grafika-13

Wdzięczność. 10 praktycznych umiejętności do poprawy jakości życia, część 2.

Powodzenia – nie dziękuję… Dziękuję – nie ma za co… To popularni zabójcy wdzięczności. Jakie sposoby myślenia za nimi się kryją? Siła wdzięczności jest jedną z najzdrowszych i najbardziej wzmacniających emocji jakich możemy doświadczyć. Pomaga nam i innym. Co zrobić aby ją uwolnić?


Biologicznie serce generuje najwięcej energii w organizmie i ma najwięcej połączeń z mózgiem. Tak, serce i rozum mogą się więc dogadać. Choć kwestia energii emocji może brzmieć nieco jak latanie na dywanie to jesteśmy organizmami bio-elektro-chemicznymi. Impulsy nerwowe to energia, reakcje chemiczne to energia, emocje to różny stan energetyczny. Różne emocje mają różny ładunek: jedne dodają energii inne osłabiają. Badał to m.in. David Hawkins, co świetnie opisuje w książce „Siła czy moc”. Mózg jest też po prostu wielkim gruczołem, który wydziela mase substancji w zależności od doświadczanych emocji, mających ogromny wpływ na cały organizm i jego kondycję, stąd warto dbać o te popularnie zwane „pozytywnymi”.


Na drodze życia często próbujemy jechać na zaciągniętym ręcznym. Oczywiście można wlać lepsze paliwo i podkręcić moc silnika, jednak oprócz tego warto wg mnie ten hamulec jednak zwolnić. Lubię podejście, w którym chcąc osiągać więcej, najpierw warto przestać sobie przeszkadzać. Co jest tym hamulcem dla wdzięczności? Niektóre emocje, w szczególności te niewyrażone.


Jeżeli mamy w sobie dużo żalu, urazy, pretensji, frustracji, agresji, zawiedzionych oczekiwań i niespełnionych potrzeb to bardzo trudno dostrzec cenne rzeczy i znaleźć miejsce na wdzięczność. Nieprzypadkowo mówi się „chować urazę”. Właśnie: chować… Urazę, złość, frustrację. Co się dzieje jak trudne emocje się chowa? Idą sobie? Nie, zostają w nas, a nie uwolniona energia zostaje i tworzy napięcia w ciele… Bo żeby coś ukryć, czy w sobie zatrzymać i trzymać to potrzebna jest energia. Masę energii zużywamy na tego typu napięcia. Ściśnięte gardło, trudność z płaczem, ucisk w klatce piersiowej, przygarbiona sylwetka – tu nie ma przypadków. 


Jak uwolnić te zatrzymane emocje to znowu temat na dłuższy wpis… Jednym z pomocnych, a jednocześnie przewrotnych sposobów myślenia jest to, że one nam służą. Tak, w szczególności te uważane za “negatywne”. Każda z nich jest informacją o tym, że jakaś nasza potrzeba wymaga zaspokojenia, jakaś granica jest naruszana, czy robimy coś wbrew sobie. Jesteśmy jednak jedynym gatunkiem, który uzasadnia sobie trwanie w czymś niezdrowym. Jaką informację niesie złość? Czego mogę się nauczyć? Co zmienić? O co dla siebie zadbać? Po odpowiedzi na tego typu pytania często okazuje się, że wdzięczność do własnej złości jest czymś naturalnym. Bo każda emocja nam pomaga: albo coś robić albo czegoś nie robić, tylko nie mówi jak.


Masz to na czym się koncentrujesz. Skupiasz się na powodach do pretensji i zarzutów? “Niesprawiedliwości” świata? Tu mała dygresja: żyjemy w najlepszych czasach w historii świata, jednak głównie media pracują nad tym abyśmy uważali dokładnie odwrotnie. Przekazywane są głównie informacje negatywne, podlane niepokojem, stresem, niepewnością, lękiem i strachem. Na tej podstawie budujemy przekonania, że “świat jest zły” więc trudno o powody do wdzięczności. Będę o tym pisać więcej, a tymczasem polecam dietę nisko informacyjną czyli odstawienie wiadomości TV, portali informacyjnych czy filmików o teoriach spiskowych.


Dlaczego wdzięczność tak często jest zablokowana? 


Dziękuję bardzo! „Nie ma za co”. Jak to często pada… To odrzucenie wdzięczności i jednoczesne zdewaluowanie i zdyskredytowanie tego co się dla kogoś zrobiło… „Dziękuję za tę wiadomość”, pada „nie ma za co”, zawsze odpowiadam: dla mnie jest. Napisałeś, zainwestowałeś czas, znalazłeś tę informację, pamiętałeś, że mi była potrzebna i wysłałeś, dla mnie więc jest za co dziękować. I wtedy często pada takie… hmm, rzeczywiście… Ktoś powoli dostrzega wartość tego co dał. Właśnie: wartość. Warto nauczyć się cenić to co się komuś daje. Jeżeli zaczniemy cenić to co dajemy to uczymy się być wdzięczni samym sobie, a to z kolei pozwala okazać wdzięczność innym. Finalnie też odwrotnie – ułatwia aby przyjąć wdzieczność od innych skierowaną do nas.


Świetnie widać to na przykładzie komplementu skierowanego głównie w stronę kobiety. „Ładnie Ci w tej sukience”. „Eeee, stara, kuipiona na ciuchach”. 9/10 zostanie zdyskredytowanych i zdewaluowanych. Dlaczego? Będzie o tym osobny wpis, teraz tylko jednym zdaniem: cały marketing od dziecka instaluje przekonanie „jestem inna niż 'trzeba'”. Blondynka farbuje się na ciemno, brunetka na jasno, włosy kręcone prostuje, proste kręci…


„Powodzenia!” „Nie dziękuję”… Kolejne, tak popularne. Tu mamy odrzucenie wsparcia, wyparcie własnej siły sprawczej na zewnątrz oraz myślenie magiczne: że jak nastawimy się na negatyw to „na przekór” będzie dobrze. Widać to też w „życzeniach” połamania pióra, nóg czy rąk w zależności od tego co ma się powieść… Nie mając zaufania do siebie, świadomości własnych wartości i umiejętności pozbawiamy się mocy sprawczej oraz poczucia wpływu i zrzucamy odpowiedzialność na zewnątrz: na przypadek, szczęście, a potem w razie sukcesu, mówimy, że „się udało”… W przypadku niepowodzenia mamy usprawiedliwienie: „to nie moja wina”.


Przekonanie, często podświadome: „należy mi się” to też brak przestrzeni na wdzięczność. Skoro mi się należy to przecież trudno znaleźć powody do dziękowania. Podejście z poziomu „wymagam”, a często wymuszam, ma m.in. takie konsekwencje: brak wdzięczności po mojej stronie bo mi się należy i brak radości z dawania dla drugiej strony. W efekcie ja bardziej sfrustrowany, a druga osoba traci ochotę aby dawać.


Jeśli poczuję wdzięczność w swoją stronę, to poczuję ją w stronę innych… I wszystko sprowadza się ponownie do pracy nad własnym sposobem myślenia. Ale za co mam być wdzięczny? Oddychasz? Chodzisz? Jesteś sprawny i masz dach nad głową? Na który prawdopodobnie zapracowałeś albo pracujesz? Co osiągnąłeś do tej pory? Dzięki czemu? Czego się nauczyłeś? Jak radzisz sobie z trudnościami? Jak dbasz o siebie i bliskich?


Wdzięczność w stronę rodziców jest chyba największym wyzwaniem. Tu często jest masa pochowanych trudnych emocji, a one będą wdzięczność bardzo skutecznie blokować. Grubszy temat, koniecznie na osobny wpis, więc teraz tylko sygnalizuję, że o tym będzie, tak czy inaczej po opanowaniu wdzięczności w stronę rodziców potem zostaje już tylko zostanie Dalajlamą.


Z pomocą dostrzegania powodów do wdzięczności przychodzi też religia. Wszystkie systemy duchowości wypracowały rytuały wzmacniające wdzięczność. Jak jest istotna dla dobrej kondycji umysłu i ducha wiedziano już tysiące lat przed psychologią. Podziękowania dla Boga są bardzo ważnym, zdrowym i nieprzypadkowym rytuałem. Modlitwa podziękowalna skierowana do Boga pozwala zwrócić uwagę na ważne rzeczy, które masz lub robisz. Zamiast nieustannie Boga przepraszać za grzechy i winy (co akurat katolicyzm mocno wzmacnia), pokutować i trwać w lęku i niepewności, zobacz za co możesz Bogu podziękować? Jeśli nie wierzysz, to sam wybierz w stronę kogo i czego ją skierować, zadziała identycznie.


Jak to nie wystarczy to zawsze możesz uświadomić sobie, że wygrałeś jeden dość ważny wyścig aby tu być. W mikroskopijnej skali pokonałeś setki millionów konkurentów. Następnie jeszcze zostałeś zweryfikowany czy aby na pewno masz na ten świat przyjść bo organizm kobiety na kilka sposobów sprawdza jakość zapłodnionej już komórki jajowej. Także, tu można szczerze i prawdziwie powiedzieć sobie „jestem zwycięzcą”.


Rano, zanim wstaniesz, zamiast od razu sięgać po telefon, zatrzymaj się na chwilę zastanawiając się za co możesz być wdzięczny. Jak masz pustkę w głowie to daj sobie chwilę, a jak się będzie przedłużało to po prostu połóż ręce na własnym sercu, a powód znajdziesz.


Ilustracje do wpisów to fragmenty moich obrazów, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kerst

2 komentarze

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *