Emocje porównuje się do GPS, a ten potrafi wskazać dużo bardziej złożoną drogę niż kompas. Tu warto dodać jedną rzecz: w GPS potrzeba sprecyzować gdzie chce się dojechać, zamiast tego gdzie się nie chce. Informacja „nie chcę jechać do Warszawy” nie spowoduje żadnego działania, dlatego warto się skupić na tym, żeby po określeniu tego, czego nie chcę, określić precyzyjnie co chcę zamiast. Formułowanie celów przez zaprzeczenie jest mało skuteczne, a zamiast satysfakcji spotyka nas ulga. Określenie czego chcę wymaga jednak już refleksji.
Emocjonalny kompas działa przede wszystkim na zasadzie „od”, „do”. Stąd uciekaj, idź tam. Najlepiej natychmiast. To dla Ciebie zdrowe, to niezdrowe. Proste? Teoretycznie tak. Praktycznie wymagające bo sygnały emocjonalne ignorujemy, tłumimy lub wypieramy. Bo czegoś nie „wypada”, coś „trzeba” czy się „musi”, coś się „powinno”, a czegoś „nie powinno”. To instalowane do głów przekazy kulturowe, które naśladujemy bezwiednie, nieświadomie i bezrefleksyjnie, co rozwinę dalej i wtedy natychmiastowa reakcja niekoniecznie jest właściwa.
Punkt wyjścia nr 1: nie ma „negatywnych” emocji.
Są takie, których być może nie chcemy czuć, jednak zawsze niosą one za sobą cenną dla nas informację i ich celem jest zmodyfikowanie naszego zachowania tak, aby było nam lepiej. Sęk w tym, że często reagujemy za szybko, albo te sygnały ignorujemy i zamiast iść w lewo to idziemy w prawo. Jedną z pułapek myślenia jest wtedy usilne uzasadnianie sobie i racjonalizowanie, że jednak to na pewno jest słuszne wyjście…
Najczęściej patrzymy tylko ne jedną stronę medalu: negatywne/pozytywne emocje. Myślenie dualistyczne to świadomość, że są dwie strony i dostrzeganie balansu między nimi. Czyli jeżeli jakąś emocję uważam za „negatywną” to warto natychmiast przyłożyć drugie podejście i poszukać pozytywów. Co korzystnego i zdrowego daje mi „negatywne” odczucie? I z drugiej strony – jakie niezdrowe i szkodliwe rzeczy czy zachowania może nieść pozytywna emocja? Np. pod wpływem ekscytacji czy euforii łatwo podjąć czasem katastrofalne decyzje, np finansowe.
Pierwszą pułapką jest działanie polegające na eliminowaniu emocji, której nie chcemy odczuwać. Ucieczka w używki, nałogi, jedzenie, seriale, hazard, gry to niektóre przykłady. Tego głodu jedzeniem nakarmić się nie da, bo on jest w głowie, nie z żołądku. Chwilowa ulga, jednak zarówno emocja jak i jej przyczyna pozostają i wracają. Zazwyczaj coraz silniejsze na zasadzie nie przerobionej lekcji, która będzie powracać, aż nie wyciągniemy właściwych wniosków. Jeśli emocja nie powoduje zmiany naszego zachowania to warto się zatrzymać.
Złość, poczucie winy, wstyd mogą nieść bardzo cenne i pozytywne informacje. Niestety najczęściej są w nas celowo wywoływane aby nas kontrolować. Wtedy cenną lekcją może być uświadomienie sobie, że jest się manipulowanym. Trudność w tym, że łatwiej ludzi oszukiwać niż spowodować by zrozumieli, że są oszukiwani…
Złość i gniew informują często o naruszonych granicach, że robimy coś wbrew sobie, że niezdrowo żyjemy, ulegamy zewnętrznym presjom i sobie szkodzimy. Poczucie winy – jeśli wyczyścić je z technik manipulacji – może informować o zachowaniu, które w przyszłości warto zmodyfikować, bo nie służy nam i naszym relacjom. Podobnie wstyd może nieść pozytywne sygnały i że np. prywatność – zwłaszcza w internecie – jest wartością. Cenne informacje?
Interesującym sposobem dotarcia do potrzeb ukrytych za „negatywnymi” emocjami jest praca z częściami. Najbardziej popularnymi częściami są wewnętrzne dziecko, rodzic i dorosły. Każda reprezentuje zbiór przekonań, zachowań i wartości. Można rozszerzyć ten sposób myślenia i zastanowić się w głębszy sposób. Emocja: stres. Jakaś część wysyła sygnał w postaci emocji. Warto dać sobie bezpieczną od rozpraszaczy chwilę i przeprowadzić świadomy dialog wewnętrzny.
Jaki ja się stresuję? Czego ten zestresowany ja potrzebuje? Jak wygląda? Gdzie jest? Jaka jest jego intencja? O czym mnie informuje? Co chce mi przekazać tym stresem? Jakie znaczenie nadaje sytuacji, w której odczuwa stres?
Odpowiedzenie sobie na tego typu pytania może dać bardzo duży wgląd w siebie. Koncepcję pracy z częściami poznałem na szkoleniach Pawła Rawskiego „Dynamika Relacji”. Łączy on w niej sporo różnych podejść i zbiera narzędzia z wielu nurtów psychologii, niestety nie ma w zwyczaju podawać źródeł, tak czy inaczej warto rozważyć jego szkolenia czy darmowe materiały z hasłem “Dynamika Relacji”.
Punkt wyjścia nr 2: Emocje spowodowane są nie faktami tylko naszą ich oceną.
Epiktet i stoicy stwierdzili to już 2500 lat temu… Ta ocena to przekonania, nasze „racje” i wartości. Prof. Wojciszke ujmuje to w ten sposób: reagujemy na świat nie taki jaki jest, tylko na taki jakim go widzimy. A widzą nie oczy tylko mózg. Czyli najpierw jest bodziec, następnie ocena, potem emocja i finalnie działanie. Ocena najczęściej jest podświadoma i wynika z głęboko zainstalowanych przekonań. Jak głęboko i jak silnie pokazuje to, że cmentarze są pełne ludzi, którzy woleli oddać życie niż zmienić zdanie.
E.R.A to skrót od emocja-refleksja-akcja. Nie znając przyczyn i powodów naszych emocji, refleksja jest zastępowana przez reakcję. Najczęściej automatyczną, bezrefleksyjną, bezwiedną bo opartą na nieuświadomionych przekonaniach. Znajomość tych przekonań przez innych w połączeniu z nasza ich nieznajomością pozwala wielu ludziom nami manipulować. Bardzo skutecznie. W szczególności są to politycy, przywódcy duchowi, dziennikarze, marketingowcy, finansiści, ubezpieczyciele czy developerzy. Dlatego warto szybką reakcję zastąpić refleksją. Kiedy zaobserwujemy bodziec, na który reagujemy emocjonalnie świetnie jest zatrzymać się i zobaczyć jaka jest jego interpretacja. Umysł ucieka jednak przed świadomymi i uważnymi procesami bo kosztuje go to wiele energii i to jest główna przyczyna trudności w pracy nad sobą.
Punkt wyjścia nr 3: Emocje są wskazówką na tu i teraz.
Emocje mają zmienić nasze zachowanie. Natychmiast, czyli bezrefleksyjnie, bez analizy, bez uważności. Mówią, że trzeba coś zrobić, nie mówią co, gdzie i jak. Mówią, że warto coś zrobić tu i teraz, bo nie biorą pod uwagę długoterminowych planów. Tu i teraz jest dobre na teraz, ale słabe na życie. To sygnał, działanie i właściwa interpretacją są po naszej stronie. Zamiast działać natychmiast, warto się zatrzymać aby uniknąć sytuacji opisanej przez Króla Juliana: róbmy szybko zanim zorientujemy się że to bez sensu.
U zwierząt emocje mają spowodować 3 reakcje: uciekaj, zamroź albo walcz. FFF freeze, fly, fight. Miały one na celu oczywiście przeżycie. Tu i teraz zdecydowanie… Ekstremalne i realne zagrożenie bezpieczeństwa, czemu towarzyszy masa napięcia i stresu. O ile bohater nie został zjedzony, to krótko po następowało natychmiastowe rozładowanie napięcia i energii, np. poprzez otrzepywanie się. Ludzie jednak tak nie robią – po pierwsze zamiast rozładować często wypierają, tłumią i powstryzmują. Po drugie reagują silnie i prawdziwymi emocjami na wyimaginowane i nierealne zagrożenia. Do tego tak bardzo skomplikowaliśmy nasz świat, że szybka, automatyczna i bezrefleksyjna reakcja rzadko bywa zdrowa i owocna w skutkach. Widać to chyba najlepiej w finansach – czy to gigantycznych giełdowych czy domowych – decyzje podejmowane pod wpływem emocji rzadko sa dla nas korzystne.
Pułapki emocjonalne.
Nieświadomi tego jaka jest ocena dzięki, której reagujemy z automatu tak, a nie inaczej jest podstawą dla tych, którzy wiedzą jaka ta ocena jest. I tu emocjonalny kompas w dzisiejszych czasach może czasem wariować. Świadomość jest ponownie podstawą, inaczej będziemy pociągani za sznurki przez – przede wszystkim – chcących nas kontrolować lub, najczęściej, na nas zarobić.
Strach, niepewność, lęk, stres, brak poczucia bezpieczeństwa, poczucie winy – wywoływanie tych emocji jest narzędziem kontroli ludzi od tysięcy lat. Zmieniają się tylko narzędzia. Polityka, religia, normy społeczne i w szczególności media specjalizują się w ich podtrzymywaniu. Co roku jest susza stulecia, zima stulecia, powódź stulecia. Pandemia w mediach skończyła się natychmiast jak zaczęła się wojna na Ukrainie. Wojna się opatrzyła? Kryzys energetyczny, żywnościowy i w zasadzie non stop finansowy. Któryś wystąpił? Nie… Żeby nie wspomnieć o morderstwach, wypadkach, porwaniach, gwałtach, oszustwach itp. Wszystkie te informacje podkopują poczucie bezpieczeństwa. Na jakimś polu albo na wielu jednocześnie.
Emocje nie mają dostępu do długoterminowych planów, działań i strategii, w związku z czym interesuje je tylko tu i teraz. Pierwotnie: przeżyć i się najeść, bo jutra może nie być. Często zasilają też równie pierwotny mechanizm nagrody. Pierwotny, dziś bardzo aktywny i ogromnie podatny na wiele rzeczy. Mechanizm nagrody oparty jest na zasadzie: jak najłatwiej żeby było jak najlepiej. Chwilowo? Nieważne. Przodują w tym social media, o czym będę jeszcze pisać, ale właśnie to, że tak trudno się od nich odkleić. .
Jeśli pod wpływem emocji nie zmieniamy naszego zachowania to jest to moment do zatrzymania się na refleksję. Papieros daje chwilowa ulgę od stresu. Tak dokładnie nie robi tego papieros tylko rytm oddychania (o oddychaniu więcej tutaj) i ucieczka od stresogennej sytuacji, często podparta jeszcze społecznymi rytuałami. Przyczyna jednak pozostaje i ile byśmy nie palili to jej nie wyeliminujemy. Zrywamy tysiące liści zamiast wyrwać korzeń. Warto znaleźć przyczynę stresu i prawdziwą informację którą chce nam on przekazać. Wtedy natychmiast może okazać się, że papieros nie jest potrzebny. O szybkich sposobach na usunięcie przyczyn stresu piszę tutaj.
