szczescie

Szczęście. Co zależy od nas, a co się przydarza?

Jak ważne czy istotne jest szczęście? Jesteśmy kowalami swojego losu czy jednak nie? Co zależy od nas, a co od przypadku? Gdzieś czytałem, że na 97% rzeczy nie mamy wpływu, jednocześnie te 3%, na które wpływ mamy determinuje 97% jakości życia. Na nasz sposób myślenia wpływ mamy znacznie większy, a on determinuje poczucie szczęścia. 


O wielu rzeczach mówimy, że potrzebne jest szczęście. W wielu rzeczywiście tak jest, w równie wielu, równie ważne jest jeszcze coś innego. Czasem to, co oddajemy szczęściu leży w naszych możliwościach, a czasem to, na co chcielibyśmy wpływ mieć – nie. I o tym – w kontekście szczęścia – dalej. 


Wpis skupia się na szczęściu jako przypadku, rzeczach, na które wpływu nie mamy. O tym co prowadzi do emocji związanych ze szczęściem będzie innym razem. Opisane 4 rodzaje szczęścia poznałem w wypowiedzi Kamila Kozieła, od siebie dodałem zerowy, o któym on nie wspominał.


0.) Czyste szczęście. 


To, że znajdziesz się na tym świecie było abstrakcyjnie minimalnie prawdopodobne. To że kiedyś spotkały się te dwie osoby, które dały początek Twojemu istnieniu. Jakie były szanse, że w ogóle Twoi rodzice znaleźli się na tym świecie…? Ich rodzice? Rodzice rodziców? Że przeżyli, w „nieco” trudniejszych czasach. Te liczby pewnie nie mają już nazw, za to dużo zer. Miałeś na to kompletnie zerowy wpływ, bo Cię nie było. A jesteś. 


Wyścig plemników i pokonanie setek milionów konkurentów i przejście selekcji komórki jajowej – jakby tego nie próbować racjonalizować – nie należało do Ciebie. Sam fakt istnienia i życia jest dowodem niesamowitego szczęścia. W tym przypadku siła sprawcza i Twoje poczucie wpływu jest rzeczywiście zerowe. 


Teoretycznie powyższe, wg założeń bezwarunkowej akceptacji, może starczyć do szczęśliwego życia. Zazwyczaj fakt satysfakcji z istnienia dotyczy wyłącznie bardzo małych dzieci…


1.) Wygrana na loterii. 


Znajdujesz walizkę pieniędzy na ławce w parku, ale nie jest to wypłata mafijna i rano budzisz się bez martwej ryby na poduszce… Po prostu bierzesz i jest Twoje bez żadnych konsekwencji. System informatyczny w wielkiej korporacji myli się z przelewem i dodaje do niego 4 zera. Nikt o nic się nie upomina, płacisz podatek i Twoje. Wygrywasz w totolotka, choć w tym przypadku jest już potrzebna pewna bardzo niewielka doza Twojego działania, żeby kupić los.


W tym rodzaju szczęścia siła sprawcza jest niewielka. Często oddajemy odpowiedzialność za jakość życia, sukcesy, pozycję zawodową czy relacje właśnie na zewnątrz: przypadek, działania innych ludzi, Boga. Większość, a wg badań blisko 90% osób, które wygrały na loterii po dwóch latach jest bankrutami. Pech? Nie, raczej sposób myślenia, który był potrzebny, a którego nie miały. 


Kwestią swego rodzaju szczęścia jest oczywiście miejsce urodzenia, kultura wyrastania, jednocześnie są to rzeczy, które – jeśli chcemy – podlegają zmianie. Mówi się, że genotyp nabija pistolet, a środowisko pociąga za spust. Poza naszym wpływem są geny, jednak wpływ na środowisko już od pewnego wieku mamy. Tak samo jak na to, co zrobimy z tym, co mamy w genach. 


W tym punkcie najczęściej „się udaje”, a rzadko się coś robi. To właśnie oddanie sprawstwa na zewnątrz. Na szczęście, geny, talent. Słowa dowodzą sposobu myślenia, a ten przekonań. Najczęściej nieuświadomionych. Na tym poziomie szczęścia jest już działanie, ciekawość, decyzyjność i podejmowane wybory, jednak ich efekty właśnie oddawane są szczęściu, a nie swoim działaniom. Siła sprawcza jest tu niewielka, a jej świadomość jeszcze mniejsza. Wypływamy, jednocześnie dryfujemy zdani na pogodę.


2.) Mieszanie w kotle. 


Nie bardzo wiesz czego chcesz, ale działasz, próbujesz, doświadczasz nowego, sprawdzasz, uczysz się masz ogromną ciekawość. Im więcej testujesz, im więcej nowych szlaków poznasz i wypływasz no coraz to nowe wody i w końcu znajdujesz coś, co jest Twoje i „kliknie”. To „kliknięcie” to często odkrycie czegoś co przychodzi łatwo, sprawia satysfakcję i daje radość. Prawdopodobnie to czynność witalna.


W tym szczęściu Twój udział i decyzje nabierają większego znaczenia. Wrzucasz do kotła, mieszasz i patrzysz co wypłynie. Statki są bezpieczne w porcie, ale rolą statków nie jest stać w porcie, więc wypływasz. Odwaga to nie brak strachu tylko działanie pomimo strachu. Wraz z podejmowaną coraz większą liczbą działań rośnie też liczba nowych możliwości jakie mogą wynikać z przypadków.


Mądrość wynika nie tyle z doświadczeń co z wniosków z tych doświadczeń. Wyciąganie wniosków to już daleko idąca siła sprawcza i świadomość. Poznajesz swoje silne strony, być może przestajesz skupiać się na słabościach co prowadzi do kolejnego poziomu szczęścia.


3.) Możliwości i okoliczności.


Ta opcja jest dla wytrwałych i przygotowanych, tu nic się nie samo „udaje”. Włożyłeś masę pracy, uczyłeś się, przygotowywałeś, to ta sytuacja gdzie wiesz, że szansa nadchodzi i wiesz co trzeba zrobić. I działasz. Twoja szansa się zbliża, będziesz gotowy kiedy nadejdzie? 


To jest to szczęście gdzie możliwości spotykają się z okolicznościami. Decyzje, wybory i działania, siła sprawcza znacznie wzrasta. Umiejętność obserwacji, łączenie kropek, wyciąganie wniosków. Wszystkie wynikają z rzeczy, na które mamy wpływ: konsekwencji, dyscypliny, zaangażowania w zdobywanie doświadczenia i wiedzy. Koncentrujesz się na jakości wykonania i procesie zamiast na wynikach. 


Przykładem tego rodzaju szczęścia jest odkrycie penicyliny. Zostawiona w laboratorium szalka z próbką przypadkowo nie została wyrzucona. Fleming zauważył zmiany i połączył kropki. Pleśń zabijała bakterie. Szczęściem i przypadkiem było, że próbka została zachowana, jego obserwacja kwestią szczęścia już jednak nie była. To już umiejętność wyciągania wniosków na bazie doświadczeń i praktykowanej wiedzy. 

To mądra i konsekwentna praca, a nie „talent”.


To działanie w myśl powiedzenia: módl się jakby wszystko zależało od Boga, a działaj jakby wszystko zależało od Ciebie. W tym punkcie ludziom, którzy coś osiągnęli konsekwentną i mądrą pracą często inni mówią, że „się udało”, mieli „talent” czy szczęście właśnie.


4.) Świadomość silnych stron i wyjątkowości. 


Róbię co się da z tym co mam. Wiem i znam co mam, oraz to uznaje i doceniam. To szczęście przychodzi tylko do Ciebie. Bo masz unikatowe umiejętności, silne strony, wiedzę czy kompetencje. Jeśli ich nie znasz to życzę poznania. Bo – choć zabrzmi to banalnie i frazesowo – jesteś wyjątkowy czy wyjątkowa. W naszej kulturze często możesz jednak uważać inaczej… O tym dlaczego tak się dzieje pisałem w artykule o elitarności.


To szczęście to umiejętność zauważania i wykorzystywania małych okazji, najmniejszych szans na realizację swojej drogi. Yogi Ferrel został odrzucony w naborze do NBA. Trenował jednak nadal. W pewnym momencie – choć był „pod kreską” – został wzięty na 10-dniowy kontrakt do jednej z drużyn bo jej zawodnik się pochorował. 10 dni, „marne” pieniądze przy milionach za sezon, po co się fatygować? Podpisał jednak ten malutki kontrakt i zagrał na 100% możliwości. Był przygotowany. Celne rzuty za 3 punkty w końcówkach meczów. Jeden za drugim. Nie czekał na „okazję”. Wykorzystując małą szansę rozpoczął karierę w NBA. Czy to szczęście? W niewielkim stopniu, w wielkim jego decyzje, siła sprawcza i wybory. To szczęście sprzyja przygotowanym, czyli tym, którzy podjęli wiele działań zanim dostali szansę.


To czasem coś nieplanowanego i nieoczekiwanego, to jak wsiąść do pociągu, o którym wiesz, że przyjeżdża tylko raz. To odwaga, decyzyjność i chęć wchodzenia w nowe i nieznane. To siła sprawcza i świadomość tego, na co się wpływ ma. To wypłynięcie na większe wody, o których być może myślisz „nie dam rady”. Koncentrujesz się na kursie, i tym że nieważne skąd wieje wiatr, ważne jak ustawić żagle. A potem na horyzoncie widzisz brzeg. Nowego lądu potężnych możliwości.


Świadomość i znajomość siebie jest kluczowa dla tego poziomu szczęścia. Umiejętność pozbycia się ograniczeń także, bo aby coś osiągać często najpierw wystarczy przestać sobie przeszkadzać. Świetnie pozbyć się choćby tych wyniesionych ze szkoły.


Szczęście, a moc sprawcza i inne korelacje


Proces przechodzenia przez wymienione rodzaje szczęścia pokazuje głębsze schematy. Główne to stopniowy wzrost siły sprawczej i poczucia wpływu z każdym etapem. Odpowiedzialność bierzemy coraz bardziej na siebie zamiast oddawać ją na zewnątrz. Ciągle sporo zależy od przypadku, ale jednocześnie coraz więcej od nas. Zmienia się też spojrzenie na to, co przypadkowe. Wzrasta świadomość rzeczy, na które wpływu nie mamy. Zamiast walczyć akceptujemy lub zmieniamy sposób myślenia.


Szczęście i poczucie wpływu to pewien dualizm. Paradoks myślenia polega na tym, że często są one mylone… Kontrolę rzeczy, na które wpływ mamy w początkowych etapach, umieszczamy na zewnątrz oddając ją szczęściu, a te, które są poza naszym sprawstwem chcemy aby mu podlegały… 


Reaktywność


Poczucie i świadomość wpływu powoduje, że rośnie sprawczość i proaktywność, a gaśnie reaktywność. Uodparniamy się na opinie z zewnątrz i presje otoczenia. Poczucie kontroli z zewnętrznego zamienia się na wewnętrzne. Siła sprawcza powoduje wzrost odporności psychicznej i zdrową samoocenę. 


Zmiana motywacji


Wraz ze zmianą podejścia do szczęścia widać kolejną zmianę – motywacja zewnętrzna zmienia się na wewnętrzną. „Muszą” zamienia się na „chcę”, „trzeba” na „decyduję” i „wybieram”. Szerzej o motywacji słów kilka.


Wzrost świadomości


Świadomość wielu rzeczy rośnie. Zaczynamy poznawać swoje silne strony, podejście, zasoby i je rozwijamy. Mamy świadomość doświadczenia i umiejętności, możliwości potrafią wykorzystać napotkane okoliczności. Więcej jest okazji niż „pecha” czy „szczęścia”. Umiemy, a nie “wychodzi”. Rozwiązania zamiast problemów. Akceptacja dla tego, co jest poza naszym wpływem i podejście jak nie dam rady czegoś zmienić to mogę zmienić to, jak o tym myślę. 


Szczęście to w ogromnej mierze sposób myślenia. „Pech” także. Szczęście/pech to kolejny dualizm. Mamy to, na czym się koncentrujemy… To, w co wierzymy powoduje, że podświadomie poszukujemy zdarzeń, rzeczy czy sytuacji, które ten sposób myślenia potwierdzają, jednocześnie zamykając się na przeciwny. To konfirmatywne potwierdzanie hipotez, a prościej umacnianie się w swojej racji. 


Wraz z tymi etapami mieć przechodzi stopniowo w być. Rozumiemy, że stan posiadania ze szczęściem koreluje tylko chwilowo. To jednak nieco inny temat, a tu chodziło mi jednak o szczęście w kontekście rzeczy, które są poza wpływem. 


Podsumowanie


Walkiewicz mówi, że szczęście to mieć to, co się chce i chcieć to, co się ma. Częściej jednak jest jak w piosence Andrzeja Poniedzielskiego: jak się nie ma co się lubi, to nie lubi się i tego, co się ma… Żyjemy wtedy w wiecznym braku satysfakcji i spełnienia widząc tylko jedną stronę: niedostatku. Bo można było lepiej… Zawsze są dwie strony: brak i dostatek. My – świadomie bądź nie – wybieramy, na której się koncentrujemy.


Szczęście to świadomość. Uprzytomnienie sobie siły sprawczej i możliwości decydowania o tym o czym możemy decydować. To poczucie wpływu na to, co zmieniać możemy. To akceptacja tego, czego zmienić nie jesteśmy w stanie. I – jak w słowach Marka Aureliusza – mądrość do odróżniania jednego od drugiego. 


Szczęście to przede wszystkim stan emocjonalny, który wynika ze sposobu myślenia. Emocje wywołują nie fakty tylko nasza ich ocena.


Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

Powiązane

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *