Poruszanie się w pewnych ramach może pomagać, a może ograniczać. Sztuką wybrać kiedy w nich pozostać, a kiedy wyjść. Świadomość, uważność, ciekawość pozwolą je w ogóle dostrzec, ponieważ w większość tych ram wchodzimy bez udziału świadomości. Odwaga przyda się do wyłamania się i ich zakwestionowania, a czasem będzie konieczna do wytrwania i pozostania.
Ramy mamy przede wszystkim w głowach. To jest sposób w jaki patrzymy na świat. Różne osoby różnie patrzą na to samo i wynika z indywidualnych ram jakie mają. Wielu z tych ram jesteśmy nieświadomi bo najważniejsze z nich powstają we wczesnych latach życia.
To jak traktujemy siebie wynika z tego jak traktowali nas najważniejsi dla nas ludzie. To też ramy, a czasem rany… Przeszłość wpływa na teraźniejszość, a teraźniejszość na przyszłość. Czasem ramy bywają dybami. Poznając historię dajemy sobie możliwość uwolnienia się od jej powtarzania. Inaczej bezwiednie robimy to samo oczekując innego zakończenia.
Funkcjami ram będzie m.in. ograniczyć, nadać kierunek, wspierać zasady moralne. Kolejne ramy to system nauki, samodyscyplina i samokontrola, regularność, zaangażowanie, strategie osiągania celów i rozwoju to zazwyczaj właśnie jakieś ramy. O ramach skutecznego działania będzie innym razem.
Ramy mogą podkreślać wartość czegoś, co wartość ma lub stworzyć iluzję, że to, co w ramach jest wartościowe… Świetnie wykorzystuje to marketing atrakcyjnie „oprawiając” bezwartościowe rzeczy… Inwestujemy pod jego wpływem w okładkę czy fasadę zapominając o treści i wnętrzu.
Nieświadome wejście w ramy.
Kultura, religia, historia, wychowanie, środowisko solidnie wpływają na to, co w głowach mamy i co tworzymy. Im wcześniejsze lata życia tym bardziej, bo wybór im jesteśmy młodsi tym jest mniejszy. To, co mamy w głowach określa to, co i jak sobie wyobrażamy, plus masę innych rzeczy w tym znaczną część np. wyborów życiowych, poczucia tożsamości czy racji uznawanych za własne…
Sporo tych ram to przekaz międzypokoleniowy, bezwiednie, pozagenetycznie „dziedziczony”, wyuczony poprzez naśladowanie. System operacyjny wgrywany do głowy, często razem z wirusami. Jesteśmy więc mocno sterowani środowiskowo, mówi się nawet, że genotyp nabija pistolet, a otoczenie pociąga za spust. Niewiele jest tu przypadków, głównie ukryte zależności. Świadomość pozwala je dostrzec i zdecydować czy wyjść czy w nich pozostać. Nasze wczoraj wpływa na nasze dziś, a nasze dziś na nasze jutro, a na to, co dziś zrobimy wpływ jednak mamy.
Tradycja, rytuały, celebracje, zakazy, nakazy – mają nas trzymać, a czasem zmuszać do bycia w ramach. Raz ma to duży sens i wspiera zdrowe nawyki, dobro czy zdrowie, innym razem jest przemocą i manipulacją mającą na celu kontrolę społeczeństwa. Świadomość i zrozumienie skąd się wzięła pozwala odróżnić, kiedy tradycja wspiera, a kiedy jest tyranią zmarłych nad żyjącymi. Zmiana – o niej dalej – to wyzwanie, a jak to jest trudne pokazują cmentarze pełne ludzi, którzy woleli umrzeć niż zmienić zdanie.
Ramy warte refleksji.
Niektóre ramy to więzienie, którego wielka skuteczność opiera się na braku jego świadomości… Inne to wolność od ciężaru przeszłości czy bycia kontrolowanym przez innych.
Autentyczność to fundamentalna potrzeba, którą często porzucamy aby wchodzić w różne ramy. Przynależność to kolejna bardzo ważna potrzeba. Przystąpienie do grup, partii, drużyn, wspólnot wymaga wejścia w ich ramy. Coś jem czegoś nie jem, jedno robię innego nie robię, wyglądam lub nie wyglądam, coś potrzebuję zacząć, a coś innego przestać, gdzieś chodzę, a gdzie indziej omijam, to mówię, a tamtego już broń Boże. Wyłamanie oznacza odrzucenie, a tego boimy się najbardziej. Dawniej wygnanie oznaczało śmierć, stąd siła kultury plemiennej, dziś – wykluczenie z grupy – bardzo rzadko oznacza realne zagrożenie. Mechanizm strachu przed wykluczeniemm, porzuceniem, odrzuceniem i związanymi z nim ocenianiem, brakiem akceptacji, dostrzeżenia i szacunku jest jednak przepotężny, choć niebezpieczeństwo minimalne.
To warunkowa akceptacja – kolejne ramy – spełnimy Twoje potrzeby jak będziesz jakiś, czyli zazwyczaj inny niż jesteś. Czyli – nieświadomie – uważam, że to, jaki jestem jest nie ok. Poszukiwanie akceptacji od innych jest ryzykowne, warto się tu zatrzymać i pomyśleć jak jest z akceptacją nas samych przez samych siebie? Trwanie w oczekiwaniu aż inni zatroszczą się o nasze potrzeby to trwanie w ramach dziecięcego sposobu zachowania i myślenia.
Bilans zysków i kosztów się przyda, zwłaszcza taki, który wychodzi w dalszą przyszłość: rok, pięć, dziesięć. Jeśli się zgadza – warto wchodzić, jeśli jest w kontrze to im dłużej w tym trwamy tym większe będą koszty. Kolejnym bilansem jest spojrzenie na koszt utraconych możliwości. Jeśli wsiedliśmy do niewłaściwego pociągu to najlepszym rozwiązaniem jest wysiąść na najbliższej stacji.
Potrzebę przynależności wykorzystują niesamowicie m.in. marketing, i moda pod tymi linkami opisuję niektóre mechanizmy ich działania.
Nieświadome „oprawianie” funduje nam wspomniany marketing. „Framing” to pojęcie przetłumaczone – trafnie – na polski jako „torowanie”. Z angielskiego „frame” to właśnie rama, a „framing” to „oprawianie” i głęboka technika wpływu na ludzi… Warunki jakie są stworzone przed podjęciem decyzji bardzo wpływają na to, jaka decyzja zostanie podjęta. Muzyka w sklepach, zapachy w salonach, układ pomieszczeń, kolorystyka, różne traktowanie przez osoby na różnych etapach procesu zakupowego to wszystko wpływa na decyzje. To jak zostanie zadane pytanie oraz jak zaprezentowane będą statystyki ma ogromne znaczenie dla ich postrzegania. Liczby mogą kłamać i żartobliwie mówi się nawet, że sa kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyka. „Pół tysiąca” to „więcej” niż 500, 10% z 2 zł to więcej niż 20 groszy, z kolei 10000 to „więcej” niż 10% z 20000. Odpowiednie zestawienie i kontrast torują i „oprawiają” sposób myślenia.
W badaniach dwie grupy ludzi rozwiązywały różne zadania. Właściwym celem eksperymentu było coś innego niż ich wyniki: chodziło o to jaki wpływ na rezultaty będzie miało to, co działo się w momencie kiedy badani przemieszczali się między salami… Zdarzenia i doświadczenia podczas drogi na miejsce eksperymentu były w celowy sposób aranżowane. Tak właśnie wygląda „torowanie”.
„Ja wszystko zrobię sama”, „płacz to oznaka słabości”, spełnianie oczekiwań innych ludzi to ramy warte zatrzymania i refleksji, oraz temat na osobny wpis. Przekaz „gdyby kózka nie skakała”, czy „ciekawość to pierwszy stopień do piekła” też jest wart przemyślenia, ponieważ niektóre przysłowia instalują ograniczające ramy.
Kontrola i brak kontroli. Chcąc innych wcisnąć w jakieś ramy (swojego podejścia czy racji) warto zobaczyć w jakie sami się „oprawiamy”. Duża kontrola wobec świata zewnętrznego może oznaczać brak wpływu na siebie. Zajmowanie się życiem innych osób, bycie pod kontrolą innych, uleganie używkom i nałogom to dowód bycia zamkniętym w ramy. Wybieramy – albo reżyserujemy albo gramy narzuconą rolę.
Najsilniej wchodzimy w te środowiska i czynności, które zaspokajają nasze najmniej uświadomione potrzeby. Tu wspomniałem jedynie o przynależności, związane z nią ramy zdecydowanie warte odkrycia, aby te potrzeby ubrać w zdrowe ramy.
Ramy, w których warto być.
Bycie w ramach ma więc koszt wejścia i koszt wyjścia. Jednemu mówiąc „tak” innemu mówię „nie”. Warto wiedzieć co wybieramy, a z czego rezygnujemy i jak się ma to do naszych potrzeb i wartości.
Ramy warte wejścia są liczne, zazwyczaj potrzeba jednocześnie wyjść z innych… Nowe początkowo bywają „dziwne” i niewygodne, w długim terminie przynoszą jednak wielkie zyski. Szacunek do siebie tworzy ramy, które z automatu pozwalają wybrać kolejne, a innych unikać.
Dieta niskoinformacyjna jest jedną z prostszych, a jednocześnie cenniejszych. Załatwia relaks, redukcję stresu i wspiera wyobraźnię w bonusie. Przyjmujemy na każdym kroku masę nie potrzebnych i obciążających informacji.
Kolejne ramy warte wejścia to relaks, odpoczynek i regeneracja. Szkodliwą ramą jest przekonanie, że na odpoczynek się zasługuje.
Koncentracja na silnych stronach, predyspozycjach i talencie jest ramą wartą wejścia, natomiast ramy skupiania się na krytyce, porównywaniu, słabościach i błędach zdecydowanie warte porzucenia czy wręcz połamania. Przysłowia wspierające i warte wdrożenia, mówią sporo w kategoriach wspierających ram.
Umysł otwarty. Z jednej strony wychodzi poza ramy, z drugiej jest w ramach pewnego podejścia: ciekawości, świadomości, kwestionowania. Jest w ramach poczucia siły sprawczej, znacznie korzystniejszych niż trwanie w objęciach i kleszczach myślenia magicznego i poczucia braku wpływu.
„Bo ja tak mam” to bycie w ramach umysłu zamkniętego. Życie z przekonaniem, że „trzeba mieć talent” podobnie. Opiera się na „udało się” zamiast „zrobiłem”.
To być w ramach czy wychodzić poza ramy?
Żeby wyjść zazwyczaj najpierw pasuje je poznać. We wiele z nich wchodzimy bez świadomości tego wejścia, potem w nich trwamy ich nie widząc. Decyzja o ewentualnym wyjściu wymaga uświadomienia sobie bycia w ramach. W niektóre – aby ocenić – warto wejść zanim się wyjdzie. Czasem najlepszym wyjściem jest jednak nie wchodzić. Świetnie popatrzeć jakie były efekty wejścia i wyjścia u innych ludzi. Oczywiście to zależy, każdy jest inny, jednocześnie niektóre rzeczy mimo różnic są bardzo wspólne i podobnie działają. Podejście „bo u mnie będzie inaczej” jest kolejnymi ramami wartymi refleksji. Inspiracja może nie raz starczyć, można się uczyć na niektórych doświadczeniach innych bez konieczności ich powtarzania.
Podsumowanie
Ramy są przede wszystkim z głowach. To przekonania, ukryte programy myślenia, skrypty zachowania i reakcji. Mogą zarówno bardzo wspierać jak i potężnie ograniczać. Świadomość pozwala je dostrzec, a odwaga zdecydować czy pozostać, czy z nich wyjść.
Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

Add a Comment