoś” to rzadko jednak „jakość”, zazwyczaj bylejakość…


W dorosłym życiu zadbanie o potrzeby to już odpowiedzialność danej osoby, choć – posługując się nieświadomym dziecięcym schematem – królewna szuka ich zaspokojenia na zewnątrz. Królewicz nie szuka królowej tylko lepszej mamusi… Królewna  szuka lepszego tatusia licząc, że – jak w bajce – tym razem ta historia się skończy szczęśliwie. Psychologia ma tu odmienne zdanie… Imiona się zmieniają a problemy pozostają, bo relacja jest z tą samą osobą, mimo że ciała są inne… Robienie tego samego w oczekiwaniu na inne rezultaty Einstein nazwał obłędem. Królowa dba o siebie i swoje potrzeby. Najpierw swoje, tak niepopularne, potem o innych. Królewna siebie zostawia na koniec, ale zazwyczaj nie ma już siły bo zmęczenie spełnianiem oczekiwań innych ją wyczerpuje.


Będąc sama królowa nie jest więc samotna. Jest całością i całości szuka. Połówki to mit. 0,5+0,5 tylko w księgowości może dać dwa. Jest świadoma swojej wartości. Znam wiele niesamowitych kobiet nieświadomych swojej wartości. To królowe w masce królewny. Idą za nimi królewicze z całą karetą problemów. Mężczyźni, którzy realizują potrzeby chłopców… Świadome poznawanie siebie pozwala na rozwój w procesie inspiracji zamiast desperacji. Desperacji powtarzanie historii które domagają się zrozumienia. Desperacji kłótni, nieporozumień, oczekiwania zaspokajania potrzeb (które są naszą odpowiedzialnością) i finalnie rozwodów… Rozwody w Polsce inicjują w 60% kobiety.


Królowa i księżniczka – podejście do wyglądu i ciała.


Lusterko królewnie zastąpił telefon… Królewicz na balu patrzy na wygląd do tego stopnia, że nawet nie wie jaką osobą jest królewna… Wygląd to bardzo niewielka część atrakcyjności kobiety… Choć całe socialmedia, kultura, filmy i marketing chcą aby było inaczej. Blondynka ma być brunetką, brunetka blondynką, kręcone proste, proste kręcone, rzęsy są za krótkie więc dokleja się sztuczne. Sztuczne rzęsy, sztuczne paznokcie, sztuczne piersi, sztuczne usta, sztuczne pośladki… Okładka zamiast treści, a taka jaka jest, to oznacza „gorsza” i „niewystarczająca”


Coraz więcej sztuczności… Czy to atrakcyjne? Czy atrakcyjne może być niszczenie sobie ciała i robienie sobie krzywdy w imię lepszego – bardzo chwilowego – samopoczucia? Kiedy piękno staje się celem efektem jest kicz. Przerysowanie czy karykatura powstają gdy chce się czegoś za bardzo.


Bo przecież jaka bym nie była to jestem „za gruba”. Prawdziwa Ty jest nie ok. To ukryty przekaz koncernów: odzieżowych, kosmetycznych, czy „tzw”. „beauty”. Intencja – na Tobie zarobić… Kosztem zdrowia? Nieważne. Ukryty schemat zainstalowany w głowie: jestem nie ok. 


nie potrzebujesz sztucznych paznokci

nie potrzebujesz farbować włosów

nie potrzebujesz powiększać sobie ust

nie potrzebujesz być chuda

nie potrzebujesz chodzić w szpilkach

nie potrzebujesz gonić za modą

nie potrzebujesz szukać akceptacji w social mediach


Potrzebujesz innego sposobu myślenia. O sobie. Kontaktu z własną wartością i uznania jej w szerszej perspektywie niż wygląd. To droga do stania się królową. Tylko wewnętrzna podróż daje zewnętrzne rezultaty. Katarzyna Schier pisze, że wiele tęgich głów pracuje nad tym aby kobiety były permanentnie niezadowolone ze swojego ciała. Chodzi oczywiście o interes.


Jeśli królewna dba tylko o wygląd zewnętrzny to zainteresuje sią nią królewicz, który tylko na wygląd patrzy. Jeśli patrzy tylko na wygląd to jednocześnie POMIJA na charakter, umiejętności, wartości i wszystko to jakim człowiekiem jest kobieta obok. Ma ładnie wyglądać… Ona prędzej czy później będzie tym rozczarowana, bo długofalowo nie działa i lepiej żeby panicz kupił sobie dmuchaną lalę…


Królowa zna swoją wartość więc niczego nie potrzebuje udowadniać. Nikomu. Rodzicom, mężczyznom, koleżankom. Jest wystarczająco dobra sama dla siebie. Jest aktywna i dba o dietę, bo wynika to z szacunku do siebie, w konsekwencji jej ciało jest zdrowe i zdrowo atrakcyjne. Przy okazji dobrze wygląda też na plaży. Przy okazji. Jak jest jej gdzieś więcej, gdzieś mniej to jest to dla niej ok. Zna swoje silne strony i je rozwija, wie w czym jest dobra i się tego nie wstydzi. Zna swoje granice i wartości. 

