Skąd się bierze negatywne przekonanie o komercjalizacji twórczości? Dlaczego rzemieślnik jest „gorszy” od „artysty”, a praca na zlecenie przegrywa z ograniczoną jedynie wyobraźnią twórczością?
„Sprzedawanie się” to najczęściej argument tych, którzy wykształcenie artystyczne posiedli, ale z własnej twórczości – z różnych powodów – żyć w stanie nie są. Rozczarowani i sfrustrowani często więc zostają nauczycielami bez powołania lub zaciętymi krytykami twórczości innych.
Większość najgenialniejszych artystów w historii realizowała zlecenia. To pozwalało im rozwijać się, tworzyć więcej i nie przejmować się podstawowymi potrzebami. Te historie jednak słabo się, nomen omen, sprzedają, bo lepiej umierać próbując.
Nazywanie „sprzedawaniem się” czy „komercją” pracy związanej z twórczością jest oceną. Jeśli tak określam pracę swoją lub innych to mogę zadać sobie pytanie skąd się to bierze, co chcę osiągnąć i jakie mam intencje? Jak ktoś tak robi wobec nas to można zazwyczaj iść dalej mając w głowie, że mówi głównie o sobie… Bo to, co inni mówią o Tobie wiele mówi o nich, ale nic o Tobie. Pewne granice wg mnie jednak są. Kazik śpiewa: sztuka sługą polityki, czemu, bracie, robisz k…wę z muzyki? Te granice dotyczą jednak każdej pracy i fundamentalnych wartości.
Praca na zamówienie czy zlecenie ma pewne cechy. Jest twórca i jest zamawiający, plus oczywiście są jakieś funkcje jakie dzieło ma spełnić. Forma wynika tu mocno z funkcji. Czyli albo można to uznać za ograniczenia albo możliwości kreatywności i rozwoju. Zależy jak patrzeć. Sztuka rozmowy, otwartości, relacji i obserwacji…
Przykładem może być malowanie portretu. Namaluję jak jest: to ja już jestem taka stara?! Dlaczego pan nie zrobił mi „liftingu”?!? Namaluję z lekkim liftingiem. To ja już jestem taka stara, że mi lifting trzeba robić? Kwadratura koła? Niekoniecznie.
Sztuka uważności i świadomości, raczej większej, dużej… Jaka dana osoba jest? Czego potrzebuje? Czy chce być jaka jest? Czy siebie lubi? Czy może chce być taka jak była, a już nie będzie…? Po co chce mieć ten portret? Klucz to jak dana osoba chce się poczuć. I wtedy wiadomo jaka jest funkcja portretu, a w efekcie jaka ma być jego forma. Bo dobry obraz to połączenie tego, co widzimy, z tym, co wiemy o tym, co widzimy. Tu na odmianę można wpaść w pułapkę projekcji czyli wkładu umysłu w rzecz postrzeganą bo świat nie jest takim jakim jest tylko jest taki jakim go widzimy… Patrzymy przede wszystkim umysłem i trochę oczami. Świetnie dołożyć nieco otwartości i próbować, choć trochę, patrzeć oczami innych. Umiejętności artystyczne w pracy na zamówienie wykraczają mocno poza operowanie pędzlem i farbami.
Sztuka dla sztuki…?
Ok, jeśli ma być tylko „dla sztuki” to w takim razie potrzeba obok jakiejś innej pracy lub sponsora, a twórczość przekładamy wtedy do kategorii hobby i przestajemy jojczyć, że trudno na artystycznych działaniach zarobić. Z kolei przekaz, że to słaba i niepewna praca bywa wzmacniany przez środowisko, media, rodzinę czy znajomych. Tak jakby etatowa była pewna, przynajmniej ma jednak tę pewności iluzję. Twórczość też często kojarzona jest z zabawą, a wg aktualnego przekazu kulturowego zabawa to coś mało poważnego, raczej dla dzieci więc trudno aby była to praca. Prawie każdy na „plastyce” się przecież w ten sposób bawił. Praca wg tego samego przekazu ma być nielubianym obowiązkiem gdzie czeka się na piątek i nienawidzi poniedziałków.
Sztuka dla sztuki ma w sobie wizję wolności i braku ograniczeń, a czasem ich złudzenie, to jednak inny temat. Bo klient, bo mody, bo style – presja i ograniczenia, więc wolę robić co chcę. Czasem inni również chcą to kupić. Bo statystycznie ludzie wolą pewne rodzaje twórczości od innych, czyli w sztuce dla sztuki opcja połączenia z pracą też jest. Jeśli obieram ziemniaki czy leżę w wannie we własnych sikach to wtedy nie bardzo. Chyba, że jestem znany z bycia znanym to wtedy – niestety dla sztuki – zarobię…
Sztuka dla sztuki to też pragnienie bycia sobą i czucia tego, co czuć się chce. Pragnienie często nieświadome. Brak kontaktu ze sobą powoduje, że nie wiemy co to znaczy być sobą bo tak wcześnie siebie porzucamy, że siebie nie znamy. Zaciągając z głębszej psychologii pewne porzucenie siebie, rozdzielenie, wyparcie uczuć i niektórych potrzeb, zachowań czy po prostu autentyczności było dla małego dziecka sposobem na przetrwanie. Oczywiście dzieje się to nieświadomie. Wykształca się „fałszywe ja”, obraz, który jest środkiem do zdobywania warunkowej akceptacji. Prawdziwe ja zostaje wygnane w zakamarki umysłu. Za Zbyszkiem Hołdysem: „Chcemy być sobą…” Ale jak to zrobić? Najpierw warto do siebie dotrzeć…
On ma ego czy ego ma jego…? Twórczość to też indywidualność, wyjątkowość i niepowtarzalność. Zdrowe ego koncentruje się na wnętrzu – wzmacnia prawdziwą indywidualność opartą o autentyczność. Wypaczone przez wychowanie, kulturę i marketing ego – skupia się na tworzeniu indywidualności poprzez rzeczy zewnętrzne – wyniki, wygląd, zewnętrzne opinie i aprobatę. Autentyczność to fundamentalna potrzeba jednocześnie – jak pisze Gabor Mate – coś co najczęściej składamy w ofierze, choćby przynależności i akceptacji…
Lepsi i gorsi?
Niektórzy zajmujący się „twórczością” miewają czasami pewną „wyższość” i poczucie „lepszości” w stosunku do rzemieślników czy osób tworzących na zlecenie. Rzemieślnicy bywa, że czują się „gorsi” od „artystów”. Tancerz bywa, że wywyższa się nad sportowcem bo taniec uważa za „lepszą” formę ruchu. Taniec klasyczny vs nowoczesny, to samo jest w innych zawodach – np. fizjoterapeuta bywa, że czuje się „gorszy” od lekarza, a coach od psychologa czy terapeuty.
Choć czasem twórczość jest przez duuuże TFU! to daje niektórym to podstawę do sadowienia się wyżej. Chwiejną bardzo podstawę. Nie każdy twór jest twórczy. Tymczasem rzemieślnictwo czy twórczość dobrze aby były poza „lepszością” czy „gorszością”. Ego może wspomagać zamiast ograniczać. Jak budujemy swoje poczucie elitarności, indywidualności i czemu tak często trudno nam się czuć dobrze?
W przestrzeni tworzenia jest i miejsce dla sztuki dla sztuki i dla pracy na zlecenie. Artyzm i rzemiosło. Jeśli zajmowanie się którymkolwiek powoduje czucie się lepszym lub gorszym od innych to warto się zatrzymać nad własną sztuką myślenia. Nie tylko o sztuce…

Add a Comment