wynik

Uwolnienie się od przywiązania do wyniku. 10 praktycznych umiejętności do poprawy jakości życia, część 7.

Żyjemy w świecie skoncentrowanym na rezultatach. Oceny szkolne, miejsca na zawodach, zarobki, status, wygląd, przebieg randki, wizja przyszłości dzieci i małżeństwa, wielkość mieszkania, model samochodu czy posprzątane mieszkanie. To wszystko różne formy wyników, do których jesteśmy często bardzo silnie przywiązani. Związanie ogranicza więc warto się od niego uwolnić i popatrzeć inaczej.

 

Terapia Simontonowska, którą inspirowany jest ten cykl artykułów,  rozpatruje przywiązanie do wyniku na gruncie leczenia. Diagnoza i pierwsza myśl to „muszę wyzdrowieć”. Wyzdrowienie i efekt kuracji to też wynik… Często ogromnie ograniczający. 

 

Inne podejście i emocje są wtedy kiedy „chcę” wyzdrowieć, a inne kiedy „muszę”. W jednym koncentracja idzie w rezultat, w drugim skupienie ogniskuje się na drodze do niego. Proces zamiast rezultatu… Efekty są diametralnie różne co potwierdziły wieloletnie badania Carla Simontona. Wystarczy niewielka zmiana w sposobie myślenia, która może dać wielką zmianę w życiu, ale o tym dalej. 

 

Tutaj rozszerzę kwestie przywiązania do wyniku na bardziej codzienne sytuacje i zachowania. Wynik warto aby był wartością informatywną zamiast celem samym w sobie. Jeżeli roślina nie kwitnie to skupiamy się na jej środowisku, a nie na niej samej…

 

Przyszłość 

 

Przyszłość istnieje tylko w naszych głowach. Każda wizja przyszłości jest formą rezultatu, który wg nas „powinien” lub „nie powinien” być. To słowo zresztą jest kluczem do tropienia nietypowych form opierania się na wynikach. Wszystko jest tak, jak powinno być i nic nie jest tak, jak nie powinno być. Choć ta myśl jest często trudna do przyjęcia to jeśli coś się dzieje to oznacza, że wystąpiły wszystkie przyczyny i zdarzenia by się to wydarzyło. Przyczyna i skutek są zdrowym przypadkiem użycia słowa “powinno”. Koncentrujemy się na rezultacie, a warto popatrzeć na przyczyny. 

 

Wizja przebiegu randki, rozmowy o pracę, przyszłości małżeństwa, rozwoju dzieci, pogody, drogi i czasu podróży to również formy wyników, do których często się przywiązujemy, o czym świadczą zazwyczaj towarzyszące im silne emocje. Najczęściej takie jak stres, napięcie, frustracja czy złość. Złość o brak kontroli i wpływu na to, czego kontrolować nie możemy. Jedyne na co mamy wpływ to, po pierwsze, własny sposób myślenia o danej rzeczy. Po drugie wpływamy na proces, nie wynik… O tym jak odczytywać emocje piszę więcej tutaj.

 

Kto stojąc w korku umie zachować spokój? Po pierwszej randce wiemy już jak będzie wyglądało wesele, ślub i życie rodzinne, a potem zdziwienie, że on się zmienił po ślubie. Nie zmienił się, jest taki jak był zawsze tylko bardziej… Im większe przywiązanie do wyniku tym większe rozczarowanie w razie innego scenariusza…

 

Sport

 

Aktywność fizyczna, w szczególności ta połączona z jakąkolwiek rywalizacją jest kapitalnym miejscem do obserwacji przywiązania do wyników. W drugim kroku przywiązania poczucia wartości do rezultatów. Wartością i drogą do zdrowej pewności siebie jest tu to, co do wyników prowadzi: zaangażowanie, charakter, konsekwencja, praca czy charakter. Jednak skupiając się wyłącznie na czasach, miejscach i oczywiście negatywnym porównywaniu z innymi nie zwracamy na tę wartość uwagi i wiecznie niezadowoleni gonimy za rezultatami. Bo jak jeszcze to czy tamto osiągnę to będę ok. Nie będę. Szerzej o sposobach myślenia w sporcie piszę w tej serii artykułów:

 

Mentalność w sporcie 

Co aktywność o nas mówi?

Co pomaga w sporcie?

 

Szkoła

 

Szkoła – poza nielicznymi wyjątkami – jest wręcz idealnym miejscem do budowania przywiązania do wyniku. Temat rzeczy ze szkoły godnych refleksji i modyfikacji podejmuję tutaj. 

 

Wygląd

 

„Masz ładnie wyglądać” jest jednym z najczęściej instalowanych dziewczynkom przekonań, dodatkowo jest ono potem ogromnie zasilane przez social media, marketing mody i branży beauty. To przekonanie to wirus i trucizna niszczące wielu kobietom życie… O modzie i jej mechanizmach piszę w części pierwszej i drugiej

 

Ich przekaz to „jesteś nie taka jak trzeba”, więc jeśli spełnisz te – niekończące się –  oczekiwania to będziesz „atrakcyjna” i wtedy Cię docenią, polubią czy pokochają. Spytaj różne osoby za co Cię cenią. I sprawdź czy znajdą się tam rzeczy związane z wyglądem… 

 

Dbanie o wygląd warto aby płynęło z poziomu motywacji wewnętrznej zamiast zewnętrznej i wynikało z dbania o siebie dla siebie, zamiast dla potencjalnego partnera, ulegania trendom, marketingowi i presji lajków na instagramie. Żeby wygląd był efektem ubocznym zdrowego podejścia do siebie, rozwoju,  akceptowania swojego ciała, a nie fundamentem samooceny. Wtedy prawdziwa atrakcyjność jest w bonusie, bo wynika ona z tego jak dana kobieta się ze sobą czuje, a nie jak wygląda. Będę ten temat jeszcze rozwijać.

 

Zarobki i tytuły

 

O ile wygląd jest ważny szczególnie dla kobiet to u mężczyzn pojawia się często kwestia wysokości zarobków. Jak będziesz miał dużo pieniędzy to będziesz atrakcyjny. O atrakcyjności stanowią umiejętności potrzebne do osiągnięcia wysokich zarobków, a nie zarobki same w sobie. Jednak koncentrujemy się na wynikach i liczbach zamiast na tym, co do nich prowadzi… I ponownie – wiecznie jest za mało. Mentalność braku to cechy umysłu egotycznego.

 

Podobnie jest z tytułami i wszelkimi zewnętrznymi symbolami statusu społecznego. Koncentracja na tak rozumianych wynikach często prowadzi do inwestowania w jakiś sztuczny obraz siebie. Kupowanie egzotycznych wakacji czy samochodu na kredyt czy w leasingu oznacza, że kogoś po prostu na nie nie stać, ale tworzony jest obraz jakby było. Obraz widoczny na zewnątrz. Biedni wyglądają jak bogaci, a bogaci wyglądają jak chcą bo nie potrzebują na bogatych wyglądać. 

 

Autorytet i motywacja 

 

Koncentracja na wynikach prowadzi do skupienia na rzeczach zewnętrznych: sukcesach w sporcie, zarobkach, statusie, posiadanych rzeczach czy wyglądzie. Autorytet jest również zewnętrzny i kluczowe są opinie, oceny czy np. lajki. Motywacja też pochodzi spoza nas – inni coś powiedzą lub zrobią to wtedy ja się zabiorę do pracy. Antylopa biegnie tylko wtedy gdy jest goniona przez lwa… Presja zewnętrzna. Presja na wynik – nieodłączna przy przywiązaniu do niego – jest dla nas lwem. My uciekamy w iluzję, że kolejny rezultat zapewni nam akceptację, spełnienie czy szczęście.

 

W związku z tym samoocena i poczucie wartości oparte są również na czynnikach zewnętrznych. Przywiązanie do wyniku oznacza tak naprawdę przywiązanie poczucia wartości do wyniku. Pogoń za coraz to nowszym modelem telefonu, samochodu, modnym ciuchem, wyższą pensją, tytułem, tylko po to, aby inni coś powiedzieli. I jak oni powiedzą to my wtedy poczujemy się dobrze: dowartościowani, spełnieni, szczęśliwi, docenieni, zaakceptowani czy kochani. To jednak prowadzi do ciągłego braku spełnienia i poczucia, że wiecznie za mało. Te potrzeby można zaspokoić jedynie z wewnątrz… Żadna opinia z zewnątrz nie jest w stanie tu pomóc, potrzebna jest do tego jedynie nasza własna. Bezwarunkowa samoakceptacja. A ta zależy od sposobów myślenia.

 

Autorytet i motywacja wewnętrzne są w tym przypadku warte rozwijania bo są jednym z głębszych sposobów na oddzielenie się od wyników. Wynik odłączony zostaje od tożsamości – moje oceny czy zarobki to nie ja. Robię coś bo „chcę”, „wybieram”, „decyduję”, zamiast „muszę”, „powinienem” czy „trzeba”. To tylko teoretycznie słowne drobiazgi, a praktycznie wgląd w to, jakimi przekonaniami się kierujemy, albo… jakie kierują nami… Lew goni antylopę bo chce ją zdobyć. 

 

Poczucie wpływu i sprawstwa jest jedną z najważniejszych podstaw zdrowia psychicznego, prawdziwej pewności siebie i zdrowej samooceny. O motywacji szerzej pisze tutaj.  Aby uwolnić się od wyników wrto skupić się na tym co do nich prowadzi.

 

Podsumowanie

 

Terapia Simontonowska zajmuje się wspomaganiem leczenia osób chorych na raka i ich bliskich. Jedno z najczęstszych pytań, które pada po diagnozie nowotworu to: „jak długo będę żyć?” Długość życia to też przywiązanie do wyniku…

 

Warto zmodyfikować to pytanie:

 

Jak będę żyć?

 

Malutka zmiana ogromny efekt… Zadbanie o jakość życia – bez względu na to czy zmagamy się z rakiem czy nie – wpływa na jego długość. Zrozpaczeni i załamani diagnozą ludzie, mając wg lekarzy niewiele czasu, często zaczynali robić rzeczy, które do tej pory odkładali na „kiedyś” i „potem”. Bo „nie wypada”, bo są „za starzy”, bo „w tym wieku” już wstyd się bawić, bo „trzeba”, „powinno się” czy ten czy inny „musizm”. 

 

Nie mając nic do stracenia przestawali przejmować się czynnikami zewnętrznymi. Opiniami, ocenami itp. Wpływając na jakość życia, zdrowe emocje, pozytywną energię i rozwój tego, co kochali robić ludzie ci albo żyli znacznie dłużej niż przewidywała diagnoza albo w ogóle zdrowieli… Zostawili wynik w postaci długości życia, a skupili się na procesie i jego jakości. Nagrodą było dłuższe życie…

 

Zmiana najczęściej odbywa się poprzez desperację… Nie potrzeba wypadku, śmierci bliskiej osoby, ciężkiej choroby, problemów finansowych czy psychicznych aby zmienić sposób myślenia. Możliwa jest również inspiracja, do której szczerze zachęcam.

 

Warto zaglądnąć do książki „ABC Twoich emocji”


Ilustracje do wpisów to fragmenty obrazów moich lub mojej mamy Hanny, które można oglądać w dwóch krakowskich galeriach sztuki: Artago i Kersten

2 komentarze

Skomentuj Wsparcie. 10 praktycznych umiejętności do poprawy jakości życia, część 8. – Od głowy strony Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published. Required fields are marked *