 

Jest w elicie, jednocześnie nie czuje się lepsza od innych. Nie jest „grzeczna” i potrafi powiedzieć „nie”, gdy czuje „nie”. Emanuje energią akceptacji, spokoju, radości i pewności siebie. Królewicze i chłopcy uciekają.


Rola mężczyzny, nie tylko ojca.


Zdrowy męski wzorzec. Mężczyzna, który na kobietę patrzy poprzez to jaka jest, a nie tylko jak wygląda… Niekoniecznie to musi być ojciec, choć w tym idealnym przypadku to o niego chodzi. To, jak traktujemy siebie wynika z tego, jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. Postrzeganie siebie przez dziewczynkę, dziewczynę i finalnie kobietę zależy w dużym stopniu od tzw. męskich znaków rozpoznania. Zdrowego i wspierającego męskiego spojrzenia, na coś znacznie więcej niż ciało.


Czyli – aby królewna rozwinęła się w królową – mężczyzna dobrze aby był w jej życiu obecny. Dziś z tym już bywa różnie – ojciec odchodzi albo dosłownie umierając, albo odchodzi, albo odchodzi się od niego, albo jest, ale nieobecny. Cały czas w pracy, a w domu w opcji „nie przeszkadzać”, a jego patronem jest Św. Spokój. Obecny, ale nieobecny emocjonalnie, bez kontaktu ze sobą. Nieobecność ojca ma setki lat „tradycji”. Początki sięgają wojen napoleońskich – pierwszej sytuacji kiedy ojciec znikał z życia rodziny na długo lub na zawsze. Potem rewolucja przemysłowa i mężczyzna z pracującego przy domu idzie do pracy na zewnątrz. Staje się fizycznie nieobecny. Do tej pory przebywał z dziećmi przy swojej pracy, które mogły go przy niej obserwować. Jaka by nie była ta praca i podejście w niej do dziecka to inna rzecz, ale fakt: był obecny. Następnie dwie wojny światowe. Korzenie czegoś nazywanego „kryzysem męskości” są arcyciekawe i to temat na inny artykuł.


Jeśli mężczyzna zaczyna zwracać uwagę na dziewczynkę dopiero w momencie kiedy ona zaczyna zmieniać się w kobietę to dostaje ona mocny sygnał, że kobiece ciało daje jej dostrzeżenie, zauważenie, istnienie czy akceptację. Wszystko co do tej pory miała i ma powodowało, że jest niewidziana, a więc nieważna. Potem chłopcy w szkole robią to samo tylko w znacznie mniej przyjazny sposób, ale ona widzi, że jest widziana…  Nieważne jak, ważne, że jest… Jeśli nie dostaniemy pozytywnych wyrazów dostrzeżenia „zadowolimy” się negatywnymi. 


Czasem wzmacniają to jeszcze trenerzy, wychowawcy i nieliczni nauczyciele, nie mówiąc o obleśnych „wujkach” i „szwagrach”… Uprzedmiotowienie ciała, kobiecości, seksualności i erotyzmu. Dochodzą bajki, baśnie, filmy i reklamy… Dzisiaj dodatkowo wjeżdżają social media… Szczególnie destrukcyjne właśnie dla dziewcząt, o czym pisze Jonathan Haidt w „Niespokojnym pokoleniu”. I na tak przygotowany grunt wchodzi cały biznes oparty na wyglądzie…


Męskość w zdrowym wydaniu dziś jednak w odwrocie, ma pod górkę w świecie gnijącego patriarchatu, który jednak nadal ma się dobrze. Wielu zależy na tym aby królewny pozostawały królewnami, bo świadoma kobieta to zazwyczaj stracona klientka… Kto jednak chce się dowiedzieć na czym polega zdrowe wydanie męskości i jak dobry wpływ ma na wychowanie to ma jak nigdy wcześniej możliwości aby się tego dowiedzieć i uczyć. 


Król będzie patrzył na królewnę w szerokim wydaniu – na jej charakter, wartość, zaangażowanie, silne strony, wyjątkowość, serce i również ciało. Ciało jednak jako dom w którym mieszka, coś czemu należy się szacunek. Nauczy podmiotowego podejścia do ciała. Jest wyjątkowa bo jest, zamiast że jakoś wygląda, ma same 5tki czy spełnia oczekiwania innych. Doceni za podejście, radzenie sobie, autentyczność, odwagę, stawianie granic i dbanie o siebie.


Doceni zamiast oceniać. Przekaże, że „bądź grzeczna, dobrze się ucz i ładnie wyglądaj” to trucizna i wirus w głowie, który może zniszczyć życie. I niszczy:  dziewczynkom, dziewczętom, dziewczynom i – jeśli nie nabiorą świadomości – bardzo wielu kobietom. To już nawet nie królewny, to kopciuszki, czasem brutalniej – kobiety wycieraczki… Król będzie uczył świadomego podejścia, kontaktu ze sobą i prawdziwości. Niekoniecznie ojciec: mentor, przyjaciel, trener, terapeuta, coach czy inny mistrz. Chwasta w postaci farbowanych włosów, botoksów, szpilek, samych piątek i posłuszeństwa warto wyrwać z korzeniami. I wtedy królewna naturalnie staje się królową. 


Rola kobiety.


Zdrowy wzorzec męski to jedno. Potrzebna jest też królowa, niekoniecznie matka, choć w idealnym przypadku tak. Wtedy z królewskiej pary z królewicza lub królewny wyrośnie i królowa i król. Często jednak królewicz i królewna dorastają wychowując podobnych sobie. Świadomość ani mądrość z wiekiem nie przychodzą. Je się zdobywa, trenuje i po nie sięga. Nabywa, choć kupić się nie da. 


Pewną część tego, że królewna stanie się królową mogą jej zapewnić wyłącznie inne królowe. Dawniej zapewniały to inicjacje i rytuały przejścia. Oddzielenie-próba-przyłączenie. Odłączenie od bycia dzieckiem, przejście w dorosłość i przyjęcie do grupy już jako kobiety. Inicjację i pomoc w wejściu w dorosłość prowadziły kobiety starsze niż matka. Taka zmiana oczywiście nie dzieje się z dnia na dzień, ani wtedy ani dziś. Oznaczało to jednak pewną granicę, wejście w kręgi dorosłych i uczenie się od nich. Dziś się to zatarło, a wiele dorosłych kobiet pozostaje królewnami.


Role: wziąć ślub, urodzić dziecko, wziąć kredyt, pracować czekając na piątek, nie lubiąc piątku … Pełnienie roli niekoniecznie oznacza dojrzałość choć kultura tak na to patrzy. Księżniczka może więc robić wszystko powyższe księżniczką pozostając. Królowa zastanowi się i wybierze czy chce: brać ślub, dać sobie narzucić wizję wesela, podejmie decyzje czy chce mieć dziecko lub zajmować się wnukami w każdej jej chwili uznanej przez ich rodziców za „wolną”.


Podsumowanie


Żeby z królewny wyrosła królowa to warto aby miała króla i królową za wzór. W dzieciństwie uczymy się poprzez naśladowanie, słowa są bez znaczenia. Liczą się czyny. Nieświadomie traktujemy siebie tak jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. Na głębszym poziomie – również bezwiednie – traktujemy siebie tak jak oni sami traktowali siebie… W efekcie inni – jakże by inaczej – podkorowo traktują nas tak, jak my traktujemy siebie. 


Analiza Transakcyjna wyróżnia 4 postawy życiowe, zazwyczaj, początkowo, są nieświadome:


– Ja nie ok, świat nie ok. – Ja nie ok, świat ok. – Ja ok, świat nie ok. – Ja ok, świat ok.


Wyłącznie ostatnia to postawa królowej, cała reszta należy do księżniczek…


Nie pamiętam autora tej myśli, ale jest potężna: „jeśli nie spotkamy się z naszymi demonami to one wychowają nasze dzieci”… W łagodnej wersji efektem wychowania będzie królewna zamiast królowej i jako dorosła zamiast męża będzie miała kolejne dziecko w domu. Różnicą dzielącą go od chłopca będzie tylko cena zabawek.


Jeśli wychowali nas królewicze i księżniczki to zostaliśmy królewiczami i księżniczkami. Jako dorosłe osoby możemy już wybrać i stawać się królami i królowymi. Da się tego uczyć, samemu lub z pomocą. Zawsze jest dobry moment aby założyć koronę 🙂 

PS. W szachach najpotężniejszą figura jest Królowa, zwana u nas Hetmanem*… Hmmm, przypadek…?


*argument szachistów – chodzi tu o kwestię zapisu partii, gdyby obok króla była „królowa” to byłyby dwa „K” w notacjach co jest mylące. Płci jednak można by nie zmieniać, niech choćby była „Dama”, tylko pewnie niektórym królewiczom by było z tym trudno.

 

Źródła, inspiracje oraz polecane lektury:

 

Książka Ian Stewart i Vann Jones „Analiza Transakcyjna dzisiaj” 

Robert Bly – Żelazny Jan”

Jonathan Haidt – „Niespokojne pokolenie”

 

Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *