Starożytni Grecy wiedzieli to, co z początkiem XX wieku odkrywa niedawno narodzona psychologia. Szczęście, pomyślność, samorealizacja i życiowy rozkwit mają niezwykły wpływ na jakośc życia. To stan, który przynosi radość i spełnienie. Eu – dobry, daimonion – duch.
Moje obrazy do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.
Tysiące lat później jaźń Jung uznaje za najważniejszy archetyp. Zapewnia ona równowagę i integrację nieświadomego, prowadząc do rozwoju własnych zdolności i harmonii. Abraham Maslow, Carl Rogers i wielu innych samorealizację uznają za podstawę głębiej rozumianego szczęścia. Różne nazwy tego samego zagadnienia.
Współczesne szkoły myślenia mówią m.in. o czynnościach witalnych. Mają one miejsce kiedy czas traci na znaczeniu, pojawia się ekscytacja i inne wzmacniające emocje. To rozwijanie silnych stron i potencjału zamiast koncentracji na słabościach. Satysfakcja bez względu na rezultaty. Ciekawość i radość odkrywania.
Jest znaczna różnica między przyjemnością, a radością. Pragnienia i chęć zaspokojenia dotyczą obu z nich. Istotne są formy i sposoby. Bo ta sama potrzeba może być różnie zaspokajana. Na przykład nie potrzebujemy alkoholu tylko zabawy, relaksu, odpoczynku, zmniejszenia stresu.
W filozofii, szczególnie u Arystotelesa, eudaimonia jest czymś innym niż chwilowa przyjemność. Hedonia i tytułowa eudaimonia. Pierwsza bywa często powodem do wstydu i – mimo chwilowej przyjemności – długoterminowo jest zazwyczaj szkodliwa i przynosi wysokie koszty. „Wszystko jest dla ludzi” to racjonalizacja picia trucizn, wdychania rakotwórczego dymu czy jedzenia śmieci. Dla dziennikarskiego porządku wspomniani Grecy hedonii też się oddawali. Mieli od niej nawet bóstwa jak Dionizos, a paliwem tego, co działo się na bachanaliach był alkohol. Mimo wielkiej ich mądrości i filozofii znać drogę to jedno podążać nią to drugie…
Tyle pokrótce o hedonii, druga strona to rozwój, wzrost, spełnienie, szczęście i radość. Tu i teraz oraz tam i wtedy. Nasze dziś wpływa na nasze jutro, a nasze dziś na każdym kroku bombarduje nas okazjami i przestrzeniami do chwilowej przyjemności powodowanej zastrzykami dopaminy.
Nauka 2500 lat po Grekach potwierdza – mózg jest jednym wielkim gruczołem i w zależności od emocji wytwarza masę substancji. Wspierających nas bądź nie. My wybieramy, brak wyboru też jest wyborem. Co się stanie jak coś zmienię? Co się stanie jak niczego nie zmienię?
Mózg i rozum. Ten pierwszy, wspierany przez czysto biologiczne mechanizmy, dąży do hedonii – miło ma być łatwo, szybko i natychmiast. Zaspokoić popędy, nieważne są konsekwencje… Krótkoterminowa dopaminowa nagroda to moment kiedy zamiast umysłu za sterami naszego zachowania zasiada właśnie tzw. gadzi mózg. Dość stary bo ma około 300 milionów lat, rozum tylko 4 miliony. Jesteśmy więc mocno sterowani przez pierwotne części układu nerwowego, do tego one czasem potrafią odciąć zasilanie i kontakt z częścią odpowiedzialną za racjonalne podejście. Więcej jest połączeń odpowiadających za wpływ emocji na zachowanie niż tych, dzięki którym myśli wpływają na emocje. Rozum zrozumiawszy mózg może tu jednak bardzo pomóc.
Rozum, najlepiej dogadany z ciałem i z sercem, może skutecznie dążyć do eudaimonii… Dobry Duch. Co ciekawe ciało od umysłu/duszy oddzielił Platon… Przez wieki było jednością, potem ten podział zaakcentowała religia chrześcijańska, traktując ciało w daleki od wsparcia sposób… Dzisiejsza nauka ponownie jednoczy je mówiąc o całości „ciałoumysłu”.
W zdrowym ciele zdrowy duch? Tak, warto jednak też podejść odwrotnie – zdrowy duch wpływa na zdrowe ciało. A wtedy i nam i wszystkim naokoło będzie lepiej.
Ilustracje do wpisów to moje obrazy, do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.

Add a Comment