witalne-3

Rób to co lubisz. 10 praktycznych umiejętności do poprawy jakości życia, część 3.

Czynności witalne dają radość (nie mylić z przyjemnością), satysfakcję i spełnienie bez względu na rezultaty. Dają też poczucie szczęścia niezależne od zarobków i sensu życia; mają korzystny wpływ na ciało i ducha. Dlaczego tak rzadko więc je robimy?

Zanim przejdę do tego co robić, to skupię się na tym czego nie robić, bo często zamiast próbować coś robić świetnie przestać sobie przeszkadzać…

Warto pozbyć się mentalnych hamulców ręcznych, często instalowanych w przysłowiach i przekazach typu: „nie wypada”, „jesteś za stary” czy klasyczne „co ludzie powiedzą”. Ze strachu przed opinią i oceną rezygnujemy z najcenniejszych dla nas rzeczy

Dochodzą oczekiwania społeczne i rodzinne: „po tych studiach będziesz miał dobrą pracę”. Nieważne, że nie będę jej lubił i żył od weekendu do weekendu. Niespełnieni rodzice będą usatysfakcjonowani „sukcesami” dziecka. Nie będą, ale wydaje im się więc cisną… Tymczasem warto aby byli spełnieni szczęściem własnych dzieci, zamiast ich wynikami.

– ciekawość to pierwszy stopień do piekła,

– gdyby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała,

– nie ciesz się bo diabeł nie śpi…

 

Jeśli popatrzeć głębiej są to toksyczne przysłowia, które wgrywają niezdrowe i ograniczające przekonania. Masa z nich jest kierowana zwłaszcza do dzieci: „nie biegaj”, „spadniesz”, „wywalisz się”, a generalnie 90% mogłoby mieć na drugie „uważaj”… Tak instalowany jest strach przed nowym, przed doświadczaniem, co ogranicza możliwości poznania i odkrycia tego co dla nas witalne. W konsekwencji potem nudna praca, nudne życie, czekanie na piątek i impreza, na której w alkoholu topi się rozczarowanie zmarnowania kolejnego tygodnia…

Jak już jesteśmy przy imprezach: jest różnica między radością, a przyjemnością. Tym co daje radość można się z dumą pochwalić, a wiele przyjemności często jest powodem do wstydu i modlitwy żeby ktoś ich przypadkiem, lub celowo, nie nagrał. Jest do dość dobry filtr do rozróżnienia, poza oczywiście tym, że to co witalne jest dla nas po prostu obiektywnie zdrowe. Odkrycie jest dość stare bo pochodzi ze starożytnej Grecji gdzie eudaimonia (eudaimonion – dobry duch) była właśnie radością i czymś zdrowym dla ducha, a hedonia niekoniecznie…

Kolejny mit to, że „trzeba mieć talent”. O tym czym jest talent i czy rzeczywiście ma takie znaczenie było innym razem, a tu dwa słowa. Wychodząc ze szkoły lista talentów jest krótka: ścisły, humanistyczny, sportowy, plastyczny, muzyczny i ewentualnie do języków. I tyle, z czego ten ostatni jest jednym z największych mitów: szkoła w fatalny sposób uczy języków i dlatego tak niewiele osób się ich tam skutecznie uczy… Za to uczy się i wgrywa przekonanie, że nie mają „talentu”. Tymczasem predyspozycji jest znacznie więcej niż „szkolne”. Talent to m.in. coś czego robienie daje radość i spełnienie bez względu na wyniki. Więc robię tego coraz więcej, a jak coraz więcej to staję się coraz lepszy. Z czasem staję się bardzo dobry. I jeżeli to co lubię robić daje satysfakcję, jest ludziom potrzebne, a ja umiem to skutecznie sprzedać to mam przepis na pracę gdzie nie czeka się na piątek.

Trzeci punkt poprawy jakości życia nabrał wagi gdy zaczęto badać ludzi chorych na raka. Niestety rzadko wychodzi poza kręgi psychoonkologii i wsparcia dla chorych i ich rodzin. Jedni po usłyszeniu diagnozy szybko się załamywali i umierali, a inni (przy tym samym leczeniu farmakologicznym), albo żyli dużo dłużej albo w ogóle zdrowieli… Jak to się działo? Psychika i jej wpływ na ciało. Przez ponad 30 lat badał to Carl Simonton i z jego pracy wyrosła Terapia Simontonowska, będąca odłamem Racjonalnej Terapii Zachowania.

Diagnoza – rak. Skoro mam tylko rok życia to albo się poddaję, albo wszystko mi jedno. W pierwszym przypadku umieram szybko, natomiast jeśli mi wszystko jedno to luzuję wszystkie „nie wypada”, „jestem za stary”, „jestem za młody”, „co ludzie powiedzą” itp. Nie mam już wiele czasu i zaczynam robić to na co od dawna miałem ochotę. To daje radość, a radość wpływa na mózg, który zaczyna wydzielać masę bardzo pomocnych organizmowi substancji. Neuropeptydy i inne koktajle hormonalne i chemiczne podnoszą odporność organizmu i wpływają korzystnie nie tylko w walce z rakiem, ale i na co dzień. 

Bardzo ważne, a czasem kluczowe jest wsparcie bliskich. Jeśli słyszę „po co ci te fanaberie”, „po co się tak męczyć”, „co ci z tego”, „na stare lata się zachciało” to jest to dalekie od wspierającego i czasem oznacza rozważenie ograniczenia kontaktów z takimi osobami. Warto mieć obok kogoś kto powie „zrób to”, wysłucha, nie będzie oceniał i krytykował, a jak coś nie wyjdzie to powie „ojojojoj”. 

Czynności witalne poznaje się po emocjach. Radość, ekscytacja, pobudzenie, generalnie wzrost energii. Czasem podszyty strachem, jeśli jednak strach miesza się z ekscytacją to jest to sygnał „zrób to”. Czynności antywitalne również poznaje się po emocjach „negatywnych”: nuda, stres, frustracja czy złość pokazują, że może warto iść gdzieś indziej i coś innego robić. 

Czas traci na znaczeniu. Miałem sobie coś porobić 20 minut, a jakoś „zeszło” 2 godziny… Warto więc patrzeć kiedy czas znika i co wtedy robimy. Jest tu pewna pułapka realizowania prawdziwych potrzeb w fikcyjny sposób. Przodują tu social media, podobnie też cały sezon serialu na raz nie nasyci, chyba że jesteśmy filmoznawcami, recenzentami kina czy psychologami obserwującymi schematy tam zastosowane, więc jak zawsze: zależy. Dlatego, że „to zależy” warto zachować uważność i patrzeć czy krótkoterminowo, a zwłaszcza długoterminowo, dana rzecz jest dla nas zdrowa. Dla ciała i dla ducha.

 

Czyności witalne związane są też z brakiem przywiązania do wyniku. Satysfakcja bierze się z procesu i drogi, a nie z celu czy np. zajętego w zawodach miejsca. Wyniki stanowią wartość informatywną. Zamiast być z założenia niestabilnym fundamentem poczucia wartości, pozwalają np. obserwować progres i z niego czerpać satysfakcję. Będąc ostatnim jestem spełniony i nie czuję się gorszy. Ktoś lepszy jest powodem do inspiracji i nauki zamiast dołowania się i karmienia poczucia bycia beznadziejnym. Nie ma porażek są tylko lekcje, bo „porażka” to sposób myślenia.

Ludzie częściej dokonują zmiany życia w procesie desperacji niż inspiracji… Decydujemy się na zmianę przeważnie wtedy kiedy trwanie w dotychczasowym podejściu powoduje więcej trudności niż zmiana… Trudno osiągnąć coś nowego używając starego sposobu myślenia. Ja mimo wszystko zachęcam do zmian w drodze inspiracji.

 

Statki są bezpieczne w porcie, ale rolą statków nie jest stać w porcie.

Ilustracje do wpisów to fragmenty moich obrazów, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

11 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *