bez-tytulu-3

Okno z widokiem na miasto…

Tak napisano w ofercie na bookingu. A po polsku i w praktyce: mieszkanie od strony bardzo hałaśliwej ulicy, gdzie ruch nie ustaje nawet na chwilę… Kilka słów o słowach i tym co różni wpływ od manipulacji.

 

Moje obrazy do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.


Powiedzenie „zmień swoje słownictwo, a zmienisz swoje życie” ma wielki sens. Słowa to pierwsza warstwa, istotna, nawet bardzo, a dalej o tym dlaczego „czepiać się słówek” jednak warto. Zarówno tych jakich sami używamy, jak i tych, których używają wobec nas. Pod słowami kryją się myśli, druga ze świadomych warstw, nieświadomych jest dużo…


Wiele jest cytatów o myślach i tym jaki mają wpływ na nasze zachowania, nawyki, zwyczaje i życie. Większość z nich sugeruje aby na myśli „uważać”. Brzmi jak ostrzeżenie, bo większość z nas mogłaby mieć na drugie imię „uważaj”, jednak chodzi o uważność.


Najbardziej znana wersja to słowa Lao-Tse:

Uważaj na swoje myśli, bo stają się słowami.

Uważaj na swoje słowa, bo stają się czynami.

Uważaj na swoje czyny, bo stają się nawykami.

Uważaj na swoje nawyki, bo stają się charakterem.

Uważaj na swój charakter, bo staje się on twoim przeznaczeniem.


Psychologia podchodzi inaczej: słowa odzwierciedlają myśli i to jeszcze jest świadomy poziom. Myśli prowadzą do, zazwyczaj, nieświadomych rzeczy: przekonań, wartości, potrzeb czy – finalnie – tożsamości. Jung zauważa, że to, co nieuświadomione powraca, a my nazywamy to przeznaczeniem… Mało jest tu przypadków, głównie ukryte zależności, a coś czego przyczyn nie widzimy albo nie rozumiemy łatwo oddać czynnikom zewnętrznym jak los, magia, liczby, gwiazdy itp.


Myśli są na powierzchni, możemy się im świadomie przyglądać. Podążać za nimi lub pozwolić przepłynąć. To drugie jest dużym wyzwaniem, a można to sprawdzić próbując przez kilka minut to zrobić… Myśli i zachowania są świadome, natomiast przekonania, wartości, potrzeby i tożsamość już często są zepchnięte w nieświadomość, co powoduje, że większość postanowień – nie tylko noworocznych – pozostaje na papierze. Uważność na myśli pozwala do tych ukrytych rzeczy docierać i je odkrywać. 


Uważność na słowa pozwala też demaskować manipulacje i sformułowania mające na celu zmienić nasze zachowanie. Zazwyczaj na korzyść innych, o czym w dalszej części.


Słowa warte uwagi


Udało się… To najpowszechniejszy przykład i wstęp do zagadnienia siły sprawczej. Zamiast umieć to „wychodzi”, zamiast robić „się udaje”. Amerykanie mówią jednak „you did it”, a nie „it happened”… Zewnętrzne ulokowanie siły sprawczej, przyczyn sukcesów, postępu czy rozwoju jest przeciwskuteczne i demotywujące. Oddaje przyczyny sukcesu czy umiejętności na rzeczy zewnętrzne od tej osoby niezależne. Podświadomie uczymy się wtedy, że to, co osiągamy jest „przypadkiem”, „szczęściem” czy się „udaje”. Przestajemy dostrzegać własne działanie, postępy, wkład i pracę. Może towarzyszyć temu tzw. syndrom/fenomen oszusta i lęk przed sukcesem.


„Trzeba”, „muszę” „powinienem” – kluczowe słowa na jakie zwraca uwagę podejście poznawczo-behawioralne. Sugeruje ich zamianę na „chcę/nie chcę”, „decyduję” czy „wybieram”. Dziwne i początkowo niewygodne bo niesie za sobą odpowiedzialność. Ponownie siła sprawcza. Podobnie jest z generalizacją, znowu słowa, a uogólnienia to częsty początek sporu. Bo wszystkie kobiety, a mężczyźni zawsze, bo Ty nigdy… Kto zna? Pamiętaj aby nigdy nie używać słów „zawsze” i „nigdy”.

 

Niezły przykład żonglerki słowami to współczesne podejście do palenia. Ograniczono sprzedaż bardziej uzależniających smakowych produktów, jednak producenci momentalnie wprowadzili nowe wersje, które oczywiście obeszły przepisy. Co prawda one od dawna już nie nazywały się papierosami tylko wkładami, a palenie nie było paleniem tylko vapowaniem, a osoba paląca „vejperem” zamiast palaczem, ale to jest to samo. W komunikacji mamy już coś innego do tego jest to „zdrowsze” więc „ok”, pojawienie się zdrowia w tym kontekście? Przypadek… ? Oczywiście, że nie. Ciekawe badanie pokazało, że osoby palące, które zainspirowano do zdrowego odżywiania paliły więcej niż reszta palących na typowej diecie. Troszkę jak na zasadzie, że jak pogłaskałem dwa pieski to „mogę” jednego kopnąć.


Stoiska sprzedające to świństwo – dodatkowo opakowane w designerskie gadżety –  nazywane są „strefami rozwoju” i „przestrzeniami inspiracji”… Manipulacja językowa taka sama jakiej używają np. snajperzy – człowiek to „cel” lub „obiekt”, który się „likwiduje” czy  „zdejmuje”, a nie zabija.  Różnica taka, że od palenia umiera znacznie więcej osób niż ginie od strzału snajpera… Myśliwi podobnie: polowanie to „tradycja”, wprowadzanie w świat „męskości”, krew to „farba”, ranne zwierzę zamiast krwawić to „znaczy”, a jego poroże to „trofeum”… W jakiej walce zdobyte już się nie mówi, rzadko się też wspomina, że 7/10 myśliwych to politycy.


Chora osoba to w medycynie „przypadek” , a nie konkretny człowiek… Dehumanizacja, mająca na celu pewną „ochronę” lekarzy i ich psychiki mierzącej się regularnie i ponad normę ze śmiercią i cierpieniem. Ekstremalny przykład to stopniowa zmiana podejścia do Żydów w Niemczech lat 30… Słowa miały tam duże znaczenie…


Wymęczone laboratoryjnymi eksperymentami szczury się „utylizuje”, a nie zabija, i oczywiście ta „utylizacja” jest dla nich „pomocą” i ulżeniem w zadanym wcześniej cierpieniu. Info od osoby, która w labie pracowała. Jeśli już jakaś ulga to dla kogoś wykonującego to zadanie… Pluton egzekucyjny dlatego zawsze składał się z kilku osób – ktoś zawsze miał ślepe naboje, aby po wykonaniu wyroku każdy mógł mieć nadzieje, że jednak to jego strzał był chybiony… Takie obejście sumienia. 


Idąc dalej mamy nazywanie wrogich nam osób poprzez określanie ich jako zwierzęta – klasyka. Hmm, a jakie zwierzę zabija i męczy inne dla przyjemności, zysku czy władzy…? Dehumanizacja. Byle nie nazwać rzeczy po imieniu. To pewien specyficzny przypadek kultury plemiennej – my i oni. Oni oczywiście gorsi. Ocena. Agresję najłatwiej zbudować na empatii dla „naszych” i oskarżaniu „ich”. Co aktualnie świetnie pokazują komunikaty dotyczące uchodźców i jak na tym polu podsycana jest polaryzacja. 


Z lżejszych rzeczy piłkarze jak zwyciężą w meczu to mamy „wygraliśmy”, a jeśli zostaną pokonani to „oni przegrali”. Znana aplikacja do języków mówi „zero błędów”, a można by „wszystko dobrze”. Nawet przy 100% poprawności mamy akcent na błędy… „Mamy wszystko czego potrzebujemy” zamiast „niczego nam nie brakuje”. Jak nie ogarnę angielskiego, to przestanę się rozwijać, a można, że ogarnięcie języka otworzy mi większe możliwości rozwoju. Niby to samo, a jednak różnica jest spora, choćby dlatego, że mózg bardzo skutecznie pomija „nie”, a formułowanie celów przez zaprzeczenie, odmowy i zakazy jest przeciwskuteczne. Mózg jest ślepy – wierzy we wszystko co mu mówimy, warto więc mówić świadomie.


Kiedy więc jest manipulacja a kiedy perswazja i wpływ? 


Wpływ jest zawsze. Klucz jest w intencji wpływającego – jeśli ma na celu nakłonienie do działań, które będą służyć np. zdrowiu, przyjaznej komunikacji, realnej ekologii, unikaniu przemocy czy dobrym relacjom to mamy perswazję. Jeśli efektem jest jakakolwiek krzywda osoby, której zachowanie jest tym wpływem modyfikowane to mamy manipulację… 


Główną taką „czarną” intencją jest zysk. Przemysł tytoniowy, alkoholowy, fastfoodowy, spora część kosmetycznego, modowego i tzw. „beauty” kieruje się wyłącznie rządzą zarobków. Liderami są tu największe korporacje internetowe, zatrudniające sztaby psychologów, behawiorystów i neurobiologów, którzy bazując na mechanikach odwołujących się do głębokich mechanizmów powodują aby jak najwięcej czasu spędzać z ich produktami. Aplikacjami społecznościowymi, zakupowymi, grami, wirtualnymi kasynami. Nasz czas ich pieniądze. Przykryte kontaktami, bezpieczeństwem, przynależnością, rozwojem, troską i relacjami. Prawdziwe potrzeby realizowane w fikcyjny sposób, a że powiększa się fala depresji, problemów z jedzeniem, uzależnień itp. to już nieważne. Im większa firma tym więcej manipulacji i dalej od etyki, ale… Łatwiej ludźmi manipulować niż uświadomić im, że są manipulowani… 


Będąc przy liczbach – wbrew powiedzeniu – potrafią kapitalnie kłamać. Dokładnie to okłamuje nas pewien rodzaj ich postrzegania. Jesteśmy tak niesamowicie podatni na błędy poznawcze, że interpretacja liczb jest daleka od matematyki i racjonalizmu. Odpowiednie zestawienie powoduje, że tańczymy jak nam zagrają. W manipulacji za pomocą liczb przodują banki, ubezpieczyciele, sprzedawcy i oczywiście szukające sensacji na każdym kroku media. Aby nasz czas stał się ich pieniędzmi to potrzebna jest nasza uwaga, a media to jej targowisko…


500 to „mniej” niż pół „tysiąca”, a „ćwierć miliona” to „więcej” niż 250 tysięcy. Jeśli 10% osób w Polsce choruje na chorobę X, to jest to co innego, niż 380 000 ludzi. Zniżka 20% na auto za 100000 to mniej niż zniżka 20000 za auto w cenie 100000. Kup 2 za 50% to drożej niż kup jeden, a drugi dostaniesz gratis. Strategia dawania czegoś „za darmo” ma na celu zmienić nasze zachowanie i ponownie wracamy do pytania o intencję…


W USA zorganizowano kiedyś akcję mającą na celu nakłonić nastolatków aby unikali palenia. Nastolatek jak to nastolatek buduje swoją indywidualność na opozycji. Autonomia – zdrowa czy niezdrowa – nieważne, przynależność do grupy z wieloma rzeczami, w tym ze zdrowiem, wygrywa. Wykorzystano więc tę cechę i skierowano energię nastolatków aby zbuntowali się przeciwko manipulacji i krzywdzie wyrządzanej ludziom przez firmy tytoniowe. Efekt był taki, że pozytywna perswazja ugięła się pod wpływem manipulacji ze strony koncernów i ich presji na polityków. W efekcie nacisków zakazano tej kampanii bo była tak skuteczna… 


W marketingu czy polityce manipulację określa się więc mianem „skuteczności”. Inaczej spora szansa, że wielu pracowników zajmujących się sprzedażą wątpliwych w swej jakości i potrzebie posiadania dóbr i produktów jednak ugięłoby się pod ciężarem wyrzutów sumienia. Psychologia społeczna ciekawie pokazuje jak zmienia się podejście do uczciwości w zależności od punktu siedzenia. Jeśli ja oszukuję to jestem skuteczny, a jeżeli oszukują mnie to są nieuczciwi. Jeśli inni oszukują, ale mi pomagają to też są ok. Dużo jest takich zależności…

 

Dla zasady warto jeszcze wspomnieć o jednym – neutralnym – rodzaju manipulacji jaką jest manipulacja eksperymentalna. To celowa zmiana warunków, które wpływają na wyniki eksperymentu i pozwalają zbadać np. reakcje ludzi i ich przyczyny.


Uważność na słowa to coś dalekiego od „czepiania się” czy „łapania za słówka”. Słowa dowodzą myśli, a te – już często nieświadomych – wartości, przekonań, potrzeb i tożsamości… Jung mówił, że to, co nieuświadomione powraca, a my nazywamy to przeznaczeniem. 


Umysł i sposoby myślenia czasem wymagają modyfikacji. Umysł broni się przed aktualizacją – choć działa potem lepiej – to potrzeba tu wręcz hakowania. Słowa są do tego środkiem, a świadomość programistą. 


Są okna, które ranią. Warto je zamknąć, nieważne jak piękny jest widok…

 

Ilustracje do wpisów to moje obrazy, do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *