Przekazywane bezrefleksyjnie, a gdy im się przyglądnąć chowają w sobie kontrolę, zabobony, zastraszanie, wciskanie w szereg czy niezdrowe schematy. Odbierają ciekawość, kreatywność i otwartość. Wiele zawiera toksyczne oceny, osądy i podtrzymuje krzywdzący wzorzec. Krótka analiza grupy powiedzeń, które wg mnie są warte wymazania.
Nie ciesz się bo diabeł nie śpi.
Po pierwsze odbieranie prawa do radości… Po drugie mamy tu myślenie magiczne w postaci zakładania, że cieszenie się powoduje, że coś złego się stanie. „Zapeszamy”, więc lepiej się nie cieszyć. To zabobon – radość nie jest połączona z negatywnymi zdarzeniami i ich w żaden sposób nie „wywołuje”. Za to koncentracja na negatywach powoduje częstsze ich dostrzeganie. Mamy to, na czym się koncentrujemy.
Pozytyw to zdrowe skupianie się na tym, co może pójść nie tak. Zdrowe czyli bez emocji i na logikę. Tzw. analiza pre mortem. Co mogłoby sprawić, że nie wyjdzie? Rozpatrujemy negatywne scenariusze, poszukujemy jakie błędy popełnili inni, szykujemy rozwiązania, zamiast emocjonować się problemami.
Cieszy się jak głupi do sera.
Jak powyżej, odbieramy sobie lub innym prawo do radości. Tym razem poprzez krytykę, ocenę i wyśmianie. Wyśmianie ma między wierszami poczucie wyższości nad osobą wyśmiewaną. Do tego mamy instalację z negatywną oceną, że jeśli ktoś się cieszy to jest głupi. Głupi to ma szczęście – kolejne powiedzenie z tej „rodziny”. Pejoratywne określenie ludzi, którzy coś osiągnęli, pozbawienie ich sprawstwa oraz sugerowanie, że jak ktoś jest mądry to szczęścia nie ma. Szczęście i umiejętność jego wykorzystania są domeną inteligencji i świadomości, więcej o podejściu do szczęścia piszę tutaj.
Co nie zabije to wzmocni.
To jedno z przysłów, które umieszczam na szczycie liście toksycznych. Co nie zabije wcale nie wzmacnia, może solidnie sponiewierać – i bez fachowej pomocy – zostać na całe życie. Co nie zabije, może zmutować, wrócić i spróbować jeszcze raz… Jeśli jakieś doświadczenie wraca to po to, abyśmy z niego wyciągnęli inny niż poprzednio wniosek.
Ekstremum tego co nie zabija to trauma. To nie tyle trudne doświadczenie tylko to, co pod jego wpływem w nas zostaje. Wzmacnia? Nie bardzo… Wzmacniać mogą co najwyżej wnioski wyciągnięte z tego co nie zabiło. Wdrożone wnioski. I to jest istotna nutka pozytywu w tym powiedzeniu. Aby te zdrowe wnioski wyciągnąć z tego co prawie zabiło, zamroziło czy spowodowało przewlekłe napięcia warto sięgnąć po wsparcie psychoterapeuty.
Dzieci i ryby głosu nie mają.
To klasyk i jeden z fundamentów traktowania innych jak dziecko. Często dotyczy też dorosłych osób, które w wielu sytuacjach są traktowane jak dzieci. Brak dostrzeżenia, wysłuchania, brania pod uwagę uczuć drugiej osoby. Nie dyskutuj, bo ja wiem lepiej. Niekoniecznie lepiej. Inaczej. „Co wolno wojewodzie…” To brak otwartości i ciekawości na perspektywę kogoś innego.
Patrzymy z obu stron na 9-tkę. Jedna osoba widzi „6” druga „9”. Kto ma rację? Oboje. Różne są perspektywy, a żadna „lepsza”. Są inne.
Ryby może głosu nie mają i gdy je boli to po prostu milczą. Cierpienie w milczeniu nie oznacza braku cierpienia. Dzieci mają głos, jednak stopniowo go pozbawiane z czasem milkną. Zamiast wysłuchiwane często są przesłuchiwane. Nakazy, zakazy i rozkazy. Karane za złość, płacz i inne emocje. Tłumią trudne uczucia w ciele, zamrażają się bo, to daje im wypaczone bezpieczeństwo. Tracą dostęp do siebie i swoich potrzeb. Bardzo głęboki temat, dla zainteresowanych polecam książki Alexandra Lowena.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
To kontrola oraz instalowanie blokady na niezwykle ważną cechę człowieka. Ciekawość, poznawanie nowego, doświadczanie pozwalają poznać siebie. Odkryć swoje pasje, silne strony i czynności witalne. Zamiast poznawać siebie jesteśmy jednak wciskani w szereg przeciętnych osób. W tłum. Gwóźdź, który wystaje pierwszy zostaje wbity…
Jak zdławić ciekawość? Poprzez zastraszenie i piekło jest tu sposobem wykorzystywanym od tysięcy lat. Jednocześnie sporo bardzo ciekawych ludzi można tam znaleźć. Bo do piekła najczęściej to ludzie posyłają innych ludzi…
Gdyby kózka nie skakała…
Kolejne powiedzenie skrywające kontrolę. Przestroga blokująca doświadczanie i ucząca martwienia się na zapas. Lepiej nic nie robić bo coś złego się stanie. Fałszywa troska.
W parze idą: „nie biegaj”, „spadniesz”, a 90% dzieci mogło by mieć na drugie „uważaj”. Za 8 dni spędzonych w pobliżu placu zabaw podczas malowania muralu tylko raz usłyszałem wspierające „dawaj, dawaj!”. Pewna koncentracja na niebezpieczeństwach i ich rozwiązaniach, jest zdrowa, jeśli jednak przeradza się w straszenie i kontrolę już nie bardzo.
O pieniądzach się nie rozmawia.
Gentlemani nie rozmawiają o pieniądzach. Powiedzenia te niosą przekaz będący fundamentem kłopotów finansowych. W biznesie, w małżeństwie, w rodzinie. Brak rozmów, brak edukacji. W efekcie nie potrafimy ich zarabiać, zaniżamy wartość swojej pracy, chcemy sprzedawać jak najtaniej, ogólnie mamy trudności aby pieniędzmi zarządzać, a większość rozwodów ma podłoże finansowe.
Zamiast mówić im co mają dla nas robić zastanawiamy się jak, na co i gdzie się rozeszły. Ulegamy pokusom i manipulacjom, które drenują nas z pieniędzy, często nawet tych, których jeszcze nie zarobiliśmy. Konsumpcyjny styl życia na kredyt jest efektem braku świadomości finansowej, a więc konsekwencją braku rozmów o pieniądzach. Na szczęście jest coraz więcej osób, które dzielą się wiedzą z zakresu finansów. Rzadko jednak patrzą na psychologię, która jest podstawą problemów lub radzenia sobie z finansami.
Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wstąpi do Królestwa Niebieskiego, bogaci to oszuści i złodzieje, pieniądze szczęścia nie dają, kasa zmienia ludzi… Różnych przekazów związanych z zarabianiem jest masa i do nich wrócę. Temat finansów będę poruszać, bo to tylko w niewielkim stopniu umiejętności ekonomiczno-finansowe. To przede wszystkim rzeczy związane ze sposobami myślenia, często ukrytymi w podświadomości. Pieniądze są genialnym lustrem. Są neutralne, ani złe, ani dobre. Nie zmieniają ludzi, eskalują i potęgują jedynie to, co w nich już było… I w zależności od charakteru, przekonań i podejścia różne są efekty.
Oczywiście warto popatrzeć też z drugiej strony. Kiedy rozmowy o pieniądzach są niezdrowe i szkodliwe? W jakich sytuacjach lepiej wiedzę i informacje zachować dla siebie? Z którymi ludźmi warto o finansach rozmawiać? Bo może się opłacać, ale nie będzie warto. Jest więc oczywiście pierwiastek pozytywu w tym powiedzeniu.
Widziały gały co brały.
Nie widziały bo to nie gały biorą… Choć mocno instaluje się, że – zwłaszcza u kobiet – wygląd jest istotny dla atrakcyjności. Dobieramy się komplementarnie na podstawie podświadomych programów, wzorców relacji, potrzeb, schematów czy balansów energii męskiej/żeńskiej. Sęk w tym, że to wszystko najczęściej dzieje się bez udziału świadomości. Co najwyżej po latach i wysikaniu endorfin następuje zdziwienie.
Jeżeli imiona kolejnych partnerów się zmieniają, a problemy pozostają to sygnał, że warto te ukryte programy odkryć i – jeśli nie służą – to zmienić. Programy, a częściej wirusy. Inaczej kolejna relacja będzie powtórką… Ziarnko prawdy i cennej rzeczy w tym powiedzeniu to fakt, że za nasze wybory partnerów bierzemy odpowiedzialność. Nawet jeżeli te wybory są dokonywane bezwiednie i podkorowo. Zyskanie świadomości pozwala przerwać schematy i wzorce relacji wgrane najczęściej w dzieciństwie i stworzyć zdrową relację dwóch całości zamiast „połówek”.
Mądrość przychodzi z wiekiem.
Kolejna nieprawda. Upływający czas nie jest skorelowany ani z mądrością ani ze świadomością. Bywa, że zamiast mądrości przychodzi tylko wiek. Tylko w NFZ czas leczy rany… Mądrość to nie tyle doświadczenia, co wnioski wyciągane z tych doświadczeń. Wdrożone wnioski. Inteligencja może bardzo pomagać w rozwoju, jednocześnie gwarantem mądrości czy świadomości niestety nie jest.
Wszystko jest dla ludzi.
To powiedzenie związane jest głównie z ogólnym robieniem sobie krzywdy. Czy ktoś spotkał się z tym aby użyto go odnośnie medytacji, zdrowej diety, rozwoju czy aktywności? Ja się nie spotkałem…
To „uzasadnienie” dla rzeczy niezdrowych i szkodliwych, najczęściej związanych z łatwo dostępną i krótkotrwałą przyjemnością. Usprawiedliwienie ucieczki od problemu, który pod nimi jest. Mówiąc „na zdrowie” pijemy truciznę… Chwilową nagrodą tłumi się objawy, bez poszukiwania przyczyn. Często wymaga ogromnej odwagi aby zrozumieć, że o siebie warto po prostu zadbać.
“Wszystko jest dla ludzi” związane jest z przyjemnością, której – w przeciwieństwie do radości – często się wstydzimy. Hedonia i eudaimonia – już starożytni Grecy je rozróżniali. Czynności witalne to coś co daje czystą radość i jest wspirające dla ciała i psychiki.
Podsumowanie
Głupi może się nauczyć tylko od mądrego, a mądry od każdego. Każdy nauczyciel jest dobry, nawet ten zły bo może czegoś nauczyć. Podobnie z toksycznymi przysłowiami – warto je zrozumieć, wyciągnąć lekcję, przestać przekazywać dalej. Zapraszam do listy 10 mądrych przysłów, wartych wdrażania i rozpowszechniania.

[…] popatrzeć głębiej są to toksyczne przysłowia, które wgrywają niezdrowe i ograniczające przekonania. Masa z nich jest kierowana zwłaszcza do dzieci: “nie biegaj”, “spadniesz”, […]
[…] Kapitalna pozycja tłumacząca jak w dzieciństwie instalowano nam programy, a raczej wirusy, do głowy. Niewinne i niepozorne “dzieci i ryby głosu nie mają”, “chłopaki nie płaczą” czy “złość piękności szkodzi” potrafią zostawić bardzo głęboki ślad. Przysłowia potrafią być bardzo toksyczne i tu moja lista tych, które warto wymazać z życia. […]