Patriarchat wypierający matriarchat. Z jednej strony podążanie za pasterzem, budowanie wspólnot dających bezpieczeństwo, rozwój duchowy dający siłę i wsparcie. Z drugiej podrzędna i służebna rola kobiety, zastraszanie poprzez poczucie winy. Wszystkie te aspekty są oparte na energii męskiej i żeńskiej. Świadomość pozwala zobaczyć tu masę schematów i zachowań.
W pierwszej części poruszałem biologiczną genezę tego, co dziś uważamy za męskie lub kobiece. W tym artykule przechodzę do tego jak – w kontekście męskości i kobiecości – różne wierzenia podchodzą do tematu. Choć religia wprost tak na to nie patrzy, to zachodzą tam mechanizmy męskiej i żeńskiej energetyki.
Ze względu na nasz krąg kulturowy będę odnosić się głównie do Jezusa i Katolicyzmu. Kościół jako wspólnota stworzona przez Chrystusa i kościół instytucjonalny stworzony przez ludzi. Te dwie strony posłużą jako punkt wyjścia do wielu obserwacji i analiz w tym wpisie. Czasem działające wspólnie. Czasem – mimo wspólnych idei – będące we wręcz skrajnej opozycji… Na te dwie strony popatrzę przez pryzmat dualizmu energii żeńskiej i męskiej.
Wiele rzeczy można tu zaobserwować, zarówno służących i zdrowych, jak i szkodliwych i niezasobnych. Świadomość tego dualizmu każdej z energii bardzo pomaga dostrzec i zrozumieć wiele mechanizmów. Finalnie można wybrać zasoby, a ograniczać toksyczne postawy i zachowania.
Biologia i strategia rozrodcza, o której piszę w pierwszej części są stosunkowo szybko przez religię „opakowane” w różne idee, regulowane i sankcjonowane. Monogamia, kontrolowana poligamia czy wszelkie inne regulacje rozrodu i seksualności mają swoje cele. Ograniczanie liczby kontaktów seksualnych pozwalało np. zmniejszyć roznoszenie się chorób wenerycznych (które odkryto jednak „nieco” później), czy zachować czystość krwi „plemienia”. Najczęściej chodziło po prostu o majątek, ale żeby ludzie za bardzo się nie burzyli to reguły wprowadzano właśnie z poziomu religii. Skoro Bóg tak powiedział i tak chce to trudniej dyskutować, a jak ktoś dyskutował to – nie bacząc na boskie przykazania – ucinało mu się głowę. Byli tu oczywiście równi i równiejsi – król Salomon miał kilkaset nałożnic i Bóg jakoś nie protestował. Choć, z drugiej strony, Jerozolima upadła, Arka zaginęła, a Świątynia legła w gruzach…
Matriarchat i jego upadek.
Matka Natura, Matka Ziemia, Bogini Matka, kult płodności. Pierwotne ludy czczą cud i tajemnicę narodzin, w ówczesnej sztuce podkreśla się fizyczną stronę kobiecości: ogromne piersi i bardzo szerokie biodra.
Nadchodzi moment kiedy kwestia narodzin przestaje być dla mężczyzn tajemnicą i orientują się, że jednak mają w poczęciu udział staje się początkiem patriarchatu. Kończy się matriarchat, gaśnie kult płodności i kobiecości. Długie panowanie – jeszcze nie autorytarne – stopniowo rozpoczynają mężczyźni, a seksualność kobiety z czasem staje się bardzo kontrolowaną rzeczą. Przejście ze zbieracko-łowieckiego na osiadły tryb życia powoduje koncentrację na majątku. Łatwiej ograbić innych niż samemu zdobywać czy hodować. Istotna staje się kwestia do kogo należy dane dziecko. Pojawia się kult „czystości” i dziewictwa, a cielesność kobiety jest coraz mocniej regulowana.
Poganie, Grecja czy Rzym mają nadal wiele bogiń, jednak w panteonie najważniejsi są już męscy bogowie. Następnie kobiecość w religii w zasadzie zanika, a bogowie przenoszą się do nieba i stają się głównie męskimi postaciami. Weźmy 3 największe religie na świecie – wszędzie Bóg jest mężczyzną. Allah, Bóg Ojciec, Bóg Ojciec, Chrystus, dodać by można jeszcze Buddę. Bóg Izraezla czyli Jahwe początkowo miał jednak żonę Aszerę. Została ona stopniowo degradowana, w końcu dokonano „rozwodu”, z czasem odsądzono od czci i wiary, zakazano kultu, a wszelkie jej przedstawienia zniszczono.
Bóg tworzy Adama. U nas to imię, w oryginale to słowo oznacza „człowiek”. Ewa wg niektórych – mniej znanych – tekstów jest drugą żoną Adama. Pierwszą była Lilith – silna, niezależna, wiedząca czego chce i bądąca na równi z partnerem. Adam wolał jednak uległą i posłuszną… Lilith stała się więc demonem i wygnano ją na pustynie…
Męscy bogowie reprezentują energię męską w różnych wydaniach. W zdrowym przypadku są liderami i prowadzą ludzi. Wspierają, dają siłę i bezpieczeństwo. Tu świetnym i najbliższym nam kulturowo przykładem jest Jezus i będzie On przykładem do kilku analiz.
Zdrowa energia męska i żeńska
Inicjatywa, pewność, konkret, odwaga, proaktywność, autorytet wewnętrzny, dawanie innym. Wszystkie te cechy reprezentuje Chrystus jest przykładem bardzo zdrowej energii męskiej. Jest liderem, nauczycielem i prowadzi. Okazuje odwagę mierząc się z szatanem, a ostatecznie idąc na śmierć. Jest też buntownikiem i działa w pojedynkę wbrew ówczesnemu systemowi, wie czego chce i za tym celem idzie. To kolejne cechy energii męskiej. Energia męska zapewnia bezpieczeństwo. Jezus z poziomu mocy (zamiast siły) broni „jawnogrzesznicy” (pochyliłbym się nad tym słowem odnośnie kobiety) i dzięki niezwykłej mądrości daje jej wsparcie i odpiera wymierzony w siebie prowokacyjny atak faryzeuszy.
Skupia się na czynach, a jedno z najcennieszych wg mnie życiowych powiedzeń to słowa: „po owocach ich poznacie”. Nie słowa, a działanie. Potrafi walczyć o swoje wartości i to, co głosi. Posuwa się nawet do – często przytaczanego – przykładu agresji i przemocy podczas wypędzania przekupniów ze świątyni. Agresja i złość mogą służyć w wielu sytuacjach, podstawą jest intencja, obrona własnych zasad i wartości jest jedną z nich.
Jezus ma też w sobie oczywiście zdrową energię żeńską: troszczy się, daje wsparcie, opiekę, tworzy wspólnotę. W zdrowym przypadku energii żeńskiej mamy właśnie silną wspólnotę, przestrzegane zasady moralne, autorytety, wzajemne wsparcie i zapewnianie rozwoju duchowego i bezpieczeństwa. Klany, grupy, rodziny i wszelkie wspólnoty są oparte na zdrowej energetyce żeńskiej. To jedno z bardzo cennych założeń religii – tworzyć wspierające się środowiska.
Protestantyzm wspiera działanie, pracę i rozwój, tu zbliża się do energii męskiej. Katolicyzm to często energią żeńska – reaktywność, podążanie, oddanie sprawstwa na zewnątrz. Kolejny aspekt energii męskiej – zdobywanie, osiąganie – np. Żydzi mają usankcjonowane religijnie. Od początku potrafią skutecznie się bogacić, co trwa do dziś. Katolicyzm od pieniędzy się raczej dystansuje, a bogaty prędzej przez ucho igielne niźli do Królestwa Niebieskiego. Oczywiście to mają robić wierni, kościół instytucjonalny często złotem ocieka… Wszystkie religie budują wspólnoty, które pomagają rozwiązać wiele trudności poprzez bliskość, wsparcie i troskę, które należą do energii żeńskiej.
Ekstrema.
Toksyczna energia męska pojawia się często we wszelkich zachowaniach kontrolujących ze strony zinstytucjonalizowanych systemów religijnych. Siła zamiast mocy. Organizacje „tworzą” Boga na własne podobieństwo. Religia dość szybko – oprócz niesienia i utrwalania zdrowych zwyczajów i rytuałów – staje się w rękach ludzi narzędziem kontroli społeczeństwa. Bogowie, odbijając metody rządzenia panujące w danych czasach, częściej przejawiają tu niezdrową energię męską: despotyzm, tyranię i kontrolę. Rozbudzanie emocji takich jak lęk, strach, wstyd i poczucie winy jest świetnym na to sposobem i jest powszechnie stosowane. Już starożytni wykorzystywali np. zaćmienia słońca do sugerowania ludziom „gniewu bogów”. W Starym Testamencie krew leje się strumieniami, a Bóg jest autorytarny i jest niezwykle surowym sędzią…
Energetyka męska w niezdrowym wydaniu nabiera na sile. Interpretacja „idźcie i nawracajcie” prowadzi do pełnych przemocy „chrztów” pogan, misji czy krwawego podboju Ameryki południowej… Miliony ludzi ginie w walce o udowadnianie wyższości jednej religii nad drugą. Kolonizacje, wyprawy krzyżowe, kolonizacje – wszędzie leje się krew w imię idei propagujących pokój i miłosierdzie. Najwięcej zła wyrządzono w imię dobra… Udowadnianie jedynej słusznej racji, dążenie po trupach do celu, agresja, porywczość, przemoc i autorytaryzm to kolejne przejawy niezasobnej, skrajnej energii męskiej.
Ekstremum toksycznej energii męskiej i kontroli reprezentowała Inkwizycja. Z religią mająca niewiele wspólnego, ale z niej wyrosła. Zwana świętą, jednak od świętości bardzo daleka… Jakie kobiety – uznawane za „czarownice” – były skazywane na śmierć? Silne, zaradne, mądre, decyzyjne, samotne, prowadzące interesy. Kobiety z rozwiniętą energią męską. Odważne, bez potrzeby uzależniania się od mężczyzn. Uuuu… dla patriarchatu niewygodne. Oskarżenie o nieudowadnialne rzeczy jak „herezja” czy „bluźnienie Bogu” powodowało przede wszystkim kontrolę przez zastraszenie. Zarówno kobiet jak i społeczeństwa. Pokazowe publiczne tortury i egzekucje świetnie się tu sprawdzały… Taka tyrania i autorytaryzm pełen przemocy to przykłady skrajnie niezdrowej energii męskiej. Manipulacja to z kolei przykrywka dla słabości i cecha niezdrowej energii żeńskiej.
Rola kobiety
W trzech głównych religiach sprowadza się kobietę do roli służalczej i podrzędnej. Czy popatrzymy na Chrześcijaństwo, Islam czy Judaizm jest podobnie. Mamy wyjątki jak np. Protestantyzm. Generalnie jednak wspierane i cenione są raczej w tym kontekście niezdrowe cechy energii żeńskiej: bierność, uległość, posłuszeństwo, bezradność. Cechy te są tu efektem kontroli i są zazwyczaj wymuszane z poziomu niezdrowej energii męskiej: przemocą, despotyzmem, kontrolą i dominacją. Brzmi znajomo? Samo określenie „niewiasta” też przypadkowe nie jest – pochodzi „nie wiedzenia”… Głębsza instalacja, że kobieta jest „głupsza” i bez mężczyzny sobie nie poradzi…
Ciekawy jest podział dokonany dawno temu w Dekalogu. Judaizm definitywnie zakazuje tworzenia wizerunków Boga, chrześcijaństwo je dopuszcza. Z Dekalogu, którym posługują się m.in. Katolicy usunięto ten zapis, a przykazanie „Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy. która jego jest” podzielono na dwa. Kobieta w starożytnych biblijnych czasach była częścią inwentarza… Chodzi tu więc wyłącznie o pożądanie w sensie materialnym, sfera seksualna zawarta jest w „Nie cudzołóż”. Do dziś ten zwyczaj jest zachowany pod postacią zmiany nazwiska, które dawniej oznaczało po prostu przekazanie aktu własności… Wiele kobiet nadal woli być rozwódką niż panną.
Maryja jest przykładem kobiety pokornej i posłusznej. Jest troskliwa, delikatna, wręcz dziewczęca. Madonna jest też kobietą aseksualną, jej energia żeńska na tym polu jest zupełnie nierozwinięta, co też nie jest przypadkiem. Przede wszystkim jednak jest „czysta”. „Niepokalana” sugeruje, że kontakt seksualny jest „kalaniem” czyli czymś dalekim od pożądanego… Seksualność kobiety jest jedną z najbardziej kontrolowanych w patriarchalnych systemach religijnych rzeczy. Dopiero 20-sty wiek rozpoczął stopniowe uwalnianie się z tych obarczeń.
Odzywa się tu opakowana w kulturę biologia: wartość kobiety „rośnie” im mniej miała kontaktów seksualnych. Wartość mężczyzny wzrasta natomiast poprzez dużą liczbę partnerek. Ta, która miała wielu będzie – również w religii – określana mocno negatywnie, gdzie najdelikatniejszym dziś będzie „łatwa”, natomiast mężczyzna jest skuteczny i „doświadczony”. “Czystość” z jednej strony wspiera zatrzymanie się i zastanowienie czy aby na pewno z nim chcę, z drugiej staje się też narzędziem wpływu i kontroli. Głównie poprzez poczucie winy.
Energetyka żeńska widoczna jest w podążaniu. Ludu za księdzem, pastorem, „pasterzem”, czy samym Bogiem. Podążanie daje wiele korzyści obu stronom, ważne aby było świadome dla obu, a intencje czyste. Chrystus nikogo przemocą nie nakłaniał aby z Nim iść. Prowadził, a kto tak decydował, to podążał. Prowadzenie to cecha energii męskiej, podążanie – żeńskiej. Kościół instytucjonalny od nauk Chrystusa nie raz odchodzi, żeby nie powiedzieć odbiega. Wchodzi miejscami w silną kontrolę zamiast prowadzenia, a podążanie często wynika ze strachu i lęku.
Podsumowanie
Im dojrzalsze formy duchowości tym więcej balansu i zdrowej energii męskiej i żeńskiej. Rośnie świadomość i moc, maleje kontrola i przemoc. Religie i wschodnie systemy filozoficzno-duchowe reprezentują inne podejście niż „zachodnie”. Więcej tam mocy niż siły i przemocy, może dlatego, że mają jakieś 2000 lat więcej… Jednocześnie warto zauważyć, że np. system kastowy w Indiach też sprowadza się do kontroli społeczeństwa.
Świadomość energetyki żeńskiej i męskiej pozwala – bez względu na płeć – wzmacniać zdrowe jej cechy i zauważać oraz eliminować szkodliwe. Pozwala właściwie natychmiast zobaczyć i zrozumieć ogrom schematów. Choćby patrząc na przekaz religijny, w szczególności w Polsce, sporo rzeczy w tym kontekście warte jest wzmacniania, a część zdecydowanie poddania refleksji. Temat będę rozszerzać o symbolikę i codzienność w kolejnych wpisach z tej serii.
Fragmenty tego wpisu zostały ocenzurowane na moim profilu na facebooku. Oczywiście stało się to „przypadkiem”, a jeśli to był błąd to mogę się odwołać do właściwego dla rejonu sądu 😉 Ogólnie nazywa się tam to zupełnie inaczej np. „w trosce o bezpieczeństwo i wysokie standardy” itp. Jak działają social media jest omówione względnie dokładnie w dwóch wpisach na blogu i jedną z fikcyjnych rzeczy jest stwarzanie poczucia, że mamy wpływ na to jak działają.

[…] się to podoba czy nie. Jakby nie było, oprócz bycia ludźmi jesteśmy też nieco zwierzętami. Z czasem kultura czy religia zaczęły te zachowania regulować, normować, piętnować czy kształt…, jednak tym razem pozostaję przy czystej biologii i komentarzu jej konsekwencji dla niektórych […]
[…] Niezdrowa energia żeńska to bezradność, totalna uległość, służalczość i bycie “matką Polką”. To poświęcanie się dla innych, rezygnowanie z siebie, własnych potrzeb, echo “bycia grzeczną”. Bezrefleksyjne posłuszeństwo i służebna rola co – w przypadku kobiet – zawdzięczamy w dużej mierze religii. […]