post

Post o poście w Wielkim Poście.

Idea postu bierze się z religijnego regulowania zwyczajów i rytuałów ludzi. Jeżeli np. kończyły się zapasy, a nowych plonów jeszcze nie było to istniało ryzyko, że ludzie zaczną się burzyć czy finalnie o to jedzenie walczyć. Uzasadnienie religijne właściwie natychmiast społeczeństwo na takim polu odbarcza. Co czasem bywa korzystne, a czasem niekorzystne. Skoro Bóg tak chce to nie podlega to już – zazwyczaj – dyskusji. Historia pokazuje, że często to chcieli jednak rządzący ludzie, Bogu wkładając w usta swoje regulacje w imię kontroli społeczeństwa… Zostawiając tym razem tę dywagację skupiam się na rozważeniu kiedy post służy, a kiedy nie?

 

W Polsce w szczególności skupiamy się na cierpieniu, martyrologii i ofiarach co ma wpływ na rodzaje podejmowanego postu. Jednostkowo i społecznie często robimy z siebie ofiarę… To część naszej mentalności narodowej. Ma tło religijne, choć skupienie się na męczeństwie i poświęcaniu jest już swego rodzaju koncentracją selektywną. Mamy to, na czym się koncentrujemy. Wystarczy popatrzeć na tę samą religię w różnych krajach, jak bardzo różne podejście…

 

Ból jest faktem, cierpienie jest wyborem. Czy uszlachetnia? Mam spore wątpliwości… Uszlachetnić może zmiana sposobu myślenia dokonana pod wpływem bólu. Odwaga do podjęcia zmiany i wyciągnięcia wniosków. Pozwolenie sobie na stratę i jej opłakanie. Mogą uszlachetnić. Sposób myślenia da się zmienić również bez cierpienia, choć jest to dość rzadki przypadek. Desperacja wygrywa tutaj z inspiracją od dawna…

 

Z kolei proces uświadamiania i porzucania pewnych sposobów myślenia oznacza ból. Sposobów myślenia o samym sobie, iluzji, złudzeń i kłamstw. Kłamstw, które stały się przekonaniami, i które uznaliśmy za prawdę. Boli, czasem bardzo, ale jednocześnie uwalnia. Ból jest wielki, ale trwa określony czas, najczęściej krócej niż się wydaje. Trwanie bez zmiany tego, co szkodzi powoduje natomiast cierpienie. Towarzyszy mu też ból, miejszy, za to przewlekły. Długoterminowo – koszt braku zmiany jest znacznie większy niż jej dokonanie.

 

Post. Jego założenie to odmawianie sobie czegoś, czego pragniemy. Warto przemyśleć, co to za pragnienie i czy warte jest odmawiania? Jakie będą efekty odmówienia sobie? Jakie będą efekty braku odmówienia? Pragnieniami mogą być różne potrzeby. Nasze własne, oraz te narzucone z zewnątrz… Warto mieć świadomość aby je odróżnić. Zmiana będzie oznaczała ból, trwanie bez zmian cierpienie…

 

Świadomie i nieświadomie odmawiamy sobie rzeczy, które warto aby zachować na co dzień, a z kolei tego, co warte jest poszczenia dajemy sobie, mniej lub więcej, regularnie. Jest różnica między przyjemnością, a radością. Pragnienia i chęć zaspokojenia dotyczą obu z nich. Rozróżniali to już Greccy filozofowie: hedonia i eudaimonia.

 

W poście bywa, że odmawiamy sobie przyjemności. Ma to sens, bo przyjemność i forma jej zaspokajania wiąże się często z czymś czego później się wstydzimy i co w dłuższym terminie nie raz jest dla nas szkodliwe. Krótkoterminowo fajnie, długoterminowo niefajnie. Hedonia u starożytnych Greków. 

 

Krótkoterminowa dopaminowa nagroda, w której specjalizują się np. media społecznościowe. Chwilowa ulga, przyczyna jednak pozostaje. Fundament uzależnień. To cierpienie, które sami sobie zadajemy, próbując nieświadomie sobie pomóc. W poście może warto odstawić używki, seriale, social media… Jakoś powiedzenie „wszystko jest dla ludzi” dotyczy wyłącznie rzeczy niezdrowych… 

 

Bez względu na wiarę czy jej brak, w poście można podjąć próbę zrozumienia przyczyn sięgania po chwilowe ukojenia, które jednak długoterminowo ulgi nie przynoszą. Chwila na refleksje czy to najlepsza strategia? Czy może da się inaczej? Przed czym uciekam? Zrobić coś – dużo bardziej niewygodnego – zrozumieć, że szkodliwy nawyk to ucieczka przed bólem, którego on nie ukoi.

 

Samodyscyplina i samokontrola. Samodyscyplina – robię to, na co nie mam ochoty, ale mi służy, samokontrola nie robię tego, na co mam ochotę, ale mi nie służy. Bez względu na post – warto wprowadzić. B.Z.I.K. – bilans zysków i kosztów. Jest tak, że to, co niezdrowe i szkodliwe daje natychmiastowy zysk, a koszty w przyszłości, a to, co zdrowe wymaga kosztu i wysiłku tu i teraz, a zysk jest w przyszłości… Natychmiastowa nagroda a negatywne konsekwencje w przyszłości to fundament wielu szkodliwych nawyków.

 

Ideę B.Z.IK.-a można wykorzystać do ustalania jednych postów i rezygnowania z drugich. To, co daje szybką nagrodę, a niesie szkodliwe konsekwencje warto wyciąć i w postowi zaliczyć. To, co wymaga wysiłku, a służy w przyszłości warto wdrożyć, a jako post potraktować właśnie ten wysiłek.

 

„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Miłość własna to coś, czego najczęściej sobie odmawiamy. Permanentny post, a wraz z nim cierpienie, które dalekie jest od uszlachetniania… Dbanie o siebie ma czarny PR, a tymczasem jest najważniejszą rzeczą. Dla nas i naszych bliskich. Cena poświęcenia jest zawsze wyższa niż zysk. Mówi się nieś swój krzyż. Jeśli już jakikolwiek to wyłącznie SWÓJ.

 

Postem mógłby być więc – paradoksalnie – odpoczynek… To rzecz, której regularnie sobie odmawiamy. Pozostawić można z pytaniem jakie to odmawianie – postem niebędące – ma skutki. Więc przewrotnie – trochę relaksu dla ciała i ducha w dzisiejszych czasach mogłoby pod post być podpięte. Taki jest też cel modlitw, litanii i rytuałów religijnych – wyciszenie umysłowo-duchowe. Rytuał w swoim założeniu ma utrwalać zdrowe nawyki. Niekoniecznie więc musi być to rytuał religijny.

 

Czego jeszcze sobie regularnie odmawiamy? Spełniania ważnych potrzeb, troski o siebie i dbania o siebie. Odmawiamy sobie stawiania granic, dbania o nasze zasady i wartości. Mówimy innym „tak” często sobie mówiąc „nie”. Czy to służy? Bardzo rzadko, jeśli tak, to chwilowo. 

 

Odmawiamy ważnych dla siebie tych rzeczy. To codzienność, nie post… Takie cierpienie powoli zabija, a ze wzmacnianiem czu uszlachetnianiem – wbrew powiedzeniu – nic wspólnego nie ma. Presja, represja, opresja, z czasem depresja. Postem mogłoby tu być zrobienie czegoś w kontrze – zadbania o siebie i troski. O ciało i umysł. Wymagającym postem, bo to zadanie często bardzo trudne, bo inni są wg wielu przekazów ważniejsi od nas… Pierwszy etap – przestańmy się oceniać. 

 

Ale dlaczego odmawiać sobie radości? Eudaimonia. Eu-dobry, daimonion-duch. Czemu rezygnować z rzeczy wspierających, wzmacniających siebie i innych? To czynności witalne, wspierające jednocześnie i ciało i psychikę. Dlaczego rezygnować np. z treningu czy z hobby bo Święta? Od rzeczy zdrowych, wspierających wg mnie postu nie warto robić. 

 

Bóg jest bytem nieskończenie dobrym. Wielu ludzi nie lubi i nie kocha samych siebie. Wg religii Bóg stworzył ich na własne podobieństwo i obdarzył miłością. Co ważne – bezwarunkową. Może warto przyłączyć się do Niego i pokochać samych siebie…?

 

Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *