Mówić aby nas zrozumiano, słuchać aby usłyszeć, wysłuchać aby zrozumieć. Są pewne reguły. Jedne oczywiste inne mniej, jednocześnie to, co oczywiste dla nas może nie być takie dla innych. Oczekiwanie, że ktoś się domyśli lub zakładanie, że myśli tak jak my zaprowadzi raczej do sporu niż porozumienia.
Poniżej 10 punktów, które zebrałem lata temu analizując konflikt w pewnym zespole. Wdrożenie któregokolwiek w życie znacznie podnosi jakość relacji. Ze sobą i z innymi. Bo warto najpierw zastosować je do siebie.
1.) Perspektywa „ja”.
Obserwując wiele rozmowy wokół widzę, że schemat jest inny, oparty na „ty”, lub „oni”. „Ty” to, „ty” tamto, jesteś taki, jesteś siaki, za tym idzie najczęściej ocena, ale o tym dalej. Za “bo Ty” idzie dodatkowo poszukiwanie “winy”. Jest ogromna różnica w przyjazności komunikatu z poziomu „ja” i „ty”. Inny zamiast winny…
„Nie podoba mi się ten obraz” brzmi inaczej niż „jak mogłeś namalować coś tak beznadziejnego”. W pierwszym mamy moją opinie, z ktora druga strona ma prawo robić co chce. Jeszcze lepiej byłoby pozbyć się “nie” i powiedzieć np. “wolę inny rodzaj malarstwa”. W drugim mamy ocenę i druga osoba najczęściej czuje się zaatakowana, gorsza, winna i zacznie się albo tłumaczyć albo bronić. Broniąc się atakuje i spirala się nakręca. Bardzo zdrowe w dyskusji jest używanie perspektywy „ja” i mówienie o swoich odczuciach, swojej opinii i swoim rozumieniu tego co mówi druga strona.
Kłócić się – TAK. Jednak nie Z KIMŚ, ale O COŚ. Skupiam się na rozwiązaniu problemu, a nie osobie, z którą się spieram. Koncentracja na zachowaniu, zamiast na osobie. Jesteśmy OK, zachowanie może być godne modyfikacji, jednocześnie dana osoba – lub my – nadal jesteśmy OK.
2.) Ciekawość zamiast oceny.
Jesteśmy oceniani od dziecka. Wszystko jest dobrze i źle, a najczęściej źle. Szkoła skupia się głównie na błędach i krytycznym porównywaniu, do tego często publicznym. W momencie takiej oceny czujemy wstyd, poczucie winy, zażenowanie, upokorzenie. Strach przed tymi emocjami blokuje przed doświadczaniem nowego, nauka, czy wystąpieniami publicznymi, które w badaniach najbardziej stresujących rzeczy wyprzedzają śmierć.
Brak oceny to postawa podejścia: „co to dla mnie znaczy”. Pogoda to nie „masakra” czy „tragedia”. To właśnie oceny. Jest gorąco czy zimno i pada. co to dla mnie znaczy? Ubiorę się w jakiś konkretny sposób i tyle.
Brak oceny jest jednym z fundamentów zdrowej komunikacji. Czując się ocenianymi możemy w ogóle nie stanąć do dialogu, a szansa na zakomunikowanie swoich potrzeb, jak już do tego dojdzie, jest minimalna.
3.) Słuchanie aby zrozumieć zamiast aby odpowiedzieć.
Z ciekawością, dlaczego ta druga strona tak ma i tego chce a tego nie? Co jest dla niej ważne i dlaczego? Często zamiast słuchać chcemy wypowiedzieć swoje zdanie lub doradzić. Ile razy doradzaliście kiedy nie byliscie o to proszeni? Ryby i dzieci nie mają głosu. Od małego jesteśmy uczeni, że nawet jak wyraźmy swoje zdanie to ono często nie jest wysłuchane. Więc po co je w przyszłości wyrażać?
4.) Sformułowanie oczekiwań przy starcie (lub w trakcie współpracy).
Jasne ich sformułowanie. Wizja czy misja zespołu, firmy, etc. Dla całości i każdego, nawet najmniejszego ogniwa. Kluczowa rzecz. W połączeniu z tym, że wiele rzeczy zakładamy z góry (bo nam się wydaje, albo druga strona się przecież „domyślić”) prowadzi do interpretacji i konfliktu oczekiwań.
Co jest oczywiste dla nas nie jest oczywiste dla innych. Warto dopytać, „rozumiem że chodzi Ci o…” Zawsze, przy każdej wątpliwości. Jasne postawienie oczekiwań jest wymagające bo trzeba wiedziec czego sie chce i zakomunikować to drugiej stronie. I umieć powiedzieć „nie” i przyjąć „nie”. Odmowa często traktowana jest jako ocena i trudno jest ja zaakceptowac. Odmowa jest częścią wypracowywania wspólnego stanowiska, a nie oceną nas jako ludzi. Odrzucenie prośby nie jest odrzuceniem proszącej osoby.
5.) Każdy ma rację.
Każdy patrzy z innej perspektywy, innego doświadczenia. Patrząc ze swojego punktu trudno zaakceptować inne podejście. Ogromnie warto skupic sie na tym dlaczego druga strona tak uważa. Co to powoduje? Jaka jest jej racja? Ponownie – bez oceniania. Udowadnianie, że się myli, doradzanie, porównywanie – są drogą do konfliktu.
Czasem całe życie buduje się w obawie przed tym aby ktoś (lub my sami) nie udowodnili nam, że nie mamy racji. Cmentarze są pełne ludzi, którzy woleli umrzeć niż zmienić zdanie… Strach przed błędem i idąca za nim ocena – punkt 2. Nie ma porażek są tylko lekcje. „Porażka” to przekonanie, sposób myślenia. Czy zdrowe? O tym na końcu. „Fail as fast as you can”.
6.) Unikanie generalizacji, używania słów „zawsze”, „wszyscy”, „nigdy”.
Uogólnienia należą do tzw. niezdrowej semantyki. Często powodują tłumaczenie, prostowanie, obronę przed zaszufladkowaniem. Zawsze pamiętaj aby nigdy nie używać słów „zawsze” i „nigdy”.
„Trzeba”, „powinieneś” czy „musisz” warto zamienić na chcę, decyduję czy wybieram. Początkowo mogą trudno przechodzić przez gardło, ponieważ są sprzeczne z przekonaniami jakie mamy w głowie. Zmień swoje słownictwo, a zmienisz swoje życie ma wielki sens, bo słowa są pierwszą warstwą do odkrycia podświadomych przekonań.
7.) Strategia wygrana-wygrana.
Wypracowanie wspólnego stanowiska gdzie obie strony zyskują. Co obie strony zyskają, jak możemy sobie wzajemnie pomóc i wesprzeć się? Co stracą obie strony?
Nasza kultura i social są oparte na mentalności braku. Skupiamy się głównie na tym czego nie ma (szkoła i błędy), niż na tym co jest. Skrajna forma owocuje perfekcjonizmem. Ma być idealnie (np. szkoła i same piątki) albo w ogóle. Mentalność braku to podejście przegrana-przegrana. Często pomysły są krytykowane zanim w ogóle zostanie podjęte działanie. Podcinanie skrzydeł. Innymi wersjami są wygrana-przegrana – osiągam coś czyimś kosztem; oraz przegrana-wygrana gdzie poświęcam się, co też nie jest zdrowe.
8.) Najpierw dać potem brać.
Powiedzieć szczerze i autentycznie co czuje, mysle, wyrazić swoje potrzeby, osłonić się. Bywa trudne, jednocześnie druga strona ma dzięki temu przestrzeń do zrobienia tego samego. Bo przeproszenie, przyznanie sie do bledu jest po prostu ok. Bez oceny, bezpiecznie. Agnieszka Kozak pisze: ”aby siebie dać trzeba siebie mieć”, ja dodaję, że aby siebie dać warto siebie poznać i uznać swoją wartość. Wtedy można zarówno dać jaki przyjąć.
9.) Obserwacja i KOMUNIKACJA drugiej stronie jak się czuję w tym momencie.
Jak się czuje druga strona? Dlaczego tak się czuje? Czy jakieś zdarzenia np. z niedawnej przeszłości mogą mieć wpływ na moje aktualne emocje? Czy moje potrzeby w ostatnim czasie są zaspokojone? Albo może ktoś jest po prostu zmęczony i głodny? Autentyczność – co myślę i czuję – mówię. Wyzwanie – aby patrzeć tak na innych najpierw warto popatrzeć tak na siebie…
Może się okazać, że ktoś podczas komunikacji z osobą X odreagowywuje niezaspokojone potrzeby/naruszone granice w relacji z Y. Spór włącza najczęściej mechanizmy z przeszłości. Wszystko to ma wpływ na bieżące komunikacje. W przysłowiowym przykładzie skarpetek rzuconych na środku pokoju nigdy nie chodzi o skarpetki. Kłótnia czy foch są tylko pierwszą warstwą, głębiej są niezrealizowane potrzeby, o których… albo nie wiemy, albo jak wiemy to nie mówimy bo przecież “rozumiemy się bez słów”, a druga strona się domyśli. Niestety nie.
10.) Wyłamanie się z trójkąta dramatycznego Karpmana.
W skrócie jest to naprzemienne wchodzenie w relacji w rolę „kata”, „ofiary” i „wybawiciela”. Jest efektem perspektywy „bo ty”, oceniania, porównywania, trzymania się własnej racji, kontroli, braku zaufania czy szukania “winy”. Druga osoba wpada we wstyd, poczucie winy i zaczyna się tłumaczyć, przepraszać z poziomu „ofiary”. Z czasem robi nam się jej żal i z wyrzutami sumienia za jej zaatakowanie wchodzimy w rolę „wybawiciela”. Sytuacja jednak się odwraca i wcześniejsza ofiara teraz atakuje.
„Tłumaczenie się” jest efektem bycia w tym schemacie. Kiedy się „tłumaczymy”? Kiedy – niepytani – coś usilnie wyjaśniamy. Jojczenie, ciągłe narzekanie, że nikt nie ma tak źle jak ja – również, tyle, że w roli “ofiary”.
Trójkąt to bardzo silny podświadomy schemat, którego źródłem są ukryte potrzeby. Jest oparty na ocenie, straszeniu, budowaniu kontroli i poczucia winy. Obecny w rodzinach, zespołach, firmach, a także w obrębie jednej osoby kiedy sami siebie się karzemy lub nagradzamy. Bo traktujemy siebie tak, jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie…
Wyłamanie się polega na zaobserwowaniu schematu i nie wchodzenie w 3 wymienione role. Zneutralizowanie zapewnia zdrową komunikację w zespole. Z ciekawostek – trójkąt Karpmana jest jednym z kluczy do budowania wciągających fabuł seriali. Ten punkt to zajawka osobnego wpisu o tym mechanizmie, który bardzo chętnie rozszerzę.
Podsumowanie.
Zdrowa komunikacja wymaga zdrowych myśli i przekonań. Jak ocenić czy nasze myśli są zdrowe? Jeśli na co najmniej 3 z poniższych 5 pytań odpowiem „tak” to moge uznac ze moja myśl jest zdrowa. Jeśli jest zdrowa dla mnie to niekoniecznie jest zdrowa dla innych. Dziś jest zdrowa, jutro już może nie być. Te 5 pytań to kapitalny filtr do sprawdzania swoich przekonań (dla zainteresowanych więcej w RTZ – Racjonalna Terapia Zachowania, oraz w książce ABC Twoim emocji Mariusza Wirgi).
1 – czy ta myśl jest oparta na faktach?
2 – czy ta myśl pomaga mi chronić zdrowie i życie?
3 – czy ta myśl pomaga mi sobie radzić z konfliktami w relacjach?
4 – czy ta myśl pomaga osiągać mi bliższe i dalsze cele?
5 – czy ta myśl pomaga mi sie czuc tak jak chce się czuć bez nadużywania żadnych substancji? (czekolada i kawa też się tu liczą)
Dzięki ogromne za doczytanie do końca 🙂

Add a Comment