Radość kontra przyjemność.
To jeden z lepszych filtrów pomocnych przy odczytywaniu sygnałów emocjonalnych. Radość jest zdrowa w każdym przypadku, przyjemność już niekoniecznie. Z rzeczami związanymi z radością z dumą się opowiada, a w przypadku niektórych przyjemności często towarzyszy wstyd i lęk o to czy przypadkiem ktoś podczas ich doświadczania nas nie nagrał… Już Grecy to rozróżnili dzieląc je na eudaimonię (eu – dobry, daimonion – duch) i hedonię. Pierwsza płynie z czynności witalnych, dodaje energii, rozwija i jest obiektywnie zdrowa. Hedonia to przyjemność, zazwyczaj krótkotrwała i związana z niezdrowymi rzeczami. Więcej o nich w artykule o czynnościach witalnych.
Dlaczego się martwimy?
Bo czeka nas za to pyszna nagroda… Ale, że jak? Mózg jest ślepy – wierzy (i reaguje prawdziwymi emocjami) tak samo na wyobrażenia i fakty. Nasze otoczenie jest pełne informacji podkopujących jedną z najważniejszych potrzeb każdego czyli poczucie bezpieczeństwa. Niepokój, lęk, stres i strach związane z zagrożeniami – czysto teoretycznymi i zazwyczaj totalnie abstrakcyjnymi i na które nie mamy absolutnie żadnego wpływu – są podsycane głównie w mediach. Skoro takie informacje są tak powszechne to na nich zaczynamy budować obraz świata, co nazywa się zasadą dostępności i jest jednym z klasycznych błędów poznawczych. Zaczynamy martwić się na zapas. Dlaczego tak się dzieje skoro martwienie się na zapas jest przeciwskuteczne?
Jak powiedział Mark Twain „całe życie bałem się tego co się nigdy nie wydarzyło”. Moment klucz to „nie wydarzyło się”, bo zazwyczaj się nie wydarza. Dochodzi też myślenie magiczne – martwienie się na zapas „powoduje”, że coś złego się nie wydarza, mamy też aspekt społeczny – wspólne martwienie się w niezdrowy sposób łączy ludzi.. W związku z brakiem zdarzenia mózg odczuwa ulgę, chwilowy spokój oraz luz. Odczytuje je jako nagrodę za martwienie się, odpala dopaminę i ma świetny powód do tego, aby snuć następne czarne scenariusze, najlepiej jeszcze czarniejsze i w większej ilości… Więc np. rozsiadamy się przed telewizją informacyjną jeszcze wygodniej lub chłoniemy teorie spiskowe. To dwie strony tego samego medalu – wywołują lęk, napięcie, niepokój, strach i stres. Zdrowy mózg nie gwarantuje zdrowych myśli, dlatego tak ważna jest uważność.
Podsumowanie
Nie da się czuć lepiej bez myślenia lepiej. Chcąc się wyłącznie czuć lepiej włączamy natychmiastowy mechanizm nagrody i dopamina chwilę podziała. Chwilę. W tym miejscu prawdziwe jest przysłowie, że co nagle to po diable… W przypadku emocji tu i teraz dobre jest tylko na teraz, na resztę życia już nie… Tylko wewnętrzna zmiana daje zewnętrzne rezultaty.

Zostawiam polecajkę 🙂 Może przypadnie Ci do gustu. W moim odczuciu jest świetna.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5103718/potega-ulgi-od-ulegania-do-uwolnienia
Dzięki wielkie Ania!!
[…] Potrzeba przynależności to podstawa kultury klanowej. Jest niezwykle silna i bardzo często sporo osób ma tu deficyty. Mając tu brak łatwo wejść w środowiska, które tę potrzebę będą zapewniać. Z dobrymi intencjami lub mniej, prawdziwie lub iluzorycznie… Moda kapitalnie się tu wpisuje, bo mamy formalne i mniej formalne grupy, które tworzy i wspiera. Oczywiście sprzedając nam pewne ich atrybuty… Grupy przystojnych, atrakcyjnych, modnych, na czasie, lepszych, wyjątkowych, docenionych. Wszystko to grupy, do których podsycana jest chęć przynależności. Opakowywane są w emocje, które chcemy odczuwać. A emocje mówią, że trzeba działać natychmiast. Natychmiast czyli bez zastanowienia. Są tu dwie ery: Emocja Reakcja Akcja to pierwsza, bezrefleksyjna i automatyczna, druga to Emocja Refleksja Akcja, gdzie sygnał poddajemy pod świadomą ocenę i dopiero potem działamy; więcej o odczytywaniu emocji piszę tutaj. […]
[…] Wizja przebiegu randki, rozmowy o pracę, przyszłości małżeństwa, rozwoju dzieci, pogody, drogi i czasu podróży to również formy wyników, do których często się przywiązujemy, o czym świadczą zazwyczaj towarzyszące im silne emocje. Najczęściej takie jak stres, napięcie, frustracja czy złość. Złość o brak kontroli i wpływu na to, czego kontrolować nie możemy. Jedyne na co mamy wpływ to, po pierwsze, własny sposób myślenia o danej rzeczy. Po drugie wpływamy na proces, nie wynik… O tym jak odczytywać emocje piszę więcej tutaj. […]
[…] Powiadomienie na czerwono? Też bez przypadku. Biologicznie to kolor ostrzeżenia i niebezpieczeństwa, a więc czegoś na czym warto – jak najszybciej – się skoncentrować. Emocje powodują zmianę naszego zachowania. Chcą dla nas dobrze, jednocześnie chcą aby zadziałać natychmiast co już niekoniecznie będzie służyć. O tym “natychmiast” wiedzą oczywiście twórcy aplikacji i liczą, że – jak mawiał król Julian: zrobimy szybko zanim zorientujemy się, że to bez sensu… Usiedliśmy “na chwilkę” a minęło 20, 30 czy 40 minut… O tym jak odczytywać emocje piszę tutaj. […]
[…] Pierwszy sygnał to emocje. Jeżeli są to emocje dodające energii, wzmacniające i podnoszące to warto włączyć uważność bo to może być to. Warto następnie zobaczyć czy dana rzecz jest dla nas zdrowa, bo bywa, że robiąc coś szkodliwego odczuwamy pozytywne emocje. Np. hazard dużo silnych emocji da, jednak daleki jest od zdrowia. O tym jak podchodzić do odczytywania emocji piszę szerzej tutaj. […]
[…] Temat na książkę… Kluczem i szybką wskazówką są emocje: dodają energii i wzmacniają? Warto daną rzecz zrobić. Pomieszanie strachu i ekscytacji? Rób. Osłabiają, drenują z sił? Świetnie zastanowić się czy jest sens kontynuować. Nuda? Bezcenna informacja, że warto zmienić kierunek. O odczytywaniu emocji. […]
[…] Emocje towarzyszą jedzeniu i temu co obok się dzieje. Świętowanie, żałoba, awanse, rozstania… Warto na emocje patrzeć i zobaczyć w jakiej erze się jest. Są dwie: e.r.a. i E.R.A. Mamy na początku emocję na końcu podejmowaną akcję, różnica jest w środkowym “r”. W pierwszej “erze” akcja jest podejmowana bezrefleksyjnie na bazie podświadomej reakcji i oceny, w drugiej reakcję zastępuje refleksja. Emocje towarzyszące jedzeniu mogą być kapitalnym przewodnikiem, wręcz GPS’em, warto jednak wiedzieć jak na nie patrzeć, aby pomagały zamiast ograniczać. […]