strona-gaia

Gaia

Co się stało z kobiecością? Ten wpis to moja krótka, subiektywna i prywatna obserwacja drogi jaką przemierzyła kobiecość. Przemyślenia oparte na wielu lekturach patrzących z perspektywy biologii, kultury, religii czy psychologii.

 

Moje obrazy do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.

 

Gaia to w mitologii greckiej wyłoniona z chaosu Matka-Ziemia, bogini wszechświata. Matka Natura, Matka Ziemia, Bogini Matka, kult płodności. 

Pierwotne ludy czczą cud i tajemnicę narodzin, a w ówczesnej sztuce podkreśla się fizyczną stronę kobiecości: ogromne piersi i bardzo szerokie biodra. Prehistoria w religii to kobiecość, starożytność to mniejszy lub większy balans, nowożytność kieruje się jednoznacznie w stronę męską… 


Nadchodzi moment kiedy kwestia narodzin przestaje być dla mężczyzn tajemnicą. Orientują się, że jednak mają w poczęciu udział co staje się początkiem patriarchatu. Kończy się matriarchat, gaśnie kult płodności i kobiecości. Długie panowanie – jeszcze nie autorytarne – stopniowo rozpoczynają mężczyźni, a seksualność kobiety z czasem staje się bardzo kontrolowaną rzeczą. Kultura staje się coraz bardziej androcentryczna, czyli to, co męskie jest w wielu przypadkach lepsze, ważniejsze i decydujące…


Przejście ze zbieracko-łowieckiego na osiadły tryb życia powoduje koncentrację na majątku. Łatwiej ograbić innych niż samemu zdobywać czy hodować. Kto jest matką jest poza sporem. Istotna staje się natomiast kwestia kto jest ojcem danego dziecka. Pojawiają się regulacje kulturowe i religijne, a małżeństwo jest przede wszystkim kontraktem majątkowym i sposobem na łączenie rodów, o miłości zacznie mówić się nieco w poematach, a więcej w filmach z XX wieku… Wracając do dawniejszych czasów pojawia się kult „czystości” i dziewictwa, a cielesność kobiety jest coraz mocniej – delikatnie mówiąc – regulowana.


Egipcjanie mają balans: bóg Ra jest w niebie, Izyda na ziemi. Jest też Nut – niebieska matka i Geb – ojciec ziemia, ta para jest już mniej znana. Późniejsza kultura – pod wpływem greckiej – utrwaliła wyłącznie dualizm niebo-męskość/ziemia kobiecość. Następuje powolne marginalizowanie żeńskich bóstw. Egipcjanie nazwali kulturę, wierzenia i filozofię grecką za będąca na znacznie niższym poziomie, to ona jednak zdominowała dzisiejszą naszą kulturę.


Poganie, Grecja czy Rzym mają nadal wiele bogiń, jednak w panteonie najważniejsi są już zazwyczaj męscy bogowie. Następnie kobiecość w religii w zasadzie zanika, a bogowie przenoszą się do nieba i stają się głównie męskimi postaciami. Weźmy 3 największe religie na świecie – wszędzie Bóg jest mężczyzną. Allah, Bóg Ojciec, Bóg Ojciec, Chrystus, dodać by można jeszcze Buddę. Bóg Izraela, czyli Jahwe, początkowo miał żonę Aszerę. Była patronką typowo kobiecych spraw i bóstwem równym mężowi. Została jednak stopniowo marginalizowana, potem zdegradowana, w końcu dokonano „rozwodu”, z czasem odsądzono od czci i wiary, zakazano kultu, a wszelkie jej przedstawienia zniszczono.


Bóg tworzy Adama. U nas to imię, w oryginale to słowo oznacza „człowiek”. Ewa wg niektórych – mniej znanych jak alfabet ben Syracha – tekstów jest drugą żoną Adama. Pierwszą była Lilith – silna, niezależna, wiedząca czego chce i będąca na równi z partnerem. Adam wolał jednak uległą i posłuszną… Lilith stała się więc demonem i wygnano ją na pustynię… Dokładniej mówiąc uczyniono z niej demona obarczając winą za poronienia i choroby małych dzieci. To jeden z wielu przypadków feminizowania tego, co stanowi niezrozumiałe zagrożenie. 


Nie potrafiąc czegoś wyjaśnić starożytni (i nie tylko) oddawali to magii, duchom czy demonom, często żeńskim… Ilu mężczyzn zostało oskarżonych o „czary”…? Czy w przypowieści o jawnogrzesznicy padają pytania o partnera tej kobiety? Chrystus daje jej wsparcie i jednocześnie w bardzo wyrafinowany sposób stawia te mocno niewygodne pytania…


Kręgi kobiet, spotkania i obrzędy współczesnych „czarownic”, powrót do rytuałów słowiańskich pokazują dziś potrzebę bliskości z kobiecością. Aż chciałoby się wspomnieć o kryzysie męskości, to jednak kiedy indziej. Żeńskie bóstwa odżywają, wiele osób zwraca się do bliskości z naturą. Przychodzi zrozumienie i świadomość, że kobieta to ktoś więcej niż matka, której rola mocno zdominowała postrzeganie tego, co żeńskie. Gdzieś w tle, obok madonny, kroczy ladacznica… Pejoratywne i instrumentalne podejście do seksualności kobiety ma tysiące lat historii… W Polsce mamy jeszcze szczególny przypadek: Matkę Polkę… Pojawia się coraz częściej potrzeba rozwinięcia energii żeńskiej innej niż ta związana z macierzyństwem. Rosnąca świadomość, że przekaz „bądź grzeczna, dobrze się ucz i ładnie wyglądaj” jest destrukcyjny dla dziewczynki, dziewczyny, a w efekcie dużej części życia kobiety. 


Współczesne filmy często mają kobiety za główne bohaterki, popatrzmy chociaż na Wonder Woman, współczesne Gwiezdne Wojny, czy nawet – dawniej – tak pełne testosteronu Predator czy Mortal Kombat. Dziś kosmitę, z którym ledwo poradził sobie Arnold Schwarzenegger, pokonuje dziewczyna, a Shao Khan zostaje zwyciężony przez Kitanę. Dziewczynki widzą na ekranach silne i niezależne kobiety, szkoda jedynie, że ich tłem są słabi mężczyźni (np. popularna bajka Stitch), ale to inny temat. 

Siła jest kobietą. Moc Gai odżywa…


Ilustracje do wpisów to moje obrazy, do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie oraz w galerii Platon we Wrocławiu.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *