Drobne wydarzenia w przeszłości mogą mocno wpłynąć na teraźniejszość i przyszłość. To może być gest, coś, co ktoś ważny nam powiedział, ocena, jakaś sytuacja gdzie były silne emocje. Dla obserwatora to mogą być „drobne” rzeczy i może skwitować „nie przesadzaj”, „histeryzujesz”, albo to nic takiego bo ja przecież „żartowałem”. Perspektywa może być jednak inna i co drobne dla widza może być ogromne dla danej osoby i mieć ogromne efekty w jej życiu i podejściu.
Obraz „Efekt motyla” do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten w Krakowie.
O ile na sporo wydarzeń z przeszłości wpływu nie mamy to drobne działania dziś mogą mieć wielki wpływ na jutro i o tym w dalszej części. Co do przeszłości to nie mamy już nad nią kontroli, natomiast to co pod jej wpływem w nas zostało już zmianie podlega. Przeszłość to często całe chmary motyli, które wpłynęły na to jak postępujemy dzisiaj, tu nieco rozszerzam temat.
„Trzeba mieć talent” wynika z przekonania „ja nie mam talentu”, zapewne dlatego, że ktoś ważny powiedział nam kiedyś „Ty nie masz talentu” sam żyjąc w przeświadczeniu, że „trzeba mieć talent”… Jedno zdanie, a może zmienić życie… Koło się zamyka, powtarzalność cyrkularna fachowiej.
Traktujemy siebie jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. Zazwyczaj innych traktowali inaczej niż siebie, a my uczyliśmy się poprzez ten przykład, a nie ich słowa… Na głębszym poziomie traktujemy siebie tak, jak oni siebie traktowali. A później to, jak traktujemy siebie uczy innych traktowania nas… Taka wiązka myśli.
Głos najważniejszych dla nas ludzi staje się naszym głosem wewnętrznym. Najostrzejszy wewnętrzny krytyk mówi często głosem opiekunów… Domyślnie traktujemy ich jako autorytety, a autorytetów – bez względu na ich kwalifikacje – wyłącza się spod wątpliwości. I kółeczko nr dwa się kręci, a ogon merda psem… Taka wiązka porcja myśli do zatrzymania, przemyśliwania, a może ruszenia dalej.
Patrząc z punktu widzenia psychologii przyszłość jest w sporym stopniu przewidywalna. Bez szklanej kuli. Nieświadome schematy zachowania, reagowania, wyborów i decyzji wynikające z „wczoraj” – wraz z ich efektami – są do zaobserwowania dziś. Wymaga to odwagi i nie raz pomocy aby się z nimi spotkać. Jeśli pozostaną nieświadome to zamiast my sterować umysłem pozwolimy aby umysł sterował nami. Potencjalne i mocno prawdopodobne scenariusze są do przewidzenia. Działamy nieco jak mechanizm zegara, który inspirował pionierów i ojców założycieli psychologii. Świadomość wgranych do głowy programów pozwala zmienić przyszłość, bo jak mówił Jung, to, co nieuświadomione powraca, a my nazywamy to przeznaczeniem… Nie znając historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie, poznając ją możemy się od tego „wyroku” uwolnić.
Nasze wczoraj określa nasze dziś, nasze dziś wpływa na nasze jutro. Przyszłości nie możemy przewidzieć ani zmienić, za to zmieniając coś dziś wpływamy na przyszłość. Siła drobnych codziennych „chcę” i „nie chcę”, wybieram i rezygnuję może być ogromna. Codzienny efekt motyla. Jedno malutkie „tak” gdy myślimy „nie”, może mieć wielkie konsekwencje… Lepsze szybkie „nie” niż zbyt szybkie „tak”. Mówiąc czemuś „tak” jednocześnie czemuś innemu mówimy „nie”. Mówiąc innym „tak”, bywa, że sobie mówimy „nie”… Powiedzenie sobie i czemuś „nie” może oznaczać wielki zysk w przyszłości.
Świadome efekty motyla
Nasze dziś wpływa na nasze jutro. Dziś możemy podjąć szereg bardzo drobnych działań wymagających niewiele motywacji i wysiłku aby w przyszłości mieć duże efekty. Konsekwencja i wytrwałość są tu najważniejsze. „Tu i teraz” wpływa na „tam i wtedy”.
Małe kroki wielkie dystanse. Każda łatwa i trudna rzecz składa się z wielu małych i łatwych kroków. To redukcjonizm leżący u filozoficznych podstaw psychologii – złożone zjawiska można zrozumieć i wytłumaczyć dzięki prostym, które się na nie składają. Jak mechanizm zegara, który można rozłożyć na części i dzięki temu zrozumieć jego zadanie. Każdy mały krok może więc być efektem motyla, pewna trudność pojawia się wtedy gdy bagatelizujemy siłę drobnych działań i chcemy szybkich i dużych efektów.
Kaizen – filozofia i strategia małych kroków, ma w sobie zaszyty świadomy efekt motyla. Jaką najmniejszą rzecz można zrobić dziś aby przybliżyć się do realizacji celu? Co stanowi pierwszy krok? To pierwsze założenia tego podejścia. Drugie nieco mniej znane – codziennie starać się robić coś odrobinę lepiej niż poprzednio. Bo mądrość wynika nie tyle z doświadczeń co z wniosków wyciągniętych z tych doświadczeń. Dokładniej z jakości wyciągniętych wniosków. I wtedy mamy postępy, zamiast robić jak poprzednio.
Pierwszy krok to połowa sukcesu. Istotne zacząć, choć najistotniejsze wytrwać w drodze. Umysł działa na zasadzie paradoksów: chce dokończyć rozpoczęte zadanie, jednocześnie podtrzymanie zachowania już jest dla niego sporym wysiłkiem. Chęć domknięcia może bardzo wspierać w pracy nad celem, jest też często podstawą manipulacji i sztucznego wywoływania lojalności i zaangażowania. Z kolei świadomość trudności w wytrwaniu może być inspiracją do tego jak przestać sobie przeszkadzać.
Mikrokorekty-makroefekty to kolejne podejście z efektem motyla wpisanym w ustawienia domyślne. Drobne zmiany wywołujące wielkie różnice. Modyfikacja przestrzeni i środowiska. Zmiana otoczenia wymaga mniej wysiłku niż opieranie się na „silnej woli”. Ma ona to do siebie, że starczy jak będziemy zmęczeni, niewyspani, czy głodni i już będzie mrugać na czerwono… Lepiej słodyczy w domu po prostu nie mieć niż próbować się im opierać.
Będąc w okolicach realizacji planów… Mikrokorektą w myśleniu będzie przeniesienie koncentracji z celu na proces dojścia do niego… Na wyniki mamy nieznaczny wpływ, natomiast mamy wielki na jakość wykonania poszczególnych działań na drodze do niego i nasze zaangażowanie. Wynik jest efektem ubocznym. Koncentrując się na wynikach zakłócamy proces, a w efekcie procesu niższej jakości takie same są wyniki.
Środowisko – teoretycznie zmiana ludzi w naszym otoczeniu jest prosta, w praktyce bywa wymagająca. Faktem jest, że z kim się zadajesz takim się stajesz, stąd ta pozornie drobna zmiana może mieć wielkie efekty. Różne grupy mogą bardzo wspierać jak i ograniczać. Ponownie świadomość, głównie tego w jaki sposób realizujemy potrzebę przynależności. To ważna potrzeba, jednocześnie w celu jej zaspokojenia możemy sobie solidnie szkodzić, albo solidnie pomóc. Efektem każdej zmiany będzie zmiana ludzi w naszym otoczeniu, niektórych czasem warto zostawić…
Zmień swoje słownictwo, a zmienisz swoje życie. To przecież bez znaczenia bo „tak się mówi”. Jeśli się przyglądnąć co powoduje, że mówi się tak, a nie inaczej to robi się jednak ciekawie. Działania wynikają z myśli, a te są odbiciem przekonań, które często już są w sferze poza świadomością. Uważność na słowa pozwala je odkryć. Wraz z wartościami i tożsamością stanowią system operacyjny, wg którego działamy, reagujemy i podejmujemy decyzje. Odkrycie jakie przekonania stoją za np. „udało się” czy „chłopaki nie płaczą” mogą zmienić życie, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało.
Siła sprawcza
Temat rzeka, tu tylko kilka aspektów… Praca nad nią, jej dostrzeganie tam gdzie można ją mieć i uważność na to, co poza jej wpływem niesie gigantyczne efekty.
Myślenie magiczne – w niektórych przypadkach pomaga, zazwyczaj ogranicza odłączając właśnie od poczucia wpływu i utrudniając wyciąganie wniosków. Siła sprawcza jest jednym z głównych fundamentów zaufania do siebie i pewności siebie.
Samodyscyplina – robię to, czego nie chcę, ale prowadzi mnie to do celu. Mówi się, że cechą mistrzów jest wytrwałość w robieniu rzeczy nudnych 😉 A każdej nawet największej pasji będzie coś, czego nie znosimy robić…
Samokontrola – nie robię tego, na co mam ochotę, bo to, czego chcę mnie od celu oddala. Czyli „chcę” jest tu różne od „powinienem chcieć”. Drugiego pączka jest trudniej sobie odmówić niż pierwszego. Czasem najlepszym wyjściem jest nie wchodzić, prościej nie zacząć niż przestać…
Samoregulacja wiąże się z podejściem do własnych emocji i tego, co pod ich wpływem robimy. Np. złość jest ok, natomiast nie ok może być to, co w jej efekcie – komuś lub sobie – zrobimy. Każda emocja jest dobra bo niesie cenną informację. Pozbycie się podziału na „pozytywne i „negatywne” to też drobna zmiana mogąca zrobić wielką różnicę.
Samokontrola oznacza opieranie się rzeczom płynącym z zewnątrz, a jej efekty są wewnętrzne – np. poprawa kondycji. Samodyscyplina i samoregulacja są wewnętrzne, a efekty widać na zewnątrz. Czasem warto dać się ponieść fali, jednocześnie do źródła zazwyczaj płynie się jednak pod prąd. Wewnętrzne podróże dają zewnętrzne rezultaty.
Podejście do odpoczynku może mieć gigantyczne znaczenie. Ponownie – niewiele zmieniając – mamy wielkie efekty. Żyjemy w kulturze gdzie na odpoczynek się „zasluguje” lub „zapracowywuje”, najlepiej oczywiście ciężko… Weryfikacja tych przekonań to kapitalny efekt motyla…
Drobne przyjemności
Można jeszcze popatrzeć przez pryzmat przyjemności i radości, oraz hedonii i eudajmonii. Są tu spore różnice, a ich dostrzeżenie może być kolejnym efektem motyla. Rozpatrywali je już greccy filozofowie, którzy zauważyli, że przyjemności często wiążą się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Dziś, choć sporo osób uważa, że „wszystko jest dla ludzi” jest bardzo podobnie. Wielu łatwych i szybkich przyjemności później się wstydzimy lub mamy poczucie winy. Mają one negatywne konsekwencje dla zdrowia, relacji umysłu czy psychiki.
Ocenę rozstrzygnięcia dylematu ułatwia B.Z.i.K. czyli bilans zysków i kosztów. Porównujemy koszty poniesione tu i teraz z tymi jakie mogą być w przyszłości, to po pierwsze. Zestawiamy natychmiastowe korzyści czy koszty z zyskami lub stratami odsuniętymi w czasie. Jakie są konsekwencje?
Idąc w szybkie i łatwe „zyski” zazwyczaj pakujemy się w realne straty. Szybkie korzyści zazwyczaj oznaczają koszty w przyszłości. Duże. Im łatwiejsza przyjemność tym – długofalowo – większe koszty. Dlatego powiedzenie „wszystko jest dla ludzi” jest jednak fałszywe, jednocześnie stanowi usprawiedliwienie dla unikania zmian. Jak mówi Tomasz Grzyb, psycholog społeczny w swoim pierwszym prawie – ludzie nie są racjonalni tylko racjonalizujący… Dochodzą tu jeszcze biologiczne kwestie mechanizmu nagrody, ciekawy temat, na inny wpis.
Z kolei rzeczy wspierające i zdrowe działania zazwyczaj oznaczają koszt tu i teraz, a zysk jest odsunięty w przyszłość. Zazwyczaj dalszą niż bliższą… Wyzwanie w tym, że umysł ma bardzo utrudniony dostęp do wyobrażenia sobie tego, co się stanie w dłuższym czasie. Odpowiedzi na pytania typu co się stanie jeśli niczego nie zmienię, co się stanie jak zmienię wymagają sporego wysiłku intelektualnego i umysł przed tym ucieka. Biologia wspiera w myśleniu że tu i teraz ma być dobrze, a jutra może nie być. Uświadomienie sobie tego efektu wykracza poza efekt motyla.
Chcąc czuć się lepiej świetnie myśleć lepiej. Drobne zmiany mogą spowodować wielkie różnice. Polecam fundować sobie codzienne efekty motyla.
Obrazu „Efekt motyla” do zobaczenia i kupienia w galerii Kersten.
Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać i kupić galerii sztuki: Kersten

Add a Comment