mit-1

Artysta głodny jest najbardziej płodny…? Prawda czy fałsz?

Generalnie to jedna z bardziej ograniczających myśli jakie znam, niestety popularna. Propagowana w książkach, filmach, historii i w muzyce. Wiadomo, zapamiętujemy i cenimy historie gdzie ktoś umarł próbując, a po drodze najlepiej testując wszelkie możliwe substancje czy – przynajmniej – obcinając sobie ucho. Jeśli wejść w szczegóły to robi się już interesująco.  


Wiara w to stwierdzenie może też być fundamentem myślenia magicznego, że jak mi będzie źle to będę kreatywny, odniosę sukces itp. Myślenie magiczne to też samospełniająca się przepowiednia, o nim pisze tutaj bo to szeroki temat. Tak czy inaczej to podejście, które zakłada związki przyczynowo skutkowe tam gdzie ich nie ma, potężnie utrudnia wyciąganie wniosków i obniża siłę sprawczą.


Ekstrema pokazują, że bez względu na warunki jednak tworzyć można. Wielu twórców było w obozach koncentracyjnych, a ich prace dokumentują coś czego opisać się nie da. Inni, dzięki umiejętnościom artystycznym, projektowali pieczęcie czy podrabiali dokumenty, które pozwalały przeżyć. Muzycy grali gdy inni maszerowali do pracy, z której nie wracali albo gdy inni szli prosto na śmierć… Muzyka była też bezcenna dla tych, co jej słuchali. Czy im to służyło? W pewnym przewrotnym sensie tak, bo ci ludzie tworząc widzieli sens, a to najsilniejsza rzecz wspierająca przetrwanie. Opisał to Viktor Frankl, autor „Człowieka w poszukiwaniu sensu”, dla którego istotą motywującą do przeżycia była chęć spisania tego, czego doświadczał i odtworzenia pracy, która zaczął przed aresztowaniem. 

 

Wyjście ze strefy komfortu!! Hmmm… 


Gdyby nie strefa komfortu to prawdopodobnie w ogóle byś tego tekstu nie czytał/a, a wszelkie kontrolowane działania w celu „wyjścia ze strefy komfortu” by były średnio możliwe.


Czy radykalne pozbawienie się zaspokajania podstawowych potrzeb może wspierać twórczość…? Hmm… Wbrew popmotywacji strefa komfortu jest istotna. Potrzeby takie jak zdrowie, odpoczynek, bezpieczeństwo, zaspokojenie głodu czy posiadanie dachu nad głową to fundamentalne rzeczy. To kwestie przetrwania, przeżycia i tzw. potrzeby regresywne. Kluczowe, jednocześnie jeśli mamy się koncentrować wyłącznie na nich to spada lub jest niemożliwa kwestia nauki, rozwoju, zdobywania nowych doświadczeń czy kreatywności. Więc z wielu powodów zdecydowanie średnio, choć na filmach, w książkach i w internecie to żre.


Motywacja artystyczna powoduje, że będziemy pić wodę z farb poszukując kilku kalorii, jednocześnie na dłuższą metę słabo to zadziała. Co dobre na chwilę zazwyczaj jest co najmniej średnie w dłuższym czasie… Brak dachu nad głową, ciężka choroba, nie przeszkadzały oczywiście wielu tworzyć. Dla mnie jednak ci ludzie tworzyli nie tyle dzięki tym doświadczeniom tylko pomimo… Wzrastać można zarówno w komforcie i dyskomforcie. Odwrotnie też… Podstawowym kluczem jest trzymać się zdrowia. Bo zarówno pewne komforty jak i dyskomforty mu służą. Jest też masa komfortów i dyskomfortów, które są dysfunkcyjne, destruktywne i niszczące. 


Czym jest komfort? Rozumiem go jako sytuację kiedy wszelkie istotne potrzeby są w zdrowy sposób zaspokojone. Kluczowe jest tu „zdrowy”, ale o tym będzie później. Wszyscy bez względu na kulturę mamy te same potrzeby. Ich zaspokojenie we wspierający sposób zapewnia zdrowy komfort.

Czyli to stan jesteśmy wypoczęci, zrelaksowani, pełni energii, bezpieczni, spokojni, a ciało pracuje i działa optymalne bez dolegliwości. Emocje to radość, spełnienie, satysfakcja, beztroska. Otoczenie i środowisko to wspierający i przyjaźni ludzie, a sytuacja finansowa pozwala dbać o rzeczy powyżej wymienione. Czy to komfort wart wychodzenia…?


Jesteśmy jednak jedynym gatunkiem, który uzasadnia sobie trwanie w dyskomforcie, a czasem cierpieniu. Dodatkowo kultura czy – zwlaszcza – marketing potężnie wypaczyły rozumienie komfortu i dyskomfortu. To, co nienormalne stało się normalne. Nienormalne zachowania w nienormalnym środowisku stały się normalne. Masa ludzi mówiąc „na zdrowie” pije truciznę, masa wdycha rakotwórczy dym w celu „relaksu”, zjadamy śmieciowe jedzenie bo „byłeś grzeczny, masz cukierka”. Mowy motywacyjne świetnie aby – zamiast o wychodzeniu – opierały się na powrocie do komfortu…


Pewien dyskomfort, również emocjonalny, może wspierać twórczość, choć tu bardzo zależy. Możemy się w nim o sobie bardzo dużo dowiedzieć, również poprzez to, co wtedy tworzymy. To znaczy nie tyle w nim, co jakiś czas po, kiedy emocje jednak opadną. Czasem twórczość jest ucieczką… Emocje są paliwem do działania, jednak bezrefleksyjne działanie pod ich wpływem powoduje automatyczne reakcje. Często robimy cały czas to samo oczekując innych rezultatów.


Jako dzieci najpierw czujemy, potem uczymy się myśleć o tym, co czujemy. W świecie gdzie kultura potężnie wypacza rozumienie tego, co i jak czujemy, o czym emocje informują rzadko potrafimy je właściwie odczytać… Uczenie w tej formie – np. poprzez warunkową akceptację – bardziej przypomina tresurę: karceni za jedne emocje, nagradzani za inne. Bo “wypada”, “trzeba”, “powinno się”… Twórczość to często jedna z niewielu przestrzeni gdzie możemy swobodnie coś poczuć i to wyrażać.

 

Potrzebny jest balans. Komfort i dyskomfort. Jeden wspiera drugi, oba są potrzebne, a kwestią świadomości jest wybieranie, który komfort i dyskomfort wspiera, a którego warto unikać. O strefie komfortu jeszcze będzie szerzej. 


Emocje mają za zadanie zmodyfikować nasze zachowanie tak, aby było nam lepiej. Na poziomie mózgu – najlepiej tu i teraz, natychmiast. Co czasem oznacza róbmy szybko zanim zorientujemy się, że to bez sensu. Mózg odcina od rozumu, kora przedczołowa w silnych emocjach jest odpięta od zasilania w związku z czym podejmowanie przemyślanych decyzji średnio lub w ogóle wchodzi w grę…


Ładnie ten mit brzmi, a że jest w nim deczko prawdy to dlatego na głębszym poziomie wart jest refleksji. Są pewne głody wspierające twórczość, są takie, których zdecydowanie warto unikać. Sztuką myślenia odróżnić jedne od drugich i sztuką dostrzec czym, który może się prawdziwie nakarmić.

 
Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w galerii sztuki Kerste

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *