przeszlosc-zostawic

Jak zostawić przeszłość i żyć tu i teraz?

Przeszłości nie zmienimy. Geny, wychowanie, historia, kultura, religia były poza naszym wpływem. Możemy jednak zmienić to, co w ich konsekwencji mamy w głowach. Mądrość wynika nie tyle z doświadczeń co z refleksji nad nimi. Wtedy najczęściej kończy się „życie przeszłością”, bo przerobione lekcje przestają wracać.

 

Freud: to, czego nie pamiętamy musimy ciągle powtarzać. Jung: to, co nieuświadomione powraca jako nasze przeznaczenie. Nie pamiętam już kto: nie znając historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie. Hegel ostro puentuje: uczymy się z historii, że nie uczymy się z historii. Kończąc Einsteinem – w efekcie robimy cały czas to samo oczekując innych rezultatów… 

 

Popularne hasła „zostaw przeszłość” są tylko częściowo trafne. Po pierwsze można przemyśleć po co ją zostawiać? Jeśli uznamy, że coś do zostawienia jest, to też jest to chwila warta wcześniejszego zatrzymania się. Dlaczego i co chcemy zostawić oraz dlaczego i co jednak w jakiś sposób do nas wraca? Przeszłość i lekcje z niej wyciągnięte mogą pomóc nam znaleść siłę, mogą też powodować, że uginamy się pod róznymi ciężarami. My wybieramy…

 

Wiele naszych dzisiejszych reakcji pochodzi z wczoraj.

 

Uczymy się poprzez naśladowanie. Traktujemy siebie tak, jak traktowali nas nasi (najczęściej) rodzice. Ich głos staje się naszym wewnętrznym głosem, często krytycznym, oceniającym i krzywdzącym. Pierwsze 6 lat życia jest najbardziej formatywne, neuroplastyczność mózgu jest największa. Świadomie i przede wszystkim podświadomie chłoniemy jak gąbka. Wszystko. To, co zdrowe i to, co niezdrowe. Świadomość jest jak sito – pozwala odsiać jedno od drugiego.

 

Masa naszych dzisiejszych reakcji oparta jest na doświadczeniach z przeszłości. Np. kłótnie rzadko kiedy dotyczą tu i teraz, najczęściej odnoszą się do przeszłych sytuacji. Ktoś dziś włącza stare skrypty, a my reagujemy z poziomu dziecka zamiast z dorosłego. Programy umysłu można zaktualizować, a wirusy wyczyścić. Intuicja oparta jest na doświadczeniach z przeszłości. Kwestią jakości tych doświadczeń jest jej trafność. 

 

To co najcenniejsze jest tam gdzie najbardziej boimy się szukać. 

 

Przeszłość, a raczej to co pod jej wpływem w głowie zostaje, może ciążyć. Skuteczne uwolnienie się od balastu  przeszłości wymaga odpowiedniego powrotu do niej i to powiedzenie Junga kapitalnie tu trafia. Przeszłość rzuca cień, jak duży on będzie zależy od tego jak ją oświetlimy. 

 

Aby prawdziwie przeszłość zostawić warto przerobić lekcje, które niesie. To ukryte nieuświadomione przekonania i szkodliwe programy. Trudne doświadczenia, a raczej to, co pod ich wpływem w nas zostało. Wirusy umysłu wychodzą w powtarzających się sytuacjach, relacjach, nawykach. Bywa, że niesiemy przekazywane poza świadomością emocjonalne ciężary minionych pokoleń. Niektóre zachowania, wartości czy tradycje to wręcz tyrania zmarłych nad żyjącymi. 

 

Trudne emocje niosą informacje niewygodne do przyjęcia, zarówno sercem jak i rozumem. To czasem odpowiedzi na pytania, które serce chce zadać, ale umysł za bardzo boi się odpowiedzi. I ze strachu ucieka. Jednocześnie zatrzymanie się i pozwolenie na to aby nas dogoniły to niezwykle uwalniające doświadczenie. Do źródła płynie się pod prąd, a im bliżej się jest tym prąd robi się słabszy. Lepiej zmianę wziąć za rękę, zanim złapie nas za gardło… 

 

Dziecięce potrzeby w dorosłym życiu.

 

Trwanie i pławienie się w sosie przeszłości paradoksalnie niesie za sobą ukryte korzyści. Ktoś nieustannie narzekający, że „przez rodziców” ma takie, a nie inne życie wchodzi w mentalność ofiary i oddaje sprawstwo na zewnątrz. Wyżalając się i jęcząc to tu to tam może zyskiwać uwagę i dostrzeżenie. Dostaje pocieszenie i próby wsparcia, jednak tej osobie o wsparcie nie chodzi. Większość rzeczy kwituję odpowiedzią „tak, ale…”. Jeśli to słyszymy to mamy na tacy: osoba tak mówiąca nie poszukuje pomocy czy rozwiązania. To wg Analizy Transakcyjnej jedna z gier. W grze ktoś wygrywa, ktoś inny przegrywa, a i wygrana wygranemu spełnienia nie daje…

 

Pewną formą życia w przeszłości jest trwanie w oczekiwaniu aż ktoś się o mnie zatroszczy. Jeżeli oczekuję, że inni spełnią moje potrzeby to zachowuję się jak dziecko. Dziecko jest zależne, albo ktoś jego potrzeby spełni albo ono zginie. Dziecko, które w dzieciństwie czegoś nie dostało, 20, 30 czy 40 lat później nadal tego oczekuje. Od rodziców, partnerów lub innych ludzi. Dzieję się to bardzo często podświadomie i mogę się np. frustrować, że jestem jak dziecko traktowany. Wymagam bezwiednie od innych aby spełnili potrzeby, których nie spełnili rodzice… 

 

Mniej więcej tak po 20-stym roku życia zatroszczenie się o siebie to już jednak własna odpowiedzialność. Oczekiwanie tego od rodziców czy innych osób będzie miało zazwyczaj mało zdrowe konsekwencje. Dla relacji, dla mnie i dla innych. Aby tego typu przeszłość skutecznie zostawić potrzeba wziąć za siebie odpowiedzialność. Uświadomić sobie i zadbać o własne potrzeby, które były zaniedbane w dzieciństwie, a których deficyty wpływają na jakość życia. Dla części ta odpowiedzialność to stety, dla innych niestety. Jednym z największych błędów życiowych jest życie, którego celem jest udowadnianie czegokolwiek rodzicom… Idąca z poziomu dziecka chęć zasłużenia sobie na ich docenienie to ciągnąca się za nami przeszłość… 

 

Rodzice dali to, co potrafili dać i nie dali tego, czego sami nie otrzymali. Jeśli nie dali, a chcieliby dać to, czego nie dali, to wymagałoby to od nich głębokiej pracy, na którą mało którzy rodzice się zdobywają. Uwolnienie się od oczekiwania od rodziców, że w dorosłym życiu spełnią nasze dziecięce potrzeby to trudna lekcja. Czasem jedna z najtrudniejszych, jednocześnie zrzucająca ogromny balast przeszłości.

 

Kiedy iść po MOC, czyli po pomoc?

 

Uwolnienie emocji z przeszłości umożliwia pełnię życia. Często nawet nie wiemy, że żyjemy w przewlekłych napięciach. Niektóre emocje przekazywane są podświadomie, a czasem mówi się, że jesteśmy tak chorzy jak nasze tajemnice… Wydarzenia traumatyczne takie jak skrywane śmierci, wypadki, niepełnosprawności, aborcje, poronienia, zdrady, molestowanie, rozstania, odejście bliskich, wszelka przemoc zostawiają ślad. Wychowanie i wyrastanie kiedy jakkolwiek odejdzie któryś rodzic to przeszłość zdecydowanie warta odpowiedniego pochylenia się nad nią. Tu bardzo  warto rozważyć psychoterapię. 


Ojca, który zmarł jak miałem niecałe 3 lata, opłakałem ponad 30 lat po jego śmierci. Do tamtego czasu wszystko było „ok”. Nie było. Wtedy nie tylko zacząłem wyciągać wnioski i dostrzegać konsekwencje np. braku męskiego wzorca, ale tę przeszłość emocjonalnie zostawiłem. O wychowaniu bez ojca i tym co się wtedy dzieje oraz jak można sobie pomóc piszę tutaj.

 

Można o niektórych wydarzeniach milczeć, one jednak nie znikają. Przykład – pokolenie wojny. Dzieci osób, które ją przeżyły – choć same nie doświadczyły – niosą ją w sobie. Ich dzieci także. Lęki, niepokój, strach o zdrowie, bliskich, życie i bezpieczeństwo. Jakie to jest silne to widać świetnie w tym jak łatwo jest nas w mediach nastraszyć wizją kolejnej… Jak prosto sprowokować robienie zapasów jedzenia i papieru toaletowego… Choć czasy są inne, wielu ludzi reaguje programami z przeszłości: okupacji, komuny czy nawet zaborów.

 

Czy to przeszłość, której bagaż warto nieść i bezwiednie przekazywać go dalej? Jakie będą skutki i koszty tego jak nic nie zrobię? Kto chce więcej polecam zainteresować się pracą z psychologiem, a dla dociekliwych dziedziczeniem pozagenetycznym, psychogenealogią i książkami Anne Ancelin Schutzenberger. 

 

Ciało bierze na siebie ciężar przeszłości

 

Stłumione emocje to energia, która – zatrzymana – pozostaje w organizmie. Ciało cały czas wydatkuje zasoby na powstrzymywanie i tłumienie uczuć, czasem przez dziesiątki lat. Pogrzebane żywcem emocje nie umierają… 

 

Aby nie płakać czy ukryć złość ciało się napina. Energia pozostaje zatrzymana. Z czasem organizm zapomina, że się napina. Gardło się ściska, głos się zmienia, oddech się spłyca, zmienia się sylwetka. Wiele o tym jak niewyrażone emocje z przeszłości wpływają na ciało pisze Alexander Lowen i bardzo jego książki polecam.

 

Relacja z matką również jest wielkim źródłem emocji, które bywa, że niesiemy do końca życia. To często emocje, których w szczególności do rodziców, nie wolno było nam wyrażać.

 

Agnieszka Kozak w „Zaklętych w słowach rodziców” często przytacza powiedzenia, że chłopaki nie płaczą, a złość szkodzi piękności. To przysłowia klątwy, niosą niezdrowy przekaz i więcej o nich piszę na swojej liście.

 

Pozwolenie sobie na na „negatywne” i dyskredytowane kulturowo czy  podczas wychowania emocje to klucz do rozstania się z przeszłością wartą rozstania. Reakcje typu płacz i złość pozwalają się uwolnić od bagażu przeszłości i dać przestrzeń na wdzięczność, radość i wyższe energie. Wstyd, strach, lęk czy poczucie winy często mamy właśnie w przeszłości zainstalowane. To wg Hawkinsa (książka „Siła czy moc”) emocje o bardzo niskich energiach, przy których trudno podjąć działanie. Aby dać sobie przestrzeń na wyższe, potrzeba je uwolnić. Czasem z pomocą innych bo sami mamy za mało sił i potrzebujemy wsparcia. Ponownie podejście terapeutyczne może być tu warte rozważenia.

 

Społeczny kontekst wpływu przeszłości.

 

Pokolenia w niewoli. Dziesiątki lat zaborów, okupacji, komuny. Utrwaliły sposoby myślenia, dziś niekoniecznie aktualne. Bycie podwładnymi, bez wpływu, zdanymi na innych. Zwiększony strach o bezpieczeństwo, trudność z podejmowaniem inicjatywy, oddawanie sprawstwa na zewnątrz mają tu swoje korzenie w sensie socjologicznym. Socjologia analizuje całe społeczeństwa, psychologia jednostki.

 

Brak dbania o własne granice, walka o swoje dopiero w krytycznym punkcie i w desperacji. Zabieganie o uwagę innych i oczekiwanie docenienia oraz wdzięczności, czego świetnym przykładem jest bitwa o Anglię. Finalnie koncentracja na cierpieniu, męczeństwie, martyrologia, gloryfikacja klęsk zamiast skupienia się na skuteczności przetrwania i wytrwałości. Potrafimy sobie poradzić w każdej sytuacji, jesteśmy kreatywni, sprytni i pracowici. Koncentrujemy się jednak na słabościach i brakach… Pewna nasza „mentalność narodowa” wynika z przeszłości. To tylko zarys tematu, który pewnie za jakiś czas rozwinę. 

 

Podsumowanie

 

Przeszłość wpływa na teraźniejszość, a teraźniejszość na przyszłość. Dlatego bez szklanej kuli można sporo przyszłości przewidzieć… Tylko znając historię możemy uwolnić się od jej powtarzania, inaczej to, co nieuświadomione powróci, a my nazwiemy to przeznaczeniem. 

 

W przypadku radzenia sobie z trudną przeszłością sposobem godnym rozważenia jest psychoterapia. Racjonalna Terapia Zachowania i Terapia Simontonowska proponują też wiele narzędzi autoterapeutycznych do samodizelnej pracy. Ćwiczenia Lowena też są wg mnie warte wzięcia pod uwagę.

 

Uzdrawiając to, co z przeszłości w nas zostało oczyszczamy teraźniejszość i przyszłość. Swoją i swoich bliskich. Niosąc dalej to, co wartościowe i wzmacniające wspieramy siebie i innych. „Żyj chwilą” czasem warto więc na chwilę zawiesić, bo sprawdza się na chwilę, ale średnio na życie.

 

Źródła i po prostu książki warte lektury:

 

Agnieszka Kozak – „Zaklęci w słowach rodziców”

Eric Berne – „W co grają ludzie”

Anne Ancelin Schutzenberger – „Tajemnice przodków” i „Psychogenealogia w praktyce”

Alexander Lowen – „Język ciała”, „Głos ciała”, „Radość”

 

Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

5 